30 lat od rozpadu Jugosławii. Czy na Bałkanach tęsknią za wspólnym państwem?

Jugosławia, jugonostalgia, bałkany, serbia, tito, chorwacja, macedonia, kosowo, czarnogóra, vucic, miloszevic, bośnia, bregovic

Na jugonostalgię składa się kilka rzeczy. Podstawowa to idealizacja czasów sprzed wojny bałkańskiej w latach 90. Obowiązkowe jest myślenie o Josipie Brozie Tito jako o wielkim bohaterze i niedoścignionym mężu stanu. Na zdjęciu Graffiti w Mostarze informujące, że "Tito żyje". Foto via wikipedia [anjči]

„Po Ticie – Tito”. Takie hasło zostało wymyślone podczas długoletnich rządów charyzmatycznego marszałka. Mimo że upłynęło ponad 40 lat od jego śmierci i 30 lat od rozpadu Jugosławii, to dla wielu mieszkańców siedmiu powstałych krajów czasy wspólnego państwa pozostają niedoścignionym okresem  szczęścia i dobrobytu.

 

 

Spośród licznych dat 25 czerwca 1991 r. jawi się jako jedna z najważniejszych, jeśli nie najważniejsza w procesie rozpadu Jugosławii. Tego dnia dwie republiki wchodzące w skład wspólnego państwa Słowian Południowych, Słowenia i Chorwacja ogłosiły niepodległość. Kilka dni potem rozpoczęła się na Bałkanach wyniszczająca wojna. Czy 30 lat po tych wydarzeniach jugonostalgia, czyli tęsknota za Jugosławią, za braterstwem podzielonych narodów, jest zjawiskiem żywym?

Na jugonostalgię składa się kilka rzeczy. Podstawowa to idealizacja czasów sprzed wojny bałkańskiej w latach 90. Obowiązkowe jest myślenie o Josipie Brozie Tito jako o wielkim bohaterze i niedoścignionym mężu stanu. Do dziś jego zwolennicy spotykają się w belgradzkim Domie Kwiatów, czyli w mauzoleum marszałka odwiedzanym rocznie przez 100 tys. osób. Jugonostalgików łączy uwielbienie muzyki z dawnych czasów oraz wielki szacunek dla tradycji partyzanckiej z czasów II wojny światowej.

Czas na Otwarte Bałkany. Za 2 lata bez granic pomiędzy Albanią, Macedonią Północną i Serbią

Do projektu nie chcą dołączyć Kosowo, Bośnia i Hercegowina oraz Czarnogóra.

Czy jugonostalgia rzeczywiście istnieje?

Niestety brakuje świeżych, szerokich badań nt. jugonostalgii. Ostatni sondaż został przeprowadzony przez Instytut Gallupa w 2016 r. Wykazał on, że największa grupa respondentów, która twierdzi że „rozpad Jugosławii przyniósł więcej strat niż korzyści” występuje w Serbii (81 proc., przy 4 proc. przeciwnych odpowiedzi) oraz Bośni i Hercegowinie (BiH, 77 proc. do 6 proc.).

Dużo jugonostalgików, zgodnie z badaniem, występuje również w Czarnogórze (65 proc. do 15 proc.), Macedonii Północnej (61 proc. do 12 proc.) i co może być zaskakujące, w Słowenii (45 proc. do 41 proc.).

Respondenci twierdzący, że rozpad Jugosławii okazał się pozytywnym zjawiskiem i przyniósł więcej korzyści niż strat stanowią większość jedynie w Chorwacji (55 proc. takich odpowiedzi przy 23 proc. przeciwnych) oraz Kosowie (75 proc. do 10 proc.).

Good bye Tito! – czyli Bałkany tęsknią za Jugosławią

Większość obywateli krajów bałkańskich uważa, że rozpad Jugosławii w latach 90. przyniósł więcej szkód niż pożytku. Wysokie bezrobocie, zubożenie społeczeństw i brak politycznej stabilności państw regionu powodują, że ich mieszkańcy z rozrzewnieniem wspominają czasy Josipa Broza Tity.

Kto jest jugonostalgikiem?

