Katalonia: Aresztowania ws. przygotowań do referendum

Zwolennicy niepodległości Katalonii, źródło Wikipedia

Zwolennicy niepodległości Katalonii, źródło Wikipedia

Hiszpańska Guardia Civil zatrzymała co najmniej 14 osób, w tym bliskiego doradcę wiceprezydenta regionu. To kolejny element działań rządu w Madrycie, który nie chce dopuścić do referendum ws. niepodległości Katalonii, zaplanowanego na 1 października.

 

Do zatrzymań doszło w Barcelonie, a wśród aresztowanych osób znaleźli się wysocy rangą urzędnicy katalońskich władz lokalnych, w tym Josep Maria Jové, bliski doradca Oriola Junquerasa, wice-przewodniczącego Generalitat de Catalunya. Wszystkie zatrzymane osoby zaangażowane są w przygotowania do głosowania nad niepodległością Katalonii, do którego zostało mniej niż 2 tygodnie. Hiszpańskie służby policyjne wkroczyły także do kilku urzędów w Barcelonie, aby szukać wydrukowanych już kart do głosowania oraz wyborczych plakatów. poinformowano, że skonfiskowano dziś 45 tys. tego typu dokumentów. Rząd w Madrycie uznaje bowiem ogłoszone przez regionalny kataloński parlament referendum za nielegalne, powołując się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, iż Katalonia nie mogła jednostronnie zarządzić głosowania.

Akcja policji i Guardia Civil oburzyła władze Katalonii. Prezydent regionu Carles Puigdemont natychmiast po porannych zatrzymaniach zwołał nadzwyczajne posiedzenie swojego gabinetu. Po spotkaniu oświadczył, że rząd centralny „de facto wprowadził w Katalonii stan wyjątkowy”.

Tymczasem rząd w Madrycie odpowiada, że dzisiejsze działania to nie złamanie prawa, ale próba przywrócenia jego przestrzegania. „Robimy to co musimy zrobić. Wierzę, że rząd jest zobligowany do takich działań i będziemy je prowadzić aż do samego końca” – oświadczył premier Hiszpanii Mariano Rajoy. Oriol Junqueras odpowiedział mu na Twitterze, że władze Katalonii „nie pozwolą na takie działania”. „Atakujecie instytucje naszego kraju, a zatem atakujecie jego obywateli” – napisał. Jednocześnie w centrum Barcelony zebrało się kilkaset osób, które domagają się natychmiastowego wypuszczenia zatrzymanych. Protestujący zablokowali jedną z ulic, skandując przy tym: „Niepodległość!” oraz „I tak zagłosujemy!”.

Burmistrz Barcelony Ada Colau, która dotąd nie popierała oficjalnie ani referendum, ani działań władz w Madrycie napisała natomiast, że poranne wydarzenia to „demokratyczny skandal”, a aresztowania są „motywowane politycznymi powodami”. „Brońmy katalońskich instytucji!” – wezwała.

Sytuacja wokół planowanego na 1 października referendum robi się coraz gorętsza. W ubiegłym tygodniu Prokurator Generalny Jose Manuel Maza wszczął śledztwo przeciw 712 burmistrzom (tzw. alkadom) katalońskich miast i miasteczek, którzy zapowiedzieli organizację referendum w podległych im jednostkach administracyjnych. Reprezentują oni tereny zamieszkałe przez 41 proc. mieszkańców Katalonii. Nie było wśród nich burmistrz Barcelony, ale teraz wszyscy zastanawiają się czy Ada Colau przyłączy się do organizatorów referendum, co bardzo ułatwi jego przeprowadzenie w stolicy Katalonii.

Ostatnie sondaże pokazują, że wciąż więcej Katalończyków chce pozostania w składzie Hiszpanii. Według ostatnich badań chciało tak 49,5 proc. z nich. 41 proc. wolałoby natomiast secesję. Im dłużej jednak trwa debata na temat katalońskiej niepodległości i im ostrzejsze są reakcje Madrytu, tym więcej ankietowanych skłania się ku samostanowieniu ich regionu. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oświadczył natomiast, że KE uzna decyzję Katalończyków, choć ogłoszenie niepodległości będzie się wiązało ze znalezieniem się ich regionu poza UE i koniecznością przejścia całej procedury akcesyjnej.

Węgry uszanują wynik referendum w Katalonii

Zapowiedział to rzecznik prasowy węgierskiego premiera. Dodał, że zrobią to bez względu na wynik głosowania, które ma zdecydować o przyszłości dążącemu ku niepodległości hiszpańskiemu regionowi. Warunek jest jeden – referendum musi się w ogóle odbyć. Madryt stara się zrobić wszystko, …