Izrael: Kneset zatwierdził nowy rząd. Opozycja przejmuje władzę, koniec urzędowania Benjamina Netanjahu

Premier Izraela Naftali Bennett przemawia w Knesecie, źródło: Twitter/Naftali Bennett בנט (@naftalibennett)

Premier Izraela Naftali Bennett przemawia w Knesecie, źródło: Twitter/Naftali Bennett בנט (@naftalibennett)

Choć nowy rząd tworzy aż osiem partii, to w parlamencie wygrał swoje pierwsze głosowanie zaledwie jednym głosem przewagi. Na czele gabinetu stanął nacjonalista Naftali Bennett. Koalicja rządowa może się jednak okazać nietrwała.

 

Losy wczorajszego (13 czerwca) głosowania były niepewne aż do samego końca. Ostatecznie nowy rząd poparło w 120-osobowym Knesecie dokładnie 60 posłów. Przeciw było 59, a jeden deputowany wstrzymał się od głosu.

Była to więc minimalna większość potrzebna do zatwierdzenia nowego rządu. Pokieruje nim 49-letni lider nacjonalistycznej partii Nowa Prawica Naftali Bennett. Osiągnął tym samym wielki sukces, bo stanie na czele rządu, choć jego ugrupowanie wprowadziło do parlamentu tylko siedmiu deputowanych. Jeden z nich – Nir Orbach – do ostatniej chwili groził głosowaniem przeciw nowemu gabinetowi, ale ostatecznie tylko się wstrzymał od głosu.

Ponieważ losy nowego rządu zależały od zaledwie jednego głosu, do Knesetu przybyła nawet  karetką przebywająca w szpitalu w związku z poważnym urazem kręgosłupa deputowana Partii Pracy Emilie Moatti.

Ponieważ po przeprowadzonym kilka dni temu zabiegu nie może jeszcze wstawać, głos oddała… leżąc na podłodze sali posiedzeń. Aby nie przysparzać jej więcej cierpień nowy przewodniczący Knesetu Miki Levy zrezygnował z wygłaszania uroczystego przemówienia inaugurującego posiedzenie i do minimum skrócił procedurą głosowania.

Izrael: Opozycja stworzyła koalicję, ale odsunięcie Netanjahu od władzy wcale nie jest przesądzone

Głosowanie Knesecie nad wotum zaufania dla rządu Benneta zaplanowane jest na 14 czerwca.

Bennett języczkiem u wagi

Zatwierdzony wczoraj rząd to koalicja aż ośmiu ugrupowań, które spaja właściwie tylko chęć odsunięcia od władzy rządzącego od 12 lat lidera konserwatywnego Likudu – Benjamina Netanjahu.

W marcowych wyborach Likud zdobył najwięcej mandatów, ale chęć tworzenia z tym ugrupowaniem koalicji zadeklarowały tylko tradycyjnie współpracujące z konserwatystami żydowskie dwie partie religijne. Takiej koalicji brakowało do większości kilku mandatów.

Wtedy misję utworzenia rządu otrzymał lider drugiej w wyborach centrowej partii Jesz Atid (Jest Przyszłość) były dziennikarz telewizyjny Jair Lapid. Udało mu się namówić do współpracy część partii opozycyjnych wobec Likudu, ale – aby uzbierać parlamentarną większość – musiał jeszcze przekonać Bennetta.

Ten zgodził się wejść do nowego rządu pod warunkiem, że stanie na jego czele. Ostatecznie umówiono się, że Bennett będzie premierem przez pierwszą połowę kadencji (do końca 2023 r.), a przez drugą rządem pokieruje Lapid.

Do tego czasu lider Jesz Atid będzie sprawował funkcję ministra spraw zagranicznych. Bennett drogo sprzedał poparcie dla nowego rządu (ważną tekę minister spraw wewnętrznych obejmie jeszcze jego partyjna zastępczyni Ajjelet Szaked), ponieważ spora część wyborców jego partii była przeciwna wchodzeniu Nowej Prawicy do wspólnej koalicji m.in. z ugrupowaniami lewicowymi oraz partią arabską.

Izrael: Powstaje szeroka koalicja opozycji. Nadchodzi koniec ery premiera Netanjahu?

Porozumienie partii opozycyjnych może zakończyć trwające 12 lat rządy premiera Netanjahu.