Do istnienia zjawiska z pewnością przyczynia się niechęć do obecnych władz. Jak zauważa w rozmowie z EURACTIV.pl ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) Marta Szpala, „przy rozpadzie Jugosławii w każdym kraju obiecywano, że po odzyskaniu niepodległości będzie lepiej, nie będzie trzeba zawierać kompromisów i samoograniczać czy dopłacać do biedniejszych republik. Okazało się jednak, że wcale nie jest lepiej. Wszędzie występują problemy z prawami człowieka, wolnością słowa, praworządnością. Rozpad Jugosławii był możliwością stworzoną przez elity w celu uwłaszczenia się na majątku i przejęcia władzy, która niekoniecznie została oddana poszczególnym społeczeństwom”.

„We wszystkich krajach bałkańskich jest trochę takie poczucie, że Jugosławia, szczególnie pod względem gospodarczym była czymś dobrym. To jest szczególnie żywe w takich krajach jak Macedonia Północna, ale też Serbia i Bośnia. Tam spadek poziomu życia związany z rozpadem wspólnego państwa jest bardzo mocno widoczny. W tym momencie tylko Słowenia i Chorwacja mają wyższy PKB per capita niż w czasach Jugosławii”, dodaje nasza rozmówczyni,

Marta Szpala zwraca uwagę, że jest jedna grupa, która nie tęskni za przeszłością na co wskazują wszystkie badania. To Albańczycy mieszkający w Kosowie, Macedonii, czy w Serbii. „Była to mniejszość, która w systemie Jugosławii została zepchnięta na margines, jej członkowie mieli problemy z robieniem kariery w aparacie państwa. Wśród nich bardzo rzadko spotyka się przejawy jugonostalgii”, dodaje ekspertka.

„Nie można zapominać, że dla wielu ludzi tożsamość jugosławiańska była wygodnym konceptem, szczególnie dla tych, którym nie łatwo wpisywać się w te tradycyjne ramy tożsamości narodowych, wtedy nie było obowiązku określenia czy się jest Bośniakiem albo Serbem. Do tej grupy często zaliczały się dzieci z mieszanych małżeństw, młodzi mieszkańcy miast czy osoby stanowiące mniejszość w danej republice np. Serbowie mieszkający w Chorwacji, których tożsamość nie była jednoznaczna. To, że powstały państwa narodowe i trzeba było zadeklarować się do danej grupy etnicznej, przeszkadzało takim ludziom, oni się czuli Jugosłowianami”, analizuje ekspertka OSW.

Związki mieszane stanowiły aż 13 proc. małżeństw zawieranych w Jugosławii w latach 1977-1981. Najczęściej pobierali się Serbowie i Chorwaci, najrzadziej mieszane małżeństwa zdarzały się wśród Słoweńców i kosowskich Albańczyków.

Serbia wciąż spłaca pożyczki z czasów byłej Jugosławii

Do 2041 r. Serbia będzie spłacała pożyczki zaciągnięte w czasach Jugosławii m.in. przez marszałka Josipa Broz Tito. W 2020 r. państwo wciąż musi uregulować część długu o wartości 241 mln euro.

 

Serbia jest zobligowana do spłaty pożyczek, które zostały zaciągnięte w …

Czy jugonostalgia jest jugonostalgią starszych?

Wspomniany sondaż Gallupa pokazał, jak na kwestie rozpadu Jugosławii zapatrują się poszczególne grupy wiekowe. W każdym kraju, oprócz Słowenii, odsetek osób, które zauważają więcej strat niż korzyści z tego powodu, rośnie z wiekiem. Niewielkie różnice pomiędzy młodszymi a starszymi występują także w Kosowie i Chorwacji.

Jak zauważyła Marta Szpala, w Chorwacji i Słowenii, czyli państwach, które skorzystały na rozpadzie kraju południowych Słowian, „wśród młodzieży wyznającej lewicowe poglądy może przejawiać się tęsknota za Jugosławią jako silnym państwem będącym gdzieś pomiędzy Wschodem a Zachodem, idącym trzecią drogą i liczącym się na arenie międzynarodowej. Brakuje im takiego męża stanu jakim był marszałek Tito, a przede wszystkim państwa w którym istnieje sprawiedliwość społeczna i poczucie wspólnoty. Lewica chorwacka czy słoweńska do tej tradycji się odnosi. W takich krajach jak Serbia, młodzież jest już bardziej konserwatywna, raczej mniej tęskniąca za Jugosławią jako państwem ograniczającym prawa Serbów”.

