Kirgistan: Prezydent ustępuje. Skąd trzecia rewolucja w ciągu 15 lat?

Ustępujący prezydent Kirgistanu Suronbaj Dżinbekow, źródło: Wikipedia/Пресс-служба Президента Российской Федерации/kremlin.ru (CC BY 4.0)

Ustępujący prezydent Kirgistanu Suronbaj Dżinbekow, źródło: Wikipedia/Пресс-служба Президента Российской Федерации/kremlin.ru (CC BY 4.0)

Prezydent Kirgistanu Suronbaj Dżinbekow ogłosił, że ustępuje z urzędu. Jak wyjaśnił, robi to, aby „uniknąć rozlewu krwi i dalszej destabilizacji kraju”. W Kirgistanie od 4 października trwają protesty, po tym jak opozycja nie uznała wyników wyborów parlamentarnych.

 

Swoje ustąpienie Suronbaj Dżinbekow zapowiedział już wczoraj (14 października), po tym jak formalnie mianował na nowego premiera przedstawiciela opozycji Sadyra Dżeparowa, który został przez manifestantów uwolniony z więzienia 5 października.

Nowy premier przebywał za kratami od 2013 r., gdy został zatrzymany podczas jednej z ulicznych manifestacji. Został potem skazany za „wzięcie jednego z urzędników państwowych za zakładnika”. Manifestanci wtargnęli bowiem wówczas do rządowego budynku.

Kirgistan: Zamieszki w Biszkeku. Czy uliczna rewolucja obali kolejnego prezydenta?

Gdyby powyższe informacje się potwierdziły, byłoby to spełnienie się czegoś, co Kirgizi nazywają „klątwą 61”.

Prezydent uległ presji opozycji

Wczoraj Dżeparow został na stanowisku szefa rządu zatwierdzony przez parlament. Od razu zapowiedział, że będzie naciskał na Dżinbekowa, aby dotrzymał obietnicy i podał się do dymisji z urzędu prezydenta.

„Rezygnacji prezydenta żądają ludzie. Pójdę do niego i rozwiążemy ten problem. Zapewniam, że zamierzam w dalszym ciągu podtrzymać strategiczne partnerstwo z Rosją i nie planuje zmieniać nic, jeśli chodzi o rosyjską obecność wojskową naszym w kraju” – mówił Dżeparow na konferencji prasowej.

Dżinbekow zastrzegał bowiem, że ustąpi dopiero, gdy nowy rząd zostanie wyłoniony w całości i rozpocznie regularną pracę albo nawet dopiero po nowych wyborach parlamentarnych.

Wcześniej raz próbował zablokować zatwierdzenie Dżeparowa przez parlament, wskazując na proceduralne błędy podczas głosowania. Przekonywał, że „w tak napiętej sytuacji żadna sprawa nie może ulegać wątpliwościom i być później podważana”.

Ostatecznie Dżinbekow uległ i już dziś ogłosił swoją rezygnację. Stwierdził, że wyznaczenie nowego premiera „nie uspokoiło agresji ze strony opozycji, ani nie zmniejszyło napięcia”. „Kraj stanął na krawędzi wojny domowej, a dla mnie pokój w Kirgistanie jest najważniejszy” – oświadczył.

„Nie będę trzymał się władzy. Nie chcę przejść do historii Kirgistanu jako prezydent, który przelał krew i strzelał do swoich obywateli. Dlatego zdecydowałem się ustąpić z urzędu” – dodał ustępujący prezydent.

Kirgistan: Policja wkroczyła do rezydencji byłego prezydenta

Kirgiska policja przeprowadziła szturm na dom byłego prezydenta Ałmazbeka Atambajewa, oskarżonego m.in. o korupcję. W trakcie akcji zginął jeden z policjantów, a ponad 50 osób zostało rannych.
 

Aktualny prezydent Sooranbaj Żeenbiekow po raz kolejny podkreślił, że jego poprzednik dopuścił się rażących …

Protesty i zamieszki po wyborach parlamentarnych

Kryzys polityczny w Kirgistanie trwa od 4 października, czyli od wyborów parlamentarnych. Wygrały je dwa nowe na kirgiskiej scenie politycznej ugrupowania, które są jednak powiązane z rządzącym obecnie establishmentem.

Najwięcej mandatów w jednoizbowej 120-osobowej Radzie Najwyższej zdobyć miała partia Birimdik (Jedność), która ma bliskie związki z prezydentem. Drugie miejsce w wyborach zajęła zaś według wstępnych wyników powiązana z wpływowym klanem Matraimowów partia Mekenim Kirgistan (Ojczyzna Kirgistan), która uważana jest za potencjalnego koalicjanta Birimdiku.

Tylko jeszcze dwa inne ugrupowania miały przekroczyć aż 7-proc. próg wyborczy. W tym jedno z nich także uważane jest za potencjalnie proprezydenckie. Z powodu wysokiego progu wyborczego, partie poparte przez ponad 30 proc. wyborców (głównie ugrupowanie zdecydowanie opozycyjne) znalazły się poza parlamentem.

Po ogłoszeniu wyników doszło do wielkich protestów w stolicy Kirgistanu – Biszkeku, które po próbie brutalnego stłumienia ich przez siły bezpieczeństwa przerodziły się w całonocne zamieszki. Zostało podczas nich rannych prawie 600 osób, a przynajmniej jedna zginęła.

