Izrael już nie sprzeda szpiegowskiego Pegasusa Polsce i Węgrom. Kraje te miały zostać wpisane na listę autorytarnych

Polska i Węgry nie będą już mogły kupować izraelskich programów szpiegowskich (Photo by Towfiqu barbhuiya on Unsplash)

Polska i Węgry nie będą już mogły kupować izraelskich programów szpiegowskich (Photo by Towfiqu barbhuiya on Unsplash)

Izraelskie władze skróciły listę państw, którym mogą być sprzedawane oprogramowanie szpiegowskie (w tym słynnego Pegasusa) lub inne cyfrowe narzędzia dla wojsk czy służb. Ze spisu wykreślono zarówno Arabię Saudyjska, Maroko i Azerbejdżan, jak i Polskę czy Węgry.

 

Do zaktualizowanej listy państw, które mogą u firm z Izraela zakupić stosowane przez wojsko, policję czy służby specjalne ofensywne (w tym szpiegowskie) oprogramowanie dotarł izraelski dziennik ekonomiczny „Calcalist”.

Pegasusem szpiegowano Chaszukdżiego

Jeszcze do niedawna w spisie figurowały 102 państwa, w tym niemal wszystkich europejskie. Teraz został on skrócony do zaledwie 37. Po aferze jaka wybuchła wokół stworzonego przez izraelską spółkę NSO Group programu inwigilacyjnego Pegasus, władze w Tel Awiwie postanowiły uniemożliwić dostęp do stworzonych w Izraelu tego typu technologii państwom uznanym za „reżimy autorytarne”.

Media ujawniły bowiem, że Pegasus był używany m.in. do śledzenia (prawdopodobnie przez służby Arabii Saudyjskiej) przebywającego na emigracji saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego oraz jego bliskich.

Krytykujący z zachodniej prasie działania następcy saudyjskiego tronu księcia Mohammeda Bin Salmana Chaszukdżi został zwabiony do konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule, a następnie zamordowany, poćwiartowany i wywieziony przez specjalnie w tym celu przybyłe do Turcji saudyjskie komando.

Z kolei emir Dubaju Muhammad Ibn Raszid Al Maktum miał zlecić służbom szpiegować  Pegasusem jednej z żon, która uciekła przed nim do Wielkiej Brytanii. Zarówno Arabia Saudyjska, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie prawdopodobnie inwigilowały w ten sposób mieszkających zagranicą dysydentów, bo w ich telefonach znaleziono ślady Pegasusa.

10 państw wykorzystuje szpiegowski program Pegasus do inwigilacji dziennikarzy, aktywistów i polityków opozycji. Wśród nich są Węgry

Dziennikarskie śledztwo w sprawie wykorzystania programu przeprowadziło w sumie 17 mediów, w tym „The Guardian”, „Le Monde”, „Süddeutsche Zeitung” i „Wall Street Journal”.

Macron szpiegowany przez Maroko

Ale prawdziwa bomba wybuchła w lipcu bieżącego roku, gdy 17 redakcji z 10 krajów na świecie ujawniło przy wsparciu Amnesty International wyniki swojego reporterskiego śledztwa. Przeanalizowano w tym celu uzyskaną od sygnalistów listę 50 tys. numerów telefonów, w sprawie których NSO Group otrzymało „zamówienie” na inwigilację. Ponad 1 tys. z tych numerów zidentyfikowali.

Jak się okazało, ponad 600 numerów należało do polityków i wysokich rangą urzędników państwowych, co najmniej 189 numerów telefonów dziennikarzy, 85 numerów należących do działaczy na rzecz praw człowieka i 65 numerów używanych przez biznesmenów, a także kilka numerów należących do członków rodzin królewskich, głównie tej najbardziej rozległej na świecie, czyli saudyjskiej.

Wiele emocji wzbudziły także informacje dotyczące stosowania Pegasusa przez służby specjalne Maroko. Miały one bowiem podsłuchiwać nie tylko przywódców sąsiedniej Algierii, co doprowadziło do zerwania relacji dyplomatycznych między dwoma północnoafrykańskimi krajami. Inwigilowany przez Marokańczyków miał być bowiem nawet prezydent Francji Emmanuel Macron.