Ekspertka dodała, że jeśli chodzi o generację 40+ to do wysokiego poziomu jugonostalgii przyczynia się w dużym stopniu tęsknota za młodością. „Ci ludzie w dużym stopniu pamiętają Jugosławię jako kraj dobrobytu, pod wieloma względami sprawniej działający niż współczesne państwa narodowe, efektywniejszy, z lepszą administracją, i oferujący pod względem jakości życia o wiele więcej”.

Grupa Wyszehradzka i Bałkany Zachodnie, czyli integracja "miękkiego podbrzusza"

Stosunek państw Grupy Wyszehradzkiej do Bałkanów Zachodnich jest bardzo pozytywny. Polska, Czechy, Słowacja i Węgry popierają przyszłą akcesję krajów zachodniobałkańskich do Unii Europejskiej. Akcentują przy tym najmocniej hasła związane z bezpieczeństwem Europy.

 

Integracja europejska Bałkanów Zachodnich była jednym z priorytetów czeskiej …

Jugonostalgii we współczesnej bałkańskiej polityce nie ma

Czy tęsknota społeczeństwa postjugosławiańskiego znajduje odzwierciedlenie w wynikach wyborów w poszczególnych państwach? Nie, co można wywnioskować z tego, kto rządzi w krajach byłej Jugosławii w 2021 r., 30 lat po rozpadzie wspólnego państwa.

W Słowenii jest to prawicowa, nacjonalistyczna Słoweńska Partia Demokratyczna (słow. Slovenska Demokratska Stranka). Podobnie jak dominująca w Chorwacji Chorwacka Wspólnota Demokratyczna (chor. Hrvatska Demokratska Zajednica), powstała w 1989 r. jako wyraz sprzeciwu wobec dominującej partii komunistycznej i platforma zwolenników niepodległości. Także dzisiaj SDS i HDZ odwołują się często do wartości narodowych, więc trudno mówić o sentymencie obywateli tych dwóch państw do Jugosławii przy urnie wyborczej.

Także w Serbii najpopularniejszą partią jest ugrupowanie prawicowe – Serbska Partia Postępowa (ser. Srpska Narodna Stranka), która głosi idee nacjonalistyczne (lider stronnictwa i prezydent kraju Aleksander Vucić był zresztą ministrem ds. informacji w okresie rządów Slobodana Milosevicia).

W Bośni i Hercegowinie, składającej się z dwóch autonomicznych jednostek administracyjnych (oraz małego dystryktu Brczko) również dominują ugrupowania narodowe – w Federacji BiH jest to Partia Akcji Demokratycznej (bośn. Stranka Demokratske Akcije), założona przez ojca bośniackiej niepodległości, Aliję Izetbegovicia, a w Republice Serbskiej Związek Niezależnych Socjaldemokratów (ser. Savez Nezavisnih Socijaldemokrata), który głosi postulat odłączenia się od BiH i jest często posądzany o „agresywny” serbski nacjonalizm. Rządzące Kosowem ugrupowanie Samookreślenie (alb. Vetëvendosje) to natomiast ugrupowanie lewicowo-narodowe, któremu zdecydowanie bliżej do wspólnego państwa albańsko-kosowiańskego niż do jakichkolwiek rozważań o powrocie Jugosławii.

Jedynie w Czarnogórze i Macedonii Północnej władzy nie sprawują partie nacjonalistyczne. W Podgoricy rządzi koalicja opowiadająca się za bliższym związkiem z Serbią, a w Skopje sojusz macedońskich socjaldemokratów z ugrupowaniami albańskiej mniejszości. Nie można jednak zapominać, że w obu krajach do zmiany doszło po długich latach rządów twardych narodowców – odpowiednio Milo Djukanovicia, czterokrotnego premiera a obecnie prezydenta, głównego orędownika czarnogórskiej niepodległości i Nikoły Gruewskiego, byłego lidera twardej, antykomunistycznej prawicy.

