Jutro zmotoryzowany Marsz Niepodległości i „Kwarantanna od nacjonalizmu”

Warszawa Marsz Niepodległości 2018, źródło Krzysztof Sitkowski KPRP

Warszawa Marsz Niepodległości 2018, źródło Krzysztof Sitkowski KPRP

Tegoroczny Marsz Niepodległości ma się odbyć w zmienionej formule – zamiast przemarszu manifestacja narodowców w samochodach i na motocyklach. Natomiast Strajk Kobiet w odpowiedzi przewiduje jutro „Kwarantannę od nacjonalizmu”.

 

W środę (11 listopada) przypada Święto Niepodległości. Tego dnia w 1918 r. Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów. Święto narodowe ustanowione ustawą z dnia 23 kwietnia 1937 r., zostało zniesione ustawą Krajowej Rady Narodowej 22 lipca 1945 r. i przywrócone dopiero w1989 r., na początku transformacji ustrojowej.

Święto Niepodległości 11 listopada. Co z Marszem Niepodległości w tym roku?

Premier Mateusz Morawiecki wezwał do odwołania tegorocznego Marszu Niepodległości, jednak Robert Bąkiewicz, szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości zapewnił, że ta manifestacja się odbędzie. “Oczywiście nie tak, jak w każdym roku, bo czas jest wyjątkowy” – zastrzegł.

Zmotoryzowany Marsz Niepodległości

W tym roku Marsz Niepodległości ma się odbyć w zmienionej formule – zamiast przemarszu przewidziany jest przejazd ulicami Warszawy – zdecydował zarząd Stowarzyszenia Marsz Niepodległości wobec zakazu manifestacji w dotychczasowej formie. Manifestacja narodowców w samochodach i na motocyklach ma się rozpocząć jak co roku o godz 14 na rondzie Dmowskiego.

„W tym roku, mając na uwadze bezpieczeństwo naszych uczestników, a przede wszystkim weteranów, którzy co roku nam towarzyszyli, zdecydowaliśmy się zmienić formułę naszego wydarzenia. 11 listopada zapraszamy wszystkich Polaków do tego, aby przyjechać do Warszawy na rondo Romana Dmowskiego samochodami i motocyklami” – przekazał zarząd Stowarzyszenia Marsz Niepodległości w oświadczeniu opublikowanym wczoraj (9 listopada) w mediach społecznościowych i na stronie stowarzyszenia.

Narodowcy przypominają w nim także, że 11 listopada jest symboliczną datą odzyskania przez Polskę niepodległości i jak co roku zapraszają do Warszawy na godz. 14:00 “wszystkich patriotów, aby wspólnie świętować tę wyjątkową rocznicę w Marszu Niepodległości”. Zachęcają przy tym do oflagowania i ozdabiania pojazdów barwami narodowymi.

Zarząd z prezesem Robertem Bąkiewiczem podkreśla w oświadczeniu, że “patriotyzm to w dużej mierze odpowiedzialność za drugiego człowieka i własną wspólnotę”, ale krytycznie ocenia podejmowane działania na rzecz zwalczania COVID-19 i wynikające z tego “negatywne reperkusje dla wszystkich Polaków”. “Odcinamy się od próby destabilizacji i anarchizacji życia politycznego i społecznego państwa, które w ostatnich tygodniach były podejmowane przez środowiska lewicowe i liberalne” – podkreślają narodowcy w poniedziałkowym tekście.

Polska: Narodowcy w obronie cywilizacji…

Narodowcy tworzą Straż Narodową – jak powiedział wczoraj prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz – to “pewien rodzaj samoobrony – samoobrony katolickiej, cywilizacyjnej”.

Winnicki: Żeby uniknąć oskarżeń o zwiększenie liczby zakażeń koronawirusem

“Decyzja zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości jest związana z tym, żeby uniknąć oskarżeń, że rząd będzie się starał wykpić z sytuacji w systemie ochrony zdrowia i zrzucić winę na organizatorów Marszu Niepodległości” – wyjaśniał wczoraj zmianę formuły Marszu poseł Konfederacji i prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki. “Padają oskarżenia, że takie zgromadzenia jak Marsz Niepodległości mogą się do tego przyczynić, stąd zarząd stowarzyszenia podjął taką decyzję” –  dodał w Radiu Plus.

Poseł przyznał, że w całym kraju rosną obawy o to, jak będzie się rozwijała sytuacja epidemiczna, ale w jego ocenie “sytuacja i wirus są już w skali kraju tak rozprzestrzenione, że to wielkiego wpływu raczej nie ma, natomiast niewielki wpływ może mieć”.

Natomiast na pytanie czy jest w stanie zagwarantować, że w tegorocznym Marszu nie będą padały hasła nacjonalistyczne i rasistowskie Winnicki zapewnił, że takie “nigdy nie padały” uznając przy tym że “hasła nacjonalizmu chrześcijańskiego są dobre”.  „Jeśli na marszu, gdzieś, pojawiła się jakaś grupka, która nie miała nic wspólnego z organizatorami, to naprawdę wyciąganie na tej podstawie twierdzenia o 100-200 tys. ludzi jest nieuprawnione” – podkreślił Winnicki odnosząc się do zarzutu o nacjonalizm i rasizm.

Reperkusje tegorocznego Marszu Niepodległości

Światowe media zgodnie wyraziły zaniepokojenie rasistowskimi, antysemickimi i ksenofobicznymi hasłami skandowanymi i wypisanymi na transparentach niesionych przez uczestników sobotniego Marszu Niepodległości. Tymczasem rząd potępił co prawda incydenty, do których wtedy doszło, ale sam marsz ocenił pozytywnie.

