Jak państwa Europy Środkowej widzą przyszłość kontynentu?

Globus. / Zdjęcie unsplash.com @calvinhanson

Globus. / Zdjęcie unsplash.com @calvinhanson

Jaka przyszłość czeka Europę w najbliższych latach? Dalsza integracja czy coraz silniej akcentowana niezależność państw narodowych? Jaką rolę w wytyczaniu tego kierunku odgrywają populiści? I jak w dzisiejszej Europie powinny pozycjonować się państwa Europy Środkowo-Wschodniej? O tym dyskutowali byli premierzy i prezydenci państw naszego regionu w trakcie IX Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

 

Kiedy w listopadzie władzę w Unii Europejskiej obejmie nowa Komisja z Ursulą von der Leyen na czele, Europę czeka zasadniczy zwrot. Od nacisku na równomierny rozwój całej Wspólnoty i pomoc mniej zaawansowanym gospodarczo państwom członkowskim, nastąpi przejście w stronę ściślejszej integracji wokół waluty euro i próba budowy podstaw dla wspólnej „muskularnej” polityki – zarówno w dziedzinie obronności oraz cyberbezpieczeństwa, jak też innowacyjnej gospodarki i nowych technologii. Wszystko po to, aby jak najściślej zjednoczona Europa mogła na globalnej szachownicy konkurować z USA, Chinami, Japonią i Indiami.

Grupa Wyszehradzka: Od wzorcowych demokracji do autorytaryzmu?

W tym roku państwa Grupy Wyszehradzkiej świętują 30-lecie upadku komunizmu. Polska i Węgry nie mają jednak wielu powodów do zadowolenia, ciążą nad nimi bowiem unijne procedury dotyczące nieprzestrzegania zasad praworządności. W dodatku ostatnie dane dotyczące stanu demokracji na świecie …

Odpowiednio wyważyć proporcje

Czy wszyscy w Europie są gotowi na taką strategiczną integrację? Zdaniem byłego premiera Słowacji Mikuláša Dzurindy, nie do końca. “Chociaż większość mieszkańców państw Unii Europejskiej popiera integrację, np. w Polsce połowa obywateli jest skłonna wierzyć, że w ciągu następnych 30 lat Unii już nie będzie”, twierdzi polityk, który w 2004 r. wprowadzał Słowację do UE.

Co z tego wynika? Otóż to, że „wzmacniając instytucje wspólnotowe, nie możemy zapominać o roli państw członkowskich. Musimy brać pod uwagę ich wrażliwości, bo przecież wiele z nich sprzeciwia się pogłębianiu integracji”, mówił Dzurinda. Słowa te padają nieprzypadkowo właśnie teraz, kiedy w wielu kwestiach – np. migracji czy rządów prawa – w ostatnich latach uwidoczniły się zasadnicze różnice między państwami tzw. starej i nowej Europy.

Stąd o potrzebie dialogu między państwami i wypracowania między nimi konsensusu mówił również były premier Słowenii Alojz Peterle. „Nie zbudujemy silnej i prosperującej Europy, jeżeli w jej łonie ścierają się dwie odmienne wizje praworządności, integracji gospodarczej i obecnych jest wiele przeciwstawnych poglądów na temat migracji”. Dlatego też te dwie Europy powinny, jego zdaniem, prowadzić ze sobą nieustanny dialog bez wzajemnego obwiniania się.

Słoweński polityk wie o czym mówi – w końcu jego kraj po odrzuceniu głębszej integracji z państwami europejskiego południa w połowie lat 90., próbował zbliżyć się do państw Europy Środkowej, co jednak również zakończyło się niepowodzeniem. Zaś od czasu przystąpienia do UE Lublana również bez powodzenia próbowała popchnąć swoją politykę zagraniczną w stronę zaangażowania na rzecz współpracy w instytucjach międzynarodowych. W tym kontekście zachęty Peterle do dialogu nawet jeżeli padną na podatny grunt, będą miały niewielkie szanse urzeczywistnienia się.