Z drugiej strony można pokusić się o stwierdzenie, że poparcie dla Janeza Jansy w Słowenii czy Vucicia w Serbii, a wcześniej Djukanovicia w Czarnogórze albo Gruewskiego w Macedonii jest związane z tęsknotą za silnym, wyrazistym liderem, takim jakim był niewątpliwie marszałek Tito.

Chiny sięgają po Bałkany Zachodnie. Unia Europejska powinna się niepokoić?

W jaki sposób powinna zareagować Unia Europejska na coraz większą obecność Chin w krajach regionu?

Jugonostalgia a marszałek Tito

Jego wizerunek znajduje się na koszulkach, magnesach, breloczkach czy czapkach. Marszałek Josip Broz Tito, dowódca partyzantki antyhitlerowskiej podczas II wojny światowej, a następnie przywódca kraju aż do swojej śmierci w 1980 r. jest wiecznie żywy nawet ponad 40 lat po tym wydarzeniu. Uczucie do niego to obowiązkowy punkt jugonostalgii.

Wśród starszego pokolenia jego imię często budzi rozrzewnienie i komentarz „za Tito to było, a teraz to bieda i tylko robić trzeba a pieniędzy nie ma”. Natomiast wśród młodych niekiedy jawi się jako mąż stanu i przywódca, z którym każdy w świecie się liczył.

Macedońska ankieta online przeprowadzona w grudniu 2020 r. wykazała, że 56 proc. respondentów twierdzi, iż to marszałek Tito jest najbardziej zasłużony dla macedońskiej niepodległości. Zajmuje on też zawsze czołowe miejsca w serbskich sondażach, pokazując, że duża część mieszkańców tego kraju darzy go wciąż sympatią. Natomiast Czarnogórcy uznali go w niedawnym sondażu za czwartą najważniejszą osobę dla historii kraju, marszałek przegrał jedynie z władcami państwa z dynastii Petrowiciów-Njegoszów.

Tito budzi też kontrowersje. W 2017 r. jeden z centralnych placów w Zagrzebiu stracił jego imię na rzecz Republiki Chorwacji, a dyskusja nad zmianą stała się przyczynkiem do dyskusji w kraju o marszałku i jego dziedzictwie. Co ciekawe, w przeprowadzonej na początku roku przez dziennik Nacional ankiecie na „największego Chorwata w historii”, Tito zajął pierwsze miejsce, wyprzedzając Nikolę Teslę.

Prezydent Chorwacji: "Tesla ma taki sam związek z Serbią jak Bruce Lee". Monety euro z fizykiem dzielą Zagrzeb i Belgrad

Plan Chorwacji, aby na narodowych rewersach waluty euro umieścić wizerunek Nikoli Tesli wzbudził duże emocje w regionie.

Jugonostalgia a życie codzienne

„Na pytanie czy jugonostalgia jest obecna w codziennym życiu mieszkańców krajów postjugosławiańskich – takie elementy są widoczne ale to, jak często one się pojawiają, różni się od danego kraju. Z badań Gallupa wiemy, że największa tęsknota za wspólnym państwem występuje w Serbii oraz Bośni i Hercegowinie, a w trochę mniejszym, ale wciąż wysokim stopniu, również w Czarnogórze i Macedonii Północnej. W tych krajach jest to zjawisko zauważalne, np. kawiarnie nawiązują nazwą do Jugosławii, grana w nich muzyka pochodzi z dawnych czasów, w środku są obrazki marszałka Tito, który jednoznacznie jest kojarzony z dawną federacją. Jugonostalgia jest widoczna, ale jakie ma przełożenie na życie codzienne oprócz zwykłej tęsknoty to ciężko powiedzieć, aczkolwiek wydaje mi się, że w znacznej mierze jedynie symboliczne”, stwierdził w rozmowie z EURACTIV.pl Tomasz Żornaczuk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).

Gdyby nie granice, turysta spoza Bałkanów mógłby nie zorientować się, że wjechał do innego państwa postjugosławiańskiego. Język, liczne „kafany”, piekarnie z lokalnym przysmakiem, czyli burkiem czy przyjaźni gospodarze częstujący domową rakiją, wszystko to wydaje się takie samo.

