Izrael: Opozycja stworzyła koalicję, ale odsunięcie Netanjahu od władzy wcale nie jest przesądzone

Nowym premierem Izraela zostanie Naftali Bennet. O ile koalicja dotąd opozycyjnych partii uzyska wotum zaufania w Knesecie, źródło: Wikipedia, fot. Laliv g (CC BY-SA 4.0)

Nowym premierem Izraela zostanie Naftali Bennet. O ile koalicja dotąd opozycyjnych partii uzyska wotum zaufania w Knesecie, źródło: Wikipedia, fot. Laliv g (CC BY-SA 4.0)

Mniej niż na godzinę przed upływem terminu lider opozycyjnej centrowej partii Jesz Atid (Jest Nadzieja) Jair Lapid poinformował, że udało mu się zbudować koalicję zdolną do objęcia rządów w Izraelu. Musi ona jednak zostać jeszcze zaakceptowana w parlamencie, a także… nie rozlecieć się krótko po jej zawarciu.

 

W marcowych wyborach parlamentarnych w Izraelu wygrał rządzący od 12 lat prawicowy Likud, ale liderującemu tej partii premierowi Benjaminowi Netanjahu nie udało się utworzyć większości w Knesecie nawet z tradycyjnym wsparciem dwóch konserwatywnych partii religijnych.

To otworzyło drogę do próby utworzenia rządu opozycji. Misję tę otrzymał od prezydenta Reuwena Riwlina lider Jesz Atid – Jair Lapid. Wczoraj (2 czerwca) ogłosił on, że udało mu się przekonać do współpracy liderów kilku opozycyjnych ugrupowań, a przede wszystkim skrajnie prawicową partię Jamina kierowaną przez dawnego współpracownika Netanjahu – Naftalego Benneta.

Izrael: Powstaje szeroka koalicja opozycji. Nadchodzi koniec ery premiera Netanjahu?

Porozumienie partii opozycyjnych może zakończyć trwające 12 lat rządy premiera Netanjahu.

Najszersza koalicja w historii Izraela

Do koalicji weszły jeszcze świecko-nacjonalistyczna partia imigrantów z byłego ZSRR Israel Bejtenu (Izrael Nasz Dom), kierowana przez byłego polityka Likudu Gideona Saara partia Tikwa Hadasza (Nowa Nadzieja), dotychczas współrządzący z Likudem centrowi Niebiesko-Biali, reprezentująca arabską ludność Izraela partia Raam, socjaldemokratyczna Partia Pracy oraz lewicowa partia Merec (Wigor).

Powstała w ten sposób bardzo egzotyczna koalicja łącząca partie od skrajnej prawicy po partie mocno lewicowe, a nawet partię arabską. Spaja ją głównie chęć odsunięcia od władzy Netanjahu, wobec którego toczą się obecne procesy pod zarzutami korupcji czy nadużywania władzy.

Choć fakt zawarcia wstępnego porozumienia między ugrupowaniami opozycyjnymi ogłoszono już kilka dni temu, to jednak do ostatniej chwili trwały targi o podział stanowisk w rządzie. Rozmowy nie były łatwe, a czas na ogłoszenie nowej koalicji mijał wczoraj o północy czasu izraelskiego (godzina 23:00 czasu polskiego).

Ostatecznie na nieco ponad pół godziny przed upływem tego terminu Jair Lapid ogłosił sukces. „Ten rząd będzie pracował na rzecz wszystkich obywateli Izraela – tych którzy na nas głosowali, i tych którzy nie głosowali. Będziemy szanować naszych oponentów i robić wszystko, abyśmy byli w Izraelu jednością” – napisał lider Jesz Atid na Twitterze.

Izrael: Benjamin Netanjahu nie zdołał utworzyć rządu

Opozycja ma realne szanse na odsunięcie Benjamina Netanjahu od władzy.

Nie cały elektorat opozycji zadowolony

Jak informowały izraelskie media, do ostatnich chwil trwały między partnerami koalicyjnymi targi o podział stanowisk w rządzie. Ustalono między innymi, że Bennet i Lapid podzielą się stanowiskiem premiera – każdy z nich będzie pełnił tę funkcję przez połowę kadencji.

Zacznie pierwszy z nich i będzie kierować rządem do września 2023. Wówczas – zgodnie z umową koalicyjną – poda się do dymisji, a do wiosny 2025 r., czyli do czasu nowych wyborów do Knesetu, na czele rządu stanie Lapid.

Na razie lider Jesz Atid pokieruje Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Lider Niebieskich i Białych Beni Ganc pozostanie ministrem obrony, a resort finansów obejmie przywódca Israel Bejtenu Awigdor Lieberman.

Komentatorzy zwracają uwagę, że tak ułożony „grafik” sprawowania funkcji premiera wskazuje na bardzo mocną pozycję Benneta. Wynegocjował on dla siebie bardzo dużo, choć do koalicji wnosi wiano jedynie siedmiu posłów, podczas gdy Jesz Atid ma ich aż 17.

Jednak to właśnie od jego decyzji zależało to czy uda się zbudować koalicję czy nie, a tym samym odsunąć Netanjahu od władzy, bo łącznie ośmiopartyjna koalicja ma 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie.

Z drugiej strony liderzy partii Jamina byli pod dużą presją swoich własnych, mocno prawicowych wyborców, którym nie podobał się sojusz z centrystami, lewicą oraz partią ludności arabskiej. W ostatnich dniach Bennet, a także jego zastępczyni Ajjelet Szaked, otrzymywali nawet groźby śmierci, więc zwiększono ich ochronę.

Izrael: Partia Benjamina Netanjahu wygrywa wybory, ale nie wiadomo czy zdoła stworzyć rząd

Wczorajsze (23 marca) wybory parlamentarne w Izraelu nie przyniosły jednoznacznego rozstrzygnięcia.

Wotum zaufania niepewne

Nowa koalicja będzie bardzo niestabilna, bo z powodu ogromnego rozdrobnienia parlamentu tworzy ją rekordowa w historii Izraela liczba ugrupowań. Ponadto po raz pierwszy w dziejach tego państwa żadna z koalicyjnych partii nie ma więcej niż 20 posłów.

Ugrupowania te ponadto zdecydowanie więcej dzieli niż łączy, więc spodziewane są tarcia w niemal każdej kwestii – od gospodarki, przez sprawy społeczne, po politykę zagraniczną. Kłopoty zaczynają się zresztą już teraz, bo nie wszystkim posłom koalicyjnych partii spodobał się pomysł rządu jedności narodowej.

Jeden z deputowanych Jaminy – konserwatysta Nir Orbach – zapowiedział, że może zagłosować przeciw temu rządowi. A wystarczy, że zabraknie tylko jednego głosu, aby koalicja upadła i trzeba było rozpisać kolejne – piąte już w ciągu dwóch lat – wybory parlamentarne. A to z kolei dałoby kolejną szansę na powrót do władzy Benjaminowi Netanjahu.

Głosowanie Knesecie nad wotum zaufania dla rządu Benneta zaplanowane jest na 14 czerwca.