Manifestanci wtargnęli też siedzib parlamentu, rządu oraz administracji prezydenckiej. Budynek parlamentu nad ranem nawet podpalono. Szturmowano również budynek więzienia, w którym siedzieli politycy opozycji, w tym oprócz Dżeparowa także były prezydent Ałmazbek Atambajew. Strażnicy więzienni nie stawiali oporu.

Opozycja szybko też przejęła kontrolę nad Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, któremu podlega większość służb mundurowych. Zmuszono także do ustąpienia mera Biszkeku oraz wyznaczono nowe władze stolicy. Centralna Komisja Wyborcza anulowała zaś wyniki wyborów z 4 października. Presja na ustąpienie Dżinbekowa rosła z dnia na dzień.

Kazachstan: Prezydent ustępuje po niemal 30 latach u władzy

Kazachski prezydent Nursułtan Nazarbajew ogłosił wczoraj swoją decyzję w przemówieniu telewizyjnym. Krajem rządził niepodzielnie od grudnia 1991 r., czyli od uzyskania przez Kazachstan niepodległości. Wcześniej stał na czele państwa przez dwa lata u schyłku ZSRR.
 

78-letni Nursułtan Nazarbajew oświadczył, że podjął …

Konflikt północy i południa

Wybory odbyły się w bardzo trudnym dla ustępującego prezydenta momencie. Z jednej strony Kirgistan zmaga się z epidemią COVID-19, a z drugiej z poważnymi kłopotami gospodarczymi, które wynikają nie tylko z przeciwpandemicznych obostrzeń w samym Kirgistanie, ale również w sąsiednich Chinach oraz w Rosji, gdzie pracuje wielu Kirgizów.

Bezrobocie w Kirgistanie gwałtownie więc wzrosło, a poziom życia ludności natychmiast się obniżył. Frustrację wzmogły także zaniedbania ze strony rządu w Biszkeku oraz charakterystyczna dla posowieckiej Azji Centralnej korupcja oraz nepotyzm.

Napięcia w Kirgistanie wynikają też ze skomplikowanej struktury etnicznej (duża mniejszość uzbecka na południu kraju), a nawet z geografii. Bardzo górzysta rzeźba terenu sprawia, że kraj naturalnie podzielił się na zindustrializowaną, świecką i prorosyjską północ oraz na rolnicze, bardziej religijne i zorientowane na Chiny południe, choć też deklarujące lojalność wobec Moskwy.

W obecnej elicie władzy nadreprezentowani byli w wyniku rewolucji z 2010 r. przedstawiciele południa. Pięć lat wcześniej – w 2005 r. – to z kolei północ zdołała odsunąć w wyniku tzw. tulipanowej rewolucji rywali z południa, którzy dominowali u władzy jeszcze od końcówki ZSRR.

Uzbekistan-Tadżykistan: długa droga do partnerstwa

Urzędujący od dwóch lat prezydent Uzbekistanu Shawkat Mirziyoyev prowadzi politykę otwarcia kraju w regionie. Ocieplenie relacji z Tadżykistanem dowodzi, że ostatnie lody w Azji Centralnej właśnie zaczynają topnieć.
 

Lód między Uzbekistanem a Tadżykistanem zaczął topnieć w marcu tego roku, kiedy prezydent …

Demokracja w stylu kirgiskim

Ta skomplikowana sytuacja prowadzi jednak paradoksalnie do sytuacji, w której Kirgistan – choć w 2010 r. doszło nawet do bardzo poważnych starć i czystek etnicznych w Oszu i Dżalalabadzie na południu kraju – wyrósł na najbardziej demokratyczny kraj w regionie.

W pozostałych posowieckich państwach regionu ukształtowały się bowiem satrapie, które kontrolują całość kraju od upadku ZSRR. Od uzyskania niepodległości rządzą tam albo ci sami ludzie (jak w Tadżykistanie), albo po śmierci długoletniego prezydenta doszło do sterowanej sukcesji (jak w Uzbekistanie i Turkmenistanie) albo starzejący się prezydent oddał władzę następcy, rezerwując sobie jednak duży wpływ na władzę z tylnego siedzenia (jak w Kazachstanie).

Prezydent Tadżykistanu Emomali Rachmon wygrał dla porównania w ostatnią niedzielę (11 października) kolejne od 1992 r. wybory prezydenckie uzyskując ponad 90 proc. poparcia (przy 20-procentowej frekwencji). Upadku jego władzy nikt nie przewiduje, a eksperci typują na następcę jego syna Rustama.

Tymczasem Kirgistan miał od 1991 r. już piątkę prezydentów, w tym jedyną na tym stanowisku w Azji Centralnej kobietę – Rozę Otunbajewą, która sprawowała władzę w latach 2010-2011. Wszystko wskazuje na to, że teraz w Kirgistanie będzie już szósty prezydent.

Kirgizi mówią nawet o tzw. klątwie 61. Wszyscy dotychczasowi prezydenci tracili bowiem władzę w wieku 61 lat (choć niektórzy mieli tyle lat jedynie rocznikowo, bowiem 61. roku życia jeszcze nie ukończyli).

Askar Akajew, Kurmanbek Bakijew oraz Suronbaj Dżinbekow zostali obaleni przez uliczne rewolucje. Roza Otunbajewa i Ałmazbek Atambajew przegrywali natomiast wybory, choć ten ostatni trafił jakiś czas po politycznej porażce do więzienia.