Na pierwszy element zwrócił uwagę Tomasz Żornaczuk, który uważa że „kwestia języka jest używana politycznie. Po rozpadzie Jugosławii kraje serbskochorwackiego obszaru językowego, czyli Chorwacja, Serbia, BiH i Czarnogóra nadały swoim mowom nazwy państwowe. Z językowego punktu widzenia są one niemal identyczne, a już ponad wszelką wątpliwość, wzajemnie zrozumiałe. Różnice między nimi są często o wiele mniejsze niż np. w poszczególnych wariantach niemieckiego czy angielskiego.

„W 2017 r., czyli w czasie, kiedy Gallup opublikował swoje badania, została podpisana Deklaracja o wspólnym języku, głosząca m.in. że używanie czterech nazw – bośniacki, chorwacki, czarnogórski i serbski – nie oznacza, że są to inne języki. Wezwano także do zaprzestania segregacji i dyskryminacji językowej. Pod apelem podpisało się ponad 200 autorytetów, w tym językoznawcy, ale też artyści, pisarze, działacze społeczni. To działanie było elementem dążenia wielu polityków do odrzucania wszystkiego co jugosłowiańskie”, podkreśla nasz rozmówca.

W Polsce ślonska godka nie ma statusu języka, ale w Europie dba się o języki mniejszości

Dyskusja dotycząca tego, czy ślonska godka jest oddzielnym językiem, czy jedynie dialektem polskiego ponownie odżyła wraz z trwającym Narodowym Spisem Powszechnym.

Muzyka i sport łagodzą obyczaje

Obywateli krajów byłej federacji łączy także muzyka. Jak zauważył ekspert PISM, „w kawiarniach np. w Belgradzie w podobnych proporcjach można usłyszeć muzykę np. z lat 80., wykonywaną przez zespoły wywodzące się zarówno z tego miasta, jak i Sarajewa, Splitu czy Zagrzebia. Muzyka z tego okresu zawsze była postrzegana jako sztuka, która niejako odizolowała się od działań na frontach wojennych, co jest związane z tym, że te utwory powstawały wcześniej. Wybuch wojny niekiedy powodował wręcz zaprzestanie tej twórczości. Sarajewski zespół Bijelo Dugme znanego również w Polsce Gorana Bregovicia jest tego flagowym przykładem”.

Tuż przed wybuchem pandemii, tj. w grudniu 2019 r. tysiące, w tym wielu młodych, Chorwatów dwukrotnie zapełniło Arenę Zagrzeb, aby uczestniczyć w koncercie legendy jugosłowiańskiej sceny muzycznej, Lepy Breny, mimo głośnych kontrowersji związanych z jej zachowaniem podczas wojny (piosenkarka została sfotografowana w 1993 r. w mundurze Republiki Serbskiej, później tłumaczyła to chęcią ocalenia ojca – red.).

To właśnie m.in. muzyka i nowoczesne technologie sprawiają, że młodzi ludzie z poszczególnych krajów zbliżają się do siebie. Nastolatki z Zagrzebia, Belgradu czy Podgoricy słuchają – ze względu na brak bariery językowej – tych samych wykonawców i oglądają te same filmy oraz tych samych youtuberów. Można więc mówić o  pewnego rodzaju lokalnej globalizacji bałkańskiej i jugoslawizacji (trudno mówić o nostalgii w przypadku osób, które urodziły się już w momencie braku Jugosławii na mapie).

Co ciekawe, jugonostalgię i poczucie braterstwa wzbudzić mogą także… wyczyny sportowców. Konkretnie chodzi o Novaka Djokovicia, serbskiego tenisistę, lidera światowego rankingu. Kibicuje mu cały region, gdyż sam Serb często mówi o Chorwacji jako „o swoim” kraju, w Czarnogórze brał ślub i podarowywał kraju prezenty, a Bośni i Hercegowinie pomagał po powodzi, oświadczając na Twitterze „niech żyją wszyscy ludzie byłej Jugosławii. Niech Bóg będzie z wami”.

