Jarosław Kaczyński nie wyklucza wcześniejszych wyborów

Prezes PiS Jarosław Kaczyński z mikrofonem na tle polskich flag, źródło pis.org.pl

Prezes PiS Jarosław Kaczyński z mikrofonem na tle polskich flag, źródło pis.org.pl

Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie wyklucza wcześniejszych wyborów, choć zapewnia, że wolałby, żeby odbyły się w ustawowym terminie. Tymczasem Zjednoczona Prawica jest coraz mniej zjednoczona, a tarcia widoczne są nawet w samym PiS.

 

Wyniki ostatniego sondażu wskazują ponadto, że zjednoczona opozycja mogłaby dziś wygrać z PiS-em

Kaczyński: To był wyjątkowo trudny rok dla rządu

“Mamy pandemię, która sama w sobie jest potężnym wyzwaniem. Do tego od jakiegoś czasu sporą inflację. Trwają atak hybrydowy na granicy białorusko-polskiej oraz działania rosyjskie na Ukrainie i w całym regionie”, wyliczał prezes PiS, wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński trudności, z którymi musi się zmagać jego rząd.

W rozmowie opublikowanej wczoraj (10 stycznia) w “Sieci” zwrócił przy tym uwagę, że również na zachodzie Europy “niedobre zmiany mocno przyspieszyły, można powiedzieć, że karty zostały wyłożone na stół”. W ocenie szefa rządzącej partii “określenie <<IV Rzesza>> jest w kontekście tych planów całkowicie zasadne”.

“Jeżeli to wszystko połączymy, a w tle jest jeszcze nasza niewielka większość w Sejmie i kłopoty, które wywołał były wicepremier Jarosław Gowin, to składa się to wszystko na rzeczywiście wyjątkowo trudny rok”, podkreślił niejako usprawiedliwiając obecne kłopoty Zjednoczonej Prawicy.

Kaczyński zapewnił jednak, że Prawo i Sprawiedliwość “ma pełną wolę doprowadzenia do kolejnego zwycięstwa, najlepiej w wyborach w roku 2023”, choć – jak przyznał – “może się zdarzyć, że będzie to wcześniej – to co prawda mało prawdopodobne, ale wykluczyć tego całkowicie nie można”. Prezes PiS zapewnił, że również w takiej sytuacji jego ugrupowanie będzie walczyć o zwycięstwo. “Mamy wielką szansę wygrać, ale pewne elementy w sposobie naszego działania też muszą się zmienić”, przyznał Jarosław Kaczyński.

Polski Ład w nieładzie. Rząd przeprasza i zapowiada poprawki

Zachwalany przez ostatnie miesiące rządowy program Polski Ład, który miał przynieść Polakom dodatkowe miliony złotych, na razie przyniósł im straty.

Będzie kolejna rekonstrukcja rządu?

Wobec chaosu, który w podatkach wywołał Polski Ład, premiera Mateusza Morawieckiego (który był i nadal jest twarzą tego programu) atakuje zarówno wicepremier i szef MAP Jacek Sasin (ostatnio wzmocniony przejęciem od szefa rządu przewodnictwa w Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów), jak i minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro. 

Według Onetu, Sasin domaga się m.in. dymisji ministrów Morawieckiego: finansów Tadeusza Kościńskiego i wiceministra ds. podatkowych Jana Sarnowskiego. Kościński już wielokrotnie sygnalizował gotowość do odejścia, ale trudno znaleźć chętnego na jego miejsce. Nie ma też kandydata na miejsce, które miałby zwolnić Sarnowski.

Podobna sytuacja ma miejsce w odniesieniu do obecnego szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka, głównego bohatera tzw. afery e-mailowej. Również jego dymisję ma wstrzymywać wewnętrzny spór o to, kto miałby go zastąpić.

Natomiast Ziobro w poniedziałkowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” winą za nowy program rządzącego ugrupowania obarczył bezposrednio premiera. „Nowy Ład to sztandarowy projekt pana premiera. Zapewniał nas, że program został pieczołowicie przygotowany przez jego najlepszych ekspertów. Dlatego jesteśmy obecną sytuacją zaskoczeni i liczymy, że sprawa szybko się wyjaśni”, powiedział minister sprawiedliwości.

