Izba Dyscyplinarna SN wznawia prace wbrew decyzji TSUE

Sad Najwyższy | Warszawa | Fot. Darwinek [Wikipedia]

Sad Najwyższy | Warszawa | Fot. Darwinek [Wikipedia]

Kamil Zaradkiewicz, którego prezydent Andrzej Duda mianował od pierwszego maja na tymczasowego I prezesa Sądu Najwyższego, wbrew decyzji TSUE przywrócił wczoraj do działania Izbę Dyscyplinarną SN.

 

Izba nie będzie jednak orzekać do czasu ostatecznego orzeczenia TSUE lub wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. kompetencji unijnego trybunału w odniesieniu do polskiego sądownictwa.

Wcześniej Kamil Zaradkiewicz zwołał na najbliższy piątek Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, na którym zostaną wybrani kandydaci na stanowisko I prezesa SN (to Sąd Najwyższy najprawdopodobniej już właśnie z nowym I prezesem będzie orzekał m.in. o ważności najbliższych wyborów prezydenckich).

Rola tymczasowego I prezesa Sądu Najwyższego ogranicza się w zasadzie do zwołania Zgromadzenia Ogólnego  tego sądu w celu wyboru kandydatów na I prezesa SN, jednak jednym ze swoich zarządzeń Zaradkiewicz zdążył już także m.in. usunąć portrety I prezesów SN z lat 1945-89.

Izba Dyscyplinarna SN wznowi pracę wbrew decyzji TSUE

Uchylając we wtorek (5 maja) jedno z ostatnich zarządzeń Małgorzaty Gersdorf, której kadencja wygasła z końcem kwietnia, tymczasowy I prezes SN zlekceważył decyzję TSUE. Unijny trybunał sprawiedliwości wydał bowiem ósmego kwietnia postanowienie o zabezpieczeniu. Uznał w nim, że Izba Dyscyplinarna SN – powołana w całości przez nową, politycznie ukształtowaną KRS – nie jest niezależnym sądem w rozumieniu prawa UE i nie powinna dłużej orzekać.

Zgodnie z postanowieniem TSUE Gersdorf zawiesiła więc działalność tej Izby, a sprawy dyscyplinarne miały być przekazywane do innych, „starych” Izb SN, w których orzekają sędziowie wyłonieni przez „starą” KRS. Teraz – po wczorajszym zarządzeniu Zaradkiewicza –  znów mają trafiać do Izby Dyscyplinarnej SN.

Polska przekazała TSUE odpowiedź ws. wniosku KE o środki tymczasowe

olski rząd przekazał odpowiedź do TSUE ws. wniosku KE o zastosowanie środków tymczasowych mających na celu zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej SN, która – jak orzekł Sąd Najwyższy – nie jest sądem ani w rozumieniu prawa polskiego, ani unijnego.

Zaradkiewicz zdecydował jednak równocześnie, że sprawy dyscyplinarne sędziów wpływające do SN i niezarejestrowane w Izbie Dyscyplinarnej mają być przekazywane do sekretariatu I prezesa SN i przechowywane tam do czasu wydania ostatecznego orzeczenia przez TSUE i utraty mocy postanowienia z ósmego kwietnia, lub do czasu wydania wyroku przez polski Trybunał Konstytucyjny (Izba Dyscyplinarna skierowała 10 kwietnia do TK pytanie prawne  o możliwość stosowania przez TSUE środków tymczasowych dotyczących funkcjonowania sądownictwa w państwach członkowskich UE).

Natomiast sprawy dyscyplinarne sędziów, które zostały zarejestrowane w Izbie Dyscyplinarnej, a w których nie dokonano wyznaczenia składu sędziowskiego, zostają – zgodnie z wydanym tego samego dnia zarządzeniu prezesa Izby Dyscyplinarnej Tomasza Przesławskiego – przekazane do sekretariatu prezesa tej Izby.

Sąd Najwyższy: Izba Dyscyplinarna nie jest sądem

Sąd Najwyższy pominął w czwartek prezydencką ustawę o SN i samodzielnie rozpoznawał sprawę, którą powinna rozpoznać Izba Dyscyplinarna. Tym samym uznał, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa unijnego.
 
O godz. 11 sędziowie rozpoczęli przedstawiać orzeczenie, które zapadło dzisiaj …

Iustitia: To dobrowolne i samowolne wykluczenie się spośród europejskich sądów

„Oczekujemy zmian obrazu sądownictwa, a nie zmian obrazków na ścianie. Odpolitycznienie nie polega na tym, że jeden polityczny namiestnik zaciera ślady bytności w sądzie innych, ale dąży do tego aby zamiast symbolicznych gestów, czynem odcinać się od współpracy z politykami” – zareagowało na decyzje Zaradkiewicza na twitterze Stowarzyszenie Sędziów Iustitia.