W sumie Pegasusa do inwigilacji osób innych niż podejrzane o najcięższe przestępstwa miało używać 10 państw – Azerbejdżan, Bahrajn, Kazachstan, Meksyk, Maroko, Ruanda, Arabia Saudyjska, Indie, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Węgry.

USA: Departament Handlu wpisał izraelską firmę NSO Group na "czarną listę". To ona stworzyła program szpiegowski Pegasus

W tym roku wyszło bowiem na jaw, że programu Pegasus używano do inwigilacji polityków, obrońców praw człowieka czy dziennikarzy.

Apple pozwał NSO Group

W listopadzie NSO Group musiała się więc zmierzyć z kłopotami. Najpierw na początku miesiąca Departament Handlu USA wpisał izraelską firmę na listę „stwarzających zagrożenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego”, co poskutkowało tym, że odtąd nie może ona kupować amerykańskich technologii i komponentów technicznych bez zgody władz w Waszyngtonie.

A w tym tygodniu amerykański koncern Apple pozwał NSO Group, ponieważ wykorzystując lukę w systemie operacyjnym iOS (według zapewnień już załataną) jej program łamał zabezpieczenia użytkowników iPhone’ów i narażał ich na niebezpieczeństwo.

Apple rozesłało też do tych użytkowników iPhone’ów, których atakowano Pegasusem, powiadomienie o tym. Otrzymali je m.in. aktywiści społeczni z Ugandy, Salwadoru i Tajlandii, a także z… Polski, choć polskie służby nigdy nie potwierdziły, że z izraelskiego oprogramowania korzystają.

Inwigilowana miała być jednak prokurator Ewa Wrzosek, która należy do Stowarzyszenia Lex Super Omnia, krytycznego wobec działań Prokuratora Generalnego (i jednocześnie ministra sprawiedliwości) Zbigniewa Ziobry. To ona też zasłynęła wszczęciem śledztwa ws. tzw. wyborów kopertowych, które w trzy godziny umorzyła wyższa instancja, zaś prokurator Wrzosek objęto procedurą dyscyplinarną.

Apple pozwał NSO Group, czyli twórców szpiegowskiego programu Pegasus

Jak się okazało niektóre państwa używały Pegasusa do inwigilowania opozycji, obrońców praw człowieka czy dziennikarzy.

Polska i Węgry już Pegasusa nie kupią

Według doniesień „Calcalist” Polska, a także Węgry (tam znaleziono ślady Pegasusa w telefonach dziennikarzy śledczych opisujących nadużycia władz) nie będą już mogły zakupywać więcej licencji na Pegasusa.

Nie ma ich bowiem na liście krajów, które wciąż będą mogły korzystać z izraelskich rozwiązań w dziedzinie cyberwojen czy cyberszpiegostwa. Polska i Węgry zostały z niej wykreślone jako jedynie państwa członkowskie Unii Europejskiej i jedne z nielicznych (obok Turcji, Albanii czy Macedonii Północnej) kraje członkowskie NATO.

Pegasusa (i inne izraelskie programy tego typu) będą mogły odtąd kupować jedynie Australia, Austria, Belgia, Bułgaria, Kanada, Chorwacja, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Islandia, Indie, Irlandia, Włochy, Japonia, Litwa, Liechtenstein, Łotwa, Luksemburg, Malta, Nowa Zelandia, Norwegia, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Kora Południowa, Hiszpania, Szwecja, Szwajcaria, Holandia, Wielka Brytania i USA.

„Calcalist” nie otrzymał oficjalnego potwierdzenia dlaczego jedne kraje wykreślono z listy, a inne nie, ale według źródeł dziennika w izraelskim rządzie chodziło o wykreślenie krajów „rządzonych autorytarnie”, których służby mogą wykorzystywać narzędzia inwigilujące nie tylko do walki z terorryzmem czy zorganizowaną przestępczością, ale także do szpiegowania opozycji, dziennikarzy czy działaczy społecznych.

Na skrócenie listy mieli naciskać najważniejsi sojusznicy Izraela, w tym USA i Francja.