Przewidując jednak, że odwołać Morawieckiego się nie uda “ziobryści” przenieśli swoją niechęć na ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego obwiniając go za wszystkie złe decyzje polskiego rządu w relacjach z Unią Europejską w ostatnich latach.Tymczasem Radio Zet poinformowało w czasie weekendu, że prezes Kaczyński bierze pod uwagę możliwość wyrzucenia z rządu ministra Ziobry.

Tusk gra kosztem Polski i Polaków

W wywiadzie dla “Sieci” prezes PiS uznał ponadto, że powrót byłego premiera Donalda Tuska do polskiej polityki niewiele zmienił „w wymiarze bezpośrednim”, a głównym tego skutkiem było zaostrzenie się języka agresji, co – według Jarosława Kaczyńskiego – jest znakiem rozpoznawczym lidera PO. “Szymon Hołownia nie został liderem opozycji, Platforma odzyskała to, co wcześniej straciła. My też trochę zyskaliśmy, bo wróciła twarz rządów przez wielu Polaków pamiętanych bardzo źle”, wyliczał szef PiS.

“Plan Tuska też jest łatwy do rozpoznania: ulica i zagranica. Stąd nasilenie ataków z Brukseli i Berlina, to są piłki rzucane liderowi Platformy. I on w to gra, choć dzieje się to kosztem Polski i Polaków. Bierze to na swoje sumienie. Najwidoczniej znowu ma tutaj jakieś zadanie do wykonania, a potem zapewne obiecaną nagrodę w Brukseli”, podejrzewa  wicepremier ds. bezpieczeństwa.

Cztery sondaże: PiS wciąż wygrywa, ale też wciąż traci poparcie  

W czterech ostatnio opublikowanych sondażach partia rządząca, choć wciąż wygrywa wybory, to odnotowuje też dalszy spadek notowań – PiS nie przekracza 30. procent poparcia.

Sondaż: PiS zagrożony przegraną

Mimo chaosu podatkowego wynikającego z wejścia w życie reformy podatkowej zawartej w Polskim Ładzie, Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje przewagę nad opozycją, choć ostatnio nieco topniejącą. Gdyby opozycja się zjednoczyła, to już dziś rządzące obecnie ugrupowanie prawdopodobnie musiałoby oddać władzę.

Wyniki ostatniego sondażu przeprowadzonym przez United Surveys dla Wirtualnej Polski wskazują bowiem, że partia Jarosława Kaczyńskiego mogłaby teraz liczyć na 33 proc. poparcia (to wzrost o 0,9 pkt proc.) wobec 25,1 proc. Koalicji Obywatelskiej (wzrost o 0,2 pkt proc.), która wciąż jest na drugim miejscu.

Większy wzrost – o 1,8 pkt proc. więcej niż w grudniowym badaniu – odnotowuje natomiast zajmująca trzecie miejsce Polska 2050 Szymona Hołowni, na którą zagłosowałoby 11 proc. Respondentów. W Sejmie znalazłaby się także Lewica, która może liczyć na poparcie 8,2 proc. badanych (0,1 pkt proc. więcej).

Jednak największy wzrost poparcia (2,9 pkt proc. więcej) zanotowała Konfederacja, na którą chciałoby oddać głos 8 proc. pytanych. Z ostatniego miejsca, ale z wynikiem najlepszym od miesięcy, do Sejmu dostałoby się również Polskiego Stronnictwo Ludowe. Na partię Władysława Kosiniaka-Kamysza zagłosowałoby 7,6 proc. respondentów, czyli o 1,1 pkt proc. więcej w porównaniu z poprzednim badaniem. Badacze United Surveys zwracają uwagę, że tak dobrych sondaży ludowcy nie mieli od lata 2020 r.

Tak więc jeśli w wyborach wystartowałyby wspólnie KO i Polska 2000, to wygrałyby je z nieco ponad 3-procentowa przewagą. Gdyby natomiast – co mniej prawdopodobne – doszło do wspólnego startu KO i Lewicy, to wygrana należała by również do nich, choć różniłoby ich od PiS tylko 0,3 proc. Poparcia. Niewiele, bo również 0,3 proc., zabrakłoby do zwycięstwa również mało realnemu składowi, czyli połączonym siłom KO i PSL.

Sondaż przeprowadzono dniach 6-7 stycznia na reprezentatywnej grupie jednego tysiąca dorosłych Polaków z użyciem metody wspieranego komputerowo wywiadu telefonicznego (CATI).