Merkel i Orban upamiętnili "symbol wartości europejskich"

Kanclerz Niemiec i premier Węgier wzięli udział w uroczystościach upamiętniających wydarzenia sprzed 30 lat, które przeszły do historii, jako „piknik paneuropejski”. Impreza stała się wówczas pretekstem do uchylenia na kilka godzin żelaznej kurtyny.
 

 

Wiatr zmian wiał w połowie lata 1989 r. …

Co na to Polska?

Dzieje się tak również dlatego, że dotychczas państwa Europy Środkowej, takie jak Węgry czy Polska, nie ułatwiały budowania mostów wewnątrz Unii.

Jednak zdaniem sekretarza stanu ds. europejskich w ministerstwie spraw zagranicznych Konrada Szymańskiego, Warszawa „przyczynia się do wzrostu gospodarczego w Europie i poprawy bezpieczeństwa”. Co więcej, to państwa starej Unii są, jego zdaniem, odpowiedzialne za wytworzenie się atmosfery niesprzyjającej dialogowi. „Warto pamiętać, że przeforsowania małego budżetu UE domagają się nie populiści, lecz kraje starej UE. To nie populiści doprowadzili do sytuacji, że polityka rozszerzenia stoi pod znakiem zapytania. Wreszcie, to nie populiści odpowiadają za wzrost protekcjonizmu w Europie”, twierdzi Szymański.

I choć zapewnia on, że „Polska stara się proponować inne korzystne rozwiązania”, to nie wydaje się, aby rezonowały one w Paryżu czy Berlinie. Czy więc możliwe będzie wypracowanie konsensusu w sprawie wspólnego budżetu, postawienie tamy protekcjonizmowi i porozumienie się w sprawie polityki rozszerzenia? Dopóki będzie istniał podział na dwie Europy, o którym mówił Peterle, odpowiedź zapewne będzie negatywna.

Węgierskie warunki dla Ukrainy w sprawie NATO

Kończąca się kampania wyborcza na Ukrainie stała się tłem dla kontynuacji sporu o diasporę węgierską na Zakarpaciu. Budapeszt obiecuje inwestycje i odblokowanie rozmów Kijowa z NATO w zamian za ustępstwa na rzecz węgierskiej mniejszości.
 

 

Propozycja padła z ust samego ministra spraw zagranicznych …

Przyszły członek Unii Europejskiej?

Czy w obliczu tego sporu można sobie wyobrazić, że Unia przyjmuje pod swoje skrzydła kolejne państwa, zwłaszcza te położone na wschód od Polski? O pilnej potrzebie takiego rozwiązania mówił świętujący w Sopocie 54. urodziny były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko

Obecnie sytuacja wygląda jednak tak, że ze względu na toczący się konflikt we wschodniej części kraju, Ukraina nie ma szans na przystąpienie do Wspólnoty. Niemniej, Poroszenko jest przekonany, że Kijów w państwach tzw. nowej Europy ma przyjaciół, którzy wspierają jego ambicje integracyjne. Dlatego w trakcie swojego przemówienia podkreślał, że występuje jako były prezydent państwa jak najbardziej europejskiego – co więcej, przyszłego członka Unii.

Niemniej mimo cytowanych przez Poroszenkę danych potwierdzających, że 56 proc. Ukraińców chciałaby przystąpienia do NATO, a 70 proc. do UE, trwający konflikt z separatystami wspieranymi przez Rosję na razie uniemożliwia dalsze integracyjne rozmowy z Zachodem. Ponadto niektóre państwa Europy Zachodniej (np. Holandia czy Niemcy) niechętnie patrzą na kolejne wschodnie rozszerzenie, a i OBWE pod koniec ubiegłego roku twierdziło, że żadna ze stron konfliktu nie dąży do pokoju.

Czy prezydentura Wołodymyra Zełenskiego okaże się tu przełomowa? W kontekście możliwego wypracowania porozumienia z Rosją, jej pierwsze miesiące były dość obiecujące. Czy to jednak wystarczy do tego, aby Europa znowu mogła zaprosić Kijów do stołu akcesyjnego? Wydaje się, że dopóki sama będzie podzielona w zasadniczych kwestiach wewnętrznych, prawdopodobnie się to nie stanie.

 

EURACTIV.pl jest patronem medialnym IX Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.