Osiem partii w rządzie

Oprócz Nowej Prawicy i Jesz Atid rząd współtworzą bowiem także świecko-nacjonalistyczna partia imigrantów z byłego ZSRR Israel Bejtenu (Izrael Nasz Dom), kierowana przez byłego polityka Likudu Gideona Saara centroprawicowa partia Tikwa Hadasza (Nowa Nadzieja), dotychczas współrządzący z Likudem centrowi Niebiesko-Biali, reprezentująca arabską ludność Izraela partia Raam, socjaldemokratyczna Partia Pracy oraz lewicowa partia Merec (Wigor).

Wszystkie te partie umówiły się, że najważniejsze obecnie kwestie to odsunięcie od władzy Netanjahu (wobec którego toczą się już procesy o korupcję i nadużywanie władzy), a także gospodarcza odbudowa kraju po pandemii oraz wzmocnienie służby zdrowia. Tematy bardziej drażliwe postanowiły odłożyć na później.

„Nikt nie będzie musiał rezygnować ze swojej ideologii, ale wszyscy będą musieli odłożyć realizację niektórych swoich marzeń. Skupimy się na tym, co można osiągnąć, zamiast dyskutować o tym, czego nie można” – mówił przed głosowaniem w Knesecie Bennett.

A potencjalnych źródeł konfliktu w nowej koalicji rządowej jest wiele – od kwestii konfliktu izraelsko-palestyńskiego przez tematy religijnie aż po sprawy światopoglądowe, takie jak prawa osób LGBT.

Wiele jednak wskazuje na to, że nowy rząd zacznie od złożenia projektu ustawy, który zablokowałby Netanjahu możliwość powrotu do władzy – albo poprzez wprowadzenie limitu czasowego na sprawowanie funkcji premiera (np. maksymalnie osiem lat), albo ustanowienie przepisu mówiące, że rządem nie może kierować osoba, która otrzymała zarzuty karne.

Izrael: Benjamin Netanjahu nie zdołał utworzyć rządu

Opozycja ma realne szanse na odsunięcie Benjamina Netanjahu od władzy.

Netanjahu mówi o „wyborczym oszustwie”

Tymczasem Netanjahu, który oprócz ostatnich 12 lat, premierem był jeszcze w latach 1996-1999, co czyni go najdłużej rządzącym politykiem w historii Izraela, teraz mówi o spisku, który pozbawił go władzy. Nowy rząd nazwał „koalicją niebezpiecznych oszustów i tchórzy”, a także wieszczył państwu upadek pod kierunkiem lewicy i centrystów.

Ustępujący premier zapowiedział, że „jeszcze wróci do władzy”, a nawet posuwał się – niczym Donald Trump w USA – do mówienia o „wielkim wyborczym oszustwie”. Sugerował, że obaliło go „głębokie państwo” złożone rzekomo ze służb specjalnych i wielkiego biznesu.

Zwolennicy Netanjahu grozili więc w internecie liderom nowej koalicji, a także przychodzili krzyczeć pod ich domami. Niektórzy nowi ministrowie otrzymali więc jeszcze przed formalnym objęciem stanowisk państwową ochronę.

Podczas gdy Bennett wygłaszał wczoraj w Knesecie swoje expose, deputowani Likudu i dwóch żydowskich partii religijnych zagłuszali go buczeniem i gwizdaniem, a ochroną musiała kilku z nich nawet usunąć z sali obrad.

Izrael: Partia Benjamina Netanjahu wygrywa wybory, ale nie wiadomo czy zdoła stworzyć rząd

Wczorajsze (23 marca) wybory parlamentarne w Izraelu nie przyniosły jednoznacznego rozstrzygnięcia.

Obawy o polityczną stabilność Izraela

Napięcie jest tak duże, że szef zajmującej się wewnętrznym bezpieczeństwem państwa agencji kontrwywiadowczej Szin Bet Nadaw Argaman ostrzegł, że „radykalizacja i brutalizacja dyskursu politycznego” może doprowadzić do jakiejś tragedii. W Izraelu wciąż żywa jest pamięć o zamachu na lewicowego premiera Icchaka Rabina, jakiego dokonał w listopadzie 1995 r. żydowski nacjonalista.

Ostatecznie partia Likud wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że Benjamin Netanjahu nie sugerował fałszerstwa wyborczego czy nieuczciwego liczenia głosów, ale miał rzekomo na myśli brutalną i opartą na kłamstwach kampanię przeciw niemu.

Powrót do władzy Netanjahu nie jest ponadto wykluczony, bo złożona z ośmiu ugrupowań egzotyczna koalicja może się szybko pokłócić o któryś z „drażliwych tematów”, a wówczas dojdzie do kolejnych, piątych już w ostatnich dwóch latach, wyborów parlamentarnych.