Przejazd zamiast Marszu Niepodległości rozwiązaniem konfliktu?

Wcześniej plany Marszu Niepodległości zablokował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Uzasadniając w piątek swoją odmowę powołał się na negatywną opinię sanepidu w tej sprawie. Organizatorzy Marszu Niepodległości odwołali się od tej decyzji do Sądu Okręgowego w Warszawie, jednak sąd oddalił następnego dnia odwołanie utrzymując zakaz organizacji marszu.

Tymczasem w niedzielę (8 listopada) do Sądu Apelacyjnego w Warszawie wpłynęło zażalenie Marszu Niepodległości, ale i ten sąd, który miał 24 godziny na rozpatrzenie sprawy, również oddalił zażalenie narodowców. Wczoraj poinformował o tym PAP pełnomocnik Stowarzyszenia Marsz Niepodległości mec. Adam Janus.

„Kwarantanna od nacjonalizmu” Strajku Kobiet

“Nie planujemy starć z nacjonalistami 11 listopada” – zapowiedziała Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet zapewniając, że protestujący dotychczas przeciwnicy wyroku TK Julii Przyłębskiej ws. aborcji i rządom PiS nie dadzą się sprowokować i tego dnia  nie wyjdą na ulice.

Manifestacje sprzeciwu wobec zaostrzania prawa aborcyjnego i obecnemu rządowi trwały w wielu miastach jeszcze wczoraj wieczorem. W Warszawie policja usiłowała blokować przemarsz wielokrotnie wymuszając na protestujących zmianę trasy. W pobliżu placu Trzech Krzyży, gdzie policja siłą usunęła ok. 30 osób siedzących na jezdni, doszło do przepychanek z funkcjonariuszami.

Protesty w Polsce wciąż trwają; 200 generałów ostrzega przed rozlewem krwi

W kolejnym dniu protestów niezadowoleni z wyroku TK ws. aborcji i rządów PiS blokowali główne ulice miast w całym kraju. Poprzedniego wieczora dwustu emerytowanych generałów i admirałów wyraziło niepokój rozwojem sytuacji w Polsce ostrzegając przed rozlewem krwi.

„Tak jak olewamy kościoły, tak olejmy ich nabzdyczonych ‚obrońców’. Zróbmy sobie kwarantannę od faszyzmu. Niech się pojedynkują z przystankami i koszami na śmieci” – napisała na Facebooku. Lempart zastrzega jednak, że nie oznacza to braku ich reakcji na zmotoryzowany w tym roku Marsz Niepodległości. Planowana jest bowiem jutro m.in. akcja czyszczenia internetu z nienawistnych treści i zakazanych symboli m.in. faszyzmu, poprzez zgłaszanie stron szerzących takie treści.

Mają się też odbyć – również w sieci – trwające osiem godzin „Narodowe rozmowy o Polsce”. Kilkadziesiąt osób – aktywistki, działacze, osoby z życia publicznego będą przez te osiem godzin m.in. odpowiadać na pytanie „o co walczymy i jak to chcemy osiągnąć?”. Przewidziana jest ponadto młodzieżowa „zdalna blokada”, czyli zainicjowana przez młodzież akcja powiadamiania drogą elektroniczną władz i instytucji rządowych o tym, co się młodzieży nie podoba.

Lempart: władze nie reagują na brunatną falę

“Święto Niepodległości w Polsce niestety od wielu lat przejęte jest przez agresywną skrajną prawicę, nacjonalistów i neofaszystów, którzy tego dnia maszerują i uskuteczniają przemoc na ulicach. Działo się tak i dzieje przy bezczynności kolejnych władz, nie reagujących na rozlewającą się w Polsce brunatną falę” –  cytuje Onet informację przesłaną portalowi przez Martę Lempart.

Działaczka Strajku Kobiet przypomina także, że 10 dni temu Jarosław Kaczyński wezwał do obrony Polski, “wzywając grupy neofaszystowskie, neonazistowskie, skrajne, do tego, żeby walczyły z protestującymi”. “Władza próbuje teraz doprowadzić do powtórki, by grupy prawicowe zrobiły porządek z protestującymi i ten 11 listopada miał być dniem takich prowokacji” – uważa Lempart, której zdaniem “można domniemywać, że doszłoby do tego samego, czyli do zniknięcia policji z ulic i do poddania obywatelek i obywateli atakom prawicowych bojówek”.

Logo Strajku Kobiet nawiązuje do nazizmu? Błyskawice jak symbole Hitlerjugend i SS?

Zarówno naukowcy, jak i weterani Powstania Warszawskiego tłumaczą, że to kompletna bzdura.

Ogólnopolski Strajk Kobiet odrzuca narrację, która już się pojawia w mediach rządowych o planowanych starciach pomiędzy protestującymi a neofaszystami i nacjonalistami, organizującymi się na 11 listopada i tego dnia robimy sobie ‚kwarantannę od nacjonalizmu’ i nie wychodzimy na ulice. Nie planujemy starć z nacjonalistami” – zapewnia liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet również w informacji przesłanej Onetowi.

Strajk Kobiet: Teraz będzie strajk generalny

Ogólnopolski Strajk Kobiet planuje teraz co najmniej jednodniowy ogólnopolski strajk z udziałem przedstawicieli biznesu i branż doświadczonych przez pandemię, a także związków zawodowych. “Oprócz prawa do aborcji nasze postulaty przeszły już do żądania dymisji tego rządu. I tego będziemy się domagać” – zapowiada Marta Lempart.

OSK proponuje ponadto i zaleca, żeby – na wzór protestów na Białorusi – organizować demonstracje tylko w jednym dniu tygodnia. W Polsce mają to być poniedziałki.