Izrael: Benjamin Netanjahu nie zdołał utworzyć rządu

Czy premier Izraela Benjamin Netanjahu utraci władzę?, źródło: Twitter/Benjamin Netanyahu (@netanyahu)

Czy premier Izraela Benjamin Netanjahu utraci władzę?, źródło: Twitter/Benjamin Netanyahu (@netanyahu)

Sprawującemu funkcję premiera od 12 lat liderowi prawicowego Likudu nie udało się w przewidzianym w konstytucji terminie sformować nowego rządu. Teraz izraelski prezydent powierzy tę misję któremuś z jego konkurentów. Opozycja ma realne szanse na odsunięcie Benjamina Netanjahu od władzy.

 

 

Na razie trwający już dwa lata impas polityczny w Izraelu nie został przełamany. O północy z wtorku (4 maja) na środę upłynęło przewidziane w izraelskim prawie 28 dni jakie miał na sformowanie gabinetu rządowego oraz zbudowanie popierającej go koalicji w Knesecie dotychczasowy premier Benjamin Netanjahu.

Prawicy zabrakło głosów

O tym, że powierzonej mu misji nie zdoła wypełnić szef rządu poinformował oficjalnie prezydenta Reuwena Riwlina zaledwie na trzy minuty przed upływem terminu. Po marcowych, czwartych w ciągu niespełna dwóch lat, wyborach parlamentarnych było pewne, że utworzenie prawicowego rządu będzie bardzo trudne.

Choć Likud zebrał zdecydowanie najwięcej głosów, to jednak nawet z jego tradycyjnymi konserwatywnymi koalicjantami – złożonym z ortodoksyjnych partii religijnych blokiem Jahadut Ha-Tora, czyli Zjednoczonym Judaizmem Tory oraz reprezentującą głównie sefardyjskich ortodoksów partią Szas, czyli Sefardyjską Partią Strażników Tory – brakowało do większości kilku mandatów.

Netanjahu próbował więc pozyskać brakujące głosy w niektórych partiach centrowych i lewicowych, a nawet w partiach reprezentujących arabską ludność Izraela, za co oferował nawet wpływ na obsadę wysokich stanowisk w swoim rządzie.

Ale liderowi Likudu plan się nie powiódł i zgodnie z konstytucją teraz piłka znów jest po stronie prezydenta. Riwlin może powierzyć misję utworzenia rządu, któremuś z liderów opozycji lub wystąpić do Knesetu, aby to parlament zaproponował swojego kandydata. Parlament miałby na to 21 dni.

Izrael: Benjamin Netanjahu z misją utworzenia rządu, ale kolejne wybory bardzo prawdopodobne

Dotychczasowy izraelski premier otrzymał od prezydenta Reuvena Rivlina mandat do poprowadzenia negocjacji koalicyjnych.

Rząd spróbuje stworzyć Jair Lapid?

W Izraelu jednak oczekuje się, że prezydent poprosi o próbę zbudowania koalicji lidera centrowej partii Jesz Atid (Jest Przyszłość) Jaira Lapida. Jego ugrupowanie zajęło w wyborach z 23 marca drugie miejsce.

Lapida czeka trudne zadanie, ponieważ poza jego partią, która uzyskała 17 mandatów w 120-osobowym Knesecie, pozostałe centrowe i lewicowe ugrupowania mają już po kilka głosów. Potencjalnych koalicjantów Jesz Atid jest więc co najmniej kilku, a od zdolności negocjacyjnych lidera tej partii zależy to czy Likud po 12 latach przejdzie do opozycji.

Próg wyborczy w Izraelu nie jest wysoki i wynosi 3,25 proc. poparcia. I choć i tak podniesiono go z wcześniejszych 2 proc., wybory w Izraelu często kończą się sporym rozdrobnieniem parlamentu.

Izrael: Partia Benjamina Netanjahu wygrywa wybory, ale nie wiadomo czy zdoła stworzyć rząd

Wczorajsze (23 marca) wybory parlamentarne w Izraelu nie przyniosły jednoznacznego rozstrzygnięcia.

Netanjahu zapewne łatwo się nie podda

Właśnie to oraz duża polaryzacja polityczna izraelskiego społeczeństwa sprawiają, że kryzys rządowy trwa już dwa lata, a w razie kolejnego niepowodzenia z utworzeniem stabilnego rządu  konieczne były kolejne – piąte już – przedterminowe wybory.

Izraelscy komentatorzy nie spodziewają się też, aby Netanjahu, który – choć z ponad 10-letnią przerwą – sprawował już łącznie funkcję premiera Izraela przez ponad 15 lat, czyli dłużej niż pierwszy premier i jeden z założycieli tego państwa Dawid Ben Gurion, łatwo złożył broń.

Toczy się bowiem wobec niego proces pod zarzutami korupcji i nadużywania władzy. W jego wyniku Netanjahu może nawet trafić do więzienia, od czego na pewno uchroni go pozostanie szefem lub choćby członkiem rządu.