Kirgistan: Sadyr Dżaparow wygrał zdecydowanie już w I turze wyborów prezydenckich

Prezydent-elekt Kirgistanu Sadyr Dżaparow, źródło: Twitter/Садыр Жапаров / Sadyr Zhaparov (@SadyrJaparov)

Prezydent-elekt Kirgistanu Sadyr Dżaparow, źródło: Twitter/Садыр Жапаров / Sadyr Zhaparov (@SadyrJaparov)

Triumfatorem kirgiskich wyborów prezydenckich została jedna z głównych postaci ubiegłorocznej ulicznej rewolucji w Kirgistanie, czyli populista Sadyr Dżaparow. Według wstępnych wyników poparło go 80 proc. głosujących.

 

 

Podobny odsetek wyborców opowiedział się też w zorganizowanym również wczoraj (10 stycznia) konsultacyjnym referendum za zwiększeniem uprawnień prezydenta kosztem parlamentu.

USA: Mike Pompeo ogłasza plan uznania jemeńskiego ruchu Huti za organizację terrorystyczną / Europa i świat w skrócie

Stany Zjednoczone planują uznać jemeński ruch Huti za organizację terrorystyczną, powiedział w niedzielę sekretarz stanu Mike Pompeo.

Dżaparow: W trzy miesiące od więźnia do prezydenta

52-letni Sadyr Dżaparow jeszcze jesienią ubiegłego roku przebywał w więzieniu, do którego trafił po tym jak w 2013 r. w wyniku opozycyjnego protestu przeciw prywatyzacji jednej z kopalń na północnym-wschodzie Kirgistanu doszło do wzięcia kilku urzędników jako zakładników. Dżaparow dostał za to 10-letni wyrok, z którego odsiedział mniej więcej 1/3.

Ale w październiku ubiegłego roku, po tym jak w Kirgistanie doszło do wielkich ulicznych protestów po wyborach parlamentarnych, które wielu Kirgizów uznało za sfałszowane. Doprowadziło to do ich powtórki oraz ustąpienia po pewnym czasie ze stanowiska prezydenta Suronbaja Dżinbekowa.

Manifestanci, którzy wtargnęli wówczas m.in. do budynku parlamentu czy siedziby prezydenckiej administracji, przejęli także kontrolę nad więzieniem w Biszkeku i wypuścili z niego osadzonych, których uważali za więźniów politycznych, w tym Dżaparowa, który szybko stanął na czele opozycji, a potem został wybrany nowym premierem, a w końcu – po ustąpieniu Dżinbekowa – na p.o. prezydenta.

Teraz, według kirgiskiej Centralnej Komisji Wyborczej na Dżaparowa zagłosowało niemal 80 proc. wyborców. Nie były to jeszcze wyniki ze wszystkich obwodowych komisji wyborczych, ale przy takiej przewadze stało się jasne, że nic się już nie zmieni.

Kirgistan: Prezydent ustępuje. Skąd trzecia rewolucja w ciągu 15 lat?

Prezydent Kirgistanu Suronbaj Dżinbekow ogłosił, że ustępuje z urzędu. Jak wyjaśnił, robi to, aby „uniknąć rozlewu krwi i dalszej destabilizacji kraju”.

Kampania jednego kandydata

Dżaparow pokonał 16 kontrkandydatów, ale najważniejszy z nich Adachan Madumarow, który przewodzi również opozycyjnej i popieranej głównie przez ludność z południa kraju partii Butun Kirgistan, uzyskał tylko niecałe 7 proc. głosów.

Prezydent-elekt w swojej kampanii wyborczej obiecywał Kirgizom głównie podniesienie rent, emerytur i pensji oraz zwiększenie nakładów na służbę zdrowia i wzmocnienie walki z korupcją. Tym samym odwołał się do najważniejszych problemów, jakich na co dzień doświadczają przeciętni Kirgizi.

Co więcej, na ulicach kirgiskich miast trudno było się zorientować, że kampanię wyborczą prowadzi ktokolwiek inny niż Dżaparow, ponieważ to plakaty z jego wizerunkiem i hasłami wyborczymi absolutnie dominowały w przestrzeni publicznej.

Nowy prezydent uzbierał bowiem zdecydowanie najwięcej pieniędzy na kampanię wyborczą. Jego fundusz wyborczy sięgnął 60 mln somów, czyli ponad 720 tys. dolarów, co na kirgiskie warunki jest ogromną kwotą, zwłaszcza, że w warunkach pandemii COVID-19 kampania ograniczała się głównie do plakatowania miast i wsi.

Przewaga Dżaparowa w przestrzeni publicznej była tak duża, że wielu Kirgizów pytanych o swój wybór przez dziennikarzy agencji APF przyznawało, że ostateczny zwycięzca wyborów był jedynym znanym im kandydatem.

Sam Dżaparow przekonywał, że swój ogromny fundusz wyborczy zawdzięcza drobnym wpłatom od zwykłych Kirgizów, ale niezależne media ustaliły, że ponad połowa pieniędzy pochodziła od zaledwie 10 osób oraz dwóch prywatnych spółek. Ponadto prezydent-elekt korzystał też w kampanii ze wsparcia aparatu państwowego, który kontrolował jeszcze przed wyborami.

Kirgistan: Zamieszki w Biszkeku. Czy uliczna rewolucja obali kolejnego prezydenta?

Gdyby powyższe informacje się potwierdziły, byłoby to spełnienie się czegoś, co Kirgizi nazywają „klątwą 61”.

Kirgistan między Rosją a Chinami

Wyborom prezydenckim w Kirgistanie bacznie przyglądały się dwa najmocniej zaangażowane w regionie Azji Centralnej mocarstwa, czyli Rosja i Chiny. Dżaparow reprezentuje polityczne frakcje z północy kraju, które opowiadają się najczęściej za bliskimi relacjami z pierwszym z tych krajów.

Obalone zaś jesienią ubiegłego roku w wyniku ulicznej rewolucji i rządzącej od 2010 r. (czyli od poprzedniej rewolucji) stronnictwa wywodziły się z południa, które jest mocniej niż północ zorientowane na Chiny.

Bardzo górzysta rzeźba Kirgistanu sprawia, że kraj naturalnie podzielił się na zindustrializowaną, świecką i prorosyjską północ oraz na rolnicze, bardziej religijne i zorientowane na Chiny południe, choć też deklarujące lojalność wobec Moskwy.

Dżaparow oprócz populistycznego obiecywania większych pieniędzy dla wszystkich i na wszystko, prezentował także hasła dotyczące zwiększenia współpracy z Rosją, która jest głównym kierunkiem zagranicznych wyjazdów zarobkowych Kirgizów. Rosyjska armia utrzymuje także na terenie Kirgistanu bazę lotniczą.

Chiny na razie zachowują w swoich reakcjach na ostatnie wydarzenia w Kirgistanie powściągliwość. Chiński ambasador w Biszkeku kilkakrotnie jednak spotykał się już z ludźmi z bliskiego otoczenia Dżaparowa, aby zapewnić utrzymanie chińskich interesów. Podczas ubiegłorocznych zamieszek dochodziło bowiem do niszczenia przedstawicielstw chińskich firm działających w Kirgistanie.