KE: Raport o praworządności w państwach UE. Jak wypadła Polska?

Czechy, Věra Jourová, Komisja Europejska, Unia Europejska, praworządność, rule of law

Na zdjęciu wiceprzewodnicząca KE Věra Jourová. / Foto via [@VeraJourova]

To nowy element unijnego mechanizmu ochrony praworządności. Takie raporty będą powstawać co roku. Praworządność oceniania jest w czterech obszarach. Polska bardzo źle wypadła we wszystkich z nich.

 

 

Raport podzielony jest na cztery części, a każda z nich dotyczy innego obszaru. To system wymiaru sprawiedliwości, mechanizmy antykorupcyjne, pluralizm w mediach oraz pozostałe kwestie instytucjonalne.

KE: Każdy unijny obywatel ma prawo do praworządności

Jak stwierdziła Komisja Europejska, stan praworządności w Unii Europejskiej pogarsza się, ale przoduje w tym kilka krajów. Najsłabiej w raporcie oceniono Polskę i Węgry, czyli kraje wobec których już toczy się postępowanie przeciwnaruszeniowe z mocy art. 7 unijnego traktatu.

Ale krytycznie została też oceniona sytuacja w Bułgarii, Rumunii, Chorwacji, Słowacji, Słowenii i Hiszpanii. „Kwestia praworządności jest jednym z fundamentów Unii Europejskiej. Wzmocnienie jej przestrzegania to priorytet w budowaniu efektywnie działającej UE. Ale pandemia COVID-19 stała się czymś na kształt stress-testu dla unijnej praworządności” – napisano we wstępie do dokumentu.

„Praworządność to mechanizm, który chroni obywateli przed naruszeniami ze strony władzy. Choć jednak UE cechuje wysoki poziom przestrzegania praworządności, to mamy coraz więcej wyzwań w tej kwestii przed sobą. Ale rozwiązań chcemy szukać we współpracy z rządami państw członkowskich” – zapewniła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Z kolei odpowiedzialna za wartości i przejrzystość wiceszefowa Komisji Věra Jourová oświadczyła, że „dziś KE wypełnia poważną lukę, ponieważ po raz pierwszy kompleksowo ocenia praworządność w całej UE”. „Każdy unijny obywatel tak samo zasługuje na dostęp do niezależnego sądownictwa, do korzystania z pluralistycznych i wolnych mediów czy do tego, że wszystkie jego podstawowe prawa będą zawsze przestrzegane” – podkreśliła Czeszka.

Praworządność: Premier Słowenii wspiera Viktora Orbána / STOLICE

Codzienny briefing z europejskich stolic – 30 września.

Raport KE: Jak oceniono Polskę?

Przede wszystkim Komisja Europejska przypomina wszystkie swoje zaprezentowane już dotąd zastrzeżenia i obawy odnośnie przeforsowanej przez obecny polski rząd reformy sądownictwa. Bruksela uznała, że te zmiany – wbrew zapowiedziom władz w Warszawie – wcale nie poprawiły funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Jak zauważyła KE, stało się nawet odwrotnie, bo długość postępowań sądowych w Polsce (która przed 2018 r. była mniej więcej na poziomie średniej unijnej) w obszarze sporów cywilnych i handlowych jeszcze po reformie wzrosła. „Tempo rozstrzygania takich spraw jest obecnie wolniejsze niż wcześniej” – czytamy w raporcie.

To co w ocenie KE jest zaś najmocniej odczuwalną zmianą, to ograniczenie niezależności wymiaru sprawiedliwości. „Reformy, które miały wpływ na Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, sądy powszechne, Krajową Radę Sądownictwa i prokuraturę, zwiększyły wpływ władzy wykonawczej i ustawodawczej na wymiar sprawiedliwości, a tym samym osłabiły niezawisłość sędziów” – napisano.

Z kolei w kwestii walki z korupcją, KE wyraziła obawy o to czy Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) jest organem niezależnym od polityków. Bruksela zwraca uwagę, że służba ta zbyt mocno jest podporządkowana władzy wykonawczej. Kolejne zastrzeżenie dotyczy zaś połączenia funkcji ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.

Komisja zwraca jednak uwagę, że „w Polsce istnieją rozwinięte ramy prawne i instytucjonalne w celu zapobiegania korupcji i promowania przejrzystości”, ale w oceni unijnych urzędników w obszarze kontroli oświadczeń majątkowych oraz lobbingu „istnieją pewne słabości”.