Jak powiedziała pracownica serbskiego banku, cytowana przez France24, „Nole (pseudonim tenisisty – red.) reprezentuje nas wszystkich, nas Serbów, ale także naszych sąsiadów, Chorwatów, muzułmanów, wszystkich”. Bośniak, Semir Osmanagić dodaje, że gwiazda tenisa „osiągnęła więcej na rzecz komunikacji między ludźmi (w byłej Jugosławii) niż niektórzy politycy, którzy w większości nas dzielą”.

Orban: Serbia kluczem do stabilności na Bałkanach Zachodnich

„Dopóki Serbia nie będzie zintegrowana, dopóty Bałkany Zachodnie nie będą zintegrowane”, powiedział węgierski premier.

Czy Jugosławia ma szansę powrócić na mapę?

W 2016 r. dużą część fanów piłki nożnej, a także samych jugonostalgików ucieszyła wieść podawana przez bałkańskie media, że od sezonu 2017/18 ma ruszyć Liga Bałkańska, składająca się z 12 drużyn z krajów byłej Jugosławii. Przedstawiciele klubów ponoć popierali pomysł, projekt wspierała europejska federacja piłki nożnej (UEFA), a kibice już zaczęli przygotowywać się na powrót takich meczy, jak Partizan Belgrad–Dinamo Zagrzeb, czy Crvena Zvezda Belgrad-Hajduk Split. Mamy rok 2021, a liga nie wystartowała i nie ma żadnych przesłanek, aby to się zmieniło.

Iluzoryczne szanse są także na to, aby Jugosławia powróciła nie tylko jako terytorium ligi piłkarskiej, a kraj w południowej Europie. Sam projekt restauracji państwa z pewnością wzbudziłby niechęć szczególnie w społeczeństwie chorwackim i kosowiańskim. Wyniki sondażu Gallupa mogły wzbudzić wrażenie odbiorców, że mieszkańcy Bałkanów pragną powrotu Jugosławii, ale sama tęsknota za starymi czasami nie powoduje chęci odnowienia wspólnego kraju, szczególnie, że minęło 30 lat, a sytuacja na świecie już jest inna.

Pokazuje to tegoroczny sondaż przeprowadzony wśród Słoweńców z okazji 30. rocznicy referendum niepodległościowego. Wyniki wskazują, że gdyby dziś mieli oni głosować czy chcą niepodległej ojczyzny, 92 proc. odpowiedziałoby, że tak. Uczyniłoby to m.in. 75 proc. wyborców partii Lewica (słow. Levica), która często odwołuje się do tradycji jugosłowiańskiej.

Jakkolwiek można mówić, że wśród społeczeństwa znaleźliby się popierający wspólne państwo południowosłowiańskie, to biorąc pod uwagę politykę szanse spadają do zera. Tylko w ostatnich dniach rozgorzał chorwacko – serbski spór o monety euro (o którym więcej TUTAJ), a także konflikt wewnętrzny w Bośni i Hercegowinie, co pokazuje, że na Bałkanach próżno szukać pokoju.

Co więcej, kraje byłej Jugosławii znajdują w różnej sytuacji międzynarodowej. Słowenia jest członkiem UE, NATO, należy do strefy euro i jest stroną układu z Schengen.

Chorwacja należy (na razie) tylko do pierwszych dwóch organizacji. Czarnogóra i Macedonia Północna są w Sojuszu Północnoatlantyckim i usiłują dostać się do Unii. Sytuację Kosowa komplikuje fakt, że wciąż niepodległość republiki nie została uznana przez grupę państw, takich jak Chiny, Hiszpania czy Grecja, a problemem Bośni i Hercegowiny jest międzynarodowy nadzór z zewnątrz zadekretowany układem w Dayton w 1995 r. Natomiast Serbia jest postrzegana jako główny sojusznik Rosji w regionie.

Jak podsumował Tomasz Żornaczuk, „może społecznie pomysł przywrócenia wspólnego państwa znalazłby poparcie wśród pewnych grup czy nawet narodów, ale politycznie jest to projekt niemożliwy do zrealizowania, więc Jugosławia pozostanie tylko na poziomie właśnie jugonostalgicznym”.