Viktor Orbán chce ustąpienia Věry Jourovej z funkcji wiceprzewodniczącej KE

Powodem są obraźliwe, zdaniem Budapesztu, wypowiedzi czeskiej komisarz na temat Węgier i Węgrów.

Wątpliwości co do nadzoru nad mediami

Bruksela oceniła, że w naszym kraju zarówno konstytucja, jak i poszczególne ustawy formalnie gwarantują prawnie pluralizm mediów. Uznała jednak, że sposób wyłaniania organów nadzorujących rynek medialny (Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji) oraz mediów publicznych (Rada Mediów Narodowych) „rodzi obawy, co do ich niezależności”.

KE uznała bowiem, że polscy regulatorzy mediów „mogą podlegać wpływom politycznym”. Troje z pięciorga członków Rady Mediów Narodowych to obecni (Elżbieta Kruk i Joanna Lichocka) lub byli (Krzysztof Czabański) posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Tylko dwaj desygnowani przez opozycję członkowie Rady (Juliusz Braun i Grzegorz Podżorny) nie byli w chwili powoływania ich na to stanowisko czynnymi politykami. Drugi z nich niedawno z zasiadania w RMN zrezygnował, a uchwalana w pośpiechu ustawa o Radzie okazała się być i niedopracowana, więc są poważne wątpliwości co do tego jak teraz procedować i jak uzupełnić skład tego organu.

Raport KE zwraca dużą uwagę na ostatnie kampanie wyborcze (parlamentarną z 2019 r. i prezydencką z tego roku) oraz brak niezależnego monitoringu prowadzonych wówczas relacji medialnych. Bruksela ostrzegła też, że zapowiadane przepisy o zakazie dekoncentracji mediów mogą mieć wpływ zarówno na pluralizm, jak i na działanie rynku medialnego, będącego częścią rynku wewnętrznego UE.

Polska i Węgry zamierzają utworzyć instytut oceniający praworządność w UE

„Nie chcemy, aby brano nas za głupców”, oświadczył szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó, ogłaszając plany stworzenia wraz z Polską instytutu oceny praworządności w krajach UE.

Szybki proces legislacyjny i pomijanie organizacji społecznych

W ostatniej części raportu stwierdzono także, że szereg innych działań grozi praworządności w Polsce. Wskazano tu np. na bardzo przyspieszony tryb procedowania ustaw w parlamencie (nie tylko w kwestii zmian w sądownictwie czy w funkcjonowaniu mediów publicznych) oraz brak konsultacji ze społeczeństwem obywatelskim w procesie legislacyjnym.

„Reformy przyjęto w przyspieszonych procedurach legislacyjnych, przy ograniczonych konsultacjach z zainteresowanymi stronami lub przy ograniczonych możliwościach, aby opozycja mogła odegrać swoją rolę w procesie stanowienia prawa” – napisano w opublikowanym dziś dokumencie.

Komisja przypomniała też o samorządowych uchwałach dotyczących tzw. stref wolnych od LGBT i ponownie zasugerowała, że gminy, które przyjęły dyskryminacyjne uchwały mogą stracić unijne fundusze.

Argumentem jest tu kwestia ewentualnego dalszego podziału europejskich dotacji między organizacje pozarządowe, na czym mogłyby ucierpieć te, które nie prezentują w kwestiach światopoglądowych stanowiska zbieżnego ze stanowiskiem polskich władz centralnych bądź samorządowych.

Polska: Rząd ostro krytykuje rezolucję Parlamentu Europejskiego ws. praworządności

Stan praworządności w Polsce stale się pogarsza – stwierdził PE w przyjętej wczoraj rezolucji. Rzecznik rządu Piotr Müller zapewnił, że dokument ten nie ma żadnego znaczenia prawnego.

Co dalej?

Doroczny raport o praworządności we wszystkich 27 krajach członkowskich UE to jeden z elementów nowego mechanizmu jej ochrony. Powstał on dzięki wizytom, jakie w państwach członkowskich odbyli eksperci KE, co jednak było utrudnione przez pandemię. Państwa członkowskie miały jednak przed publikacją wgląd w poświęcone im części raportu oraz mogły zgłaszać swoje poprawki i zastrzeżenia.

Teraz raportem zajmą się Parlament Europejski i Rada, które omówią treść dokumentu. Bruksela liczy też na udział w tej debacie parlamentów krajowych, przedstawicieli rządów państw członkowskich oraz organizacji społecznych. Na tej podstawie KE przygotuje rekomendacje oraz tzw. zestaw narzędzi dla państw członkowskich w celu poprawy przestrzegania praworządności.