Natomiast rzecznik „Iustitii” Bartłomiej Przymusiński uważa, że p.o. I prezes powinien skoncentrować się na jedynym zadaniu, które mu wyznaczono, czyli zwołaniu Zgromadzenia Ogólnego. “Absolutnie nie powinien uchylać zarządzeń pełnoprawnego I Prezesa SN” – powiedział w rozmowie z Onetem. W ocenie Przymusińskiego Zaradkiewicz wykroczył bowiem w ten sposób poza swoje kompetencje i zachował się nie jak sędzia, ale raczej jak partyjny funkcjonariusz.

Rzecznik “Iustitii” podkreślił, że tymczasowy I prezes SN “przede wszystkim nie wykonał decyzji najważniejszego sądu w UE, czyli unijnego Trybunału Sprawiedliwości”. Zwrócił przy tym uwagę, że niewypełnienie orzeczenia TSUE jest równoznaczne z “dobrowolnym i samowolnym wykluczeniem się z grona  europejskich sądów” i ostrzegł, że może skutkować  “gigantycznymi konsekwencjami finansowymi dla Polski”. “Bo wszyscy skazani przez nową Izbę Dyscyplinarną SN będą się od tych pseudowyroków odwoływać” – przewiduje rzecznik “Iustitii”.

Ministerstwo sprawiedliwości: Decyzja Zaradkiewicza była „absolutnie naturalna”

Tymczasem według wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety, decyzja Zaradkiewicza była „absolutnie naturalna”. Jego zdaniem obowiązuje bowiem ustawa o Sądzie Najwyższym, która jasno określa, jakie Izby tam funkcjonują i jakimi sprawami się zajmują. “Orzeczenia TSUE nie mają mocy prawotwórczej, więc nie mogą wpływać na obowiązywanie prawa w zakresie, w którym państwa członkowskie nie przekazały UE kompetencji” – powiedział Kaleta Onetowi.

Powtórzył przy tym stanowisko rządu, że to wyłącznie Polska decyduje o tym, w jaki sposób organizuje swój wymiar sprawiedliwości. “Unijny Trybunał nie powinien wykraczać poza swoje kompetencje – a tu wyraźnie to zrobił” – ocenił wiceszef resortu sprawiedliwości podkreślając, że “krajowe trybunały konstytucyjne są sądami ostatniego słowa” (to w związku z pytaniem Izby Dyscyplinarnej skierowanej w tej sprawie do TK).

Fejk Tygodnia: UE nie ma prawa ingerować w zmiany w polskim sądownictwie

Unia Europejska nie ma uprawnień, aby oceniać reformy w sądownictwie w państwach członkowskich. Jak mantrę powtarza to od miesięcy polski rząd. I nie ma racji.

Wybór kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego już w najbliższy piątek

Pełniący tymczasowo obowiązki I prezes Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz zwołał na najbliższy piątek Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, na którym zostaną wybrani kandydaci na stanowisko pierwszego prezesa SN. Wydał także oświadczenie ws. sędziowskich standardów podkreślając w nim, że „ci, którzy nie potrafią im sprostać, powinni odejść”. Spośród wyłonionych kandydatów pierwszego prezesa SN wybierze prezydent. Zaradkiewicz zapewnił, że nie będzie kandydował.

Dotychczasowa I prezes SN nie zdecydowała się na zwołanie tego zgromadzenia tłumacząc, że w Sądzie Najwyższym nie można zapewnić warunków, które zapewniłyby ochronę sędziów przed zakażeniem koronawirusem.

“Podjąłem właśnie decyzję, że zwołam Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego po konsultacji, po ustaleniach ze współpracownikami, na przyszły piątek” – zapowiedział w sobotę  (2 maja) Zaradkiewicz w Polsat News (tego samego dnia wydał także zarządzenie ws. zwołania tego zgromadzenia). P.o. I prezes SN dodał, że Zgromadzenie odbędzie się w normalnym, a nie zdalnym trybie, z zachowaniem wszelkich rygorów bezpieczeństwa. Zapewnił przy tym, że nie zamierza dokonywać poważnych zmian, a także – że sam nie będzie kandydował na I prezesa SN.

SN: Sędziowie wskazani przez nową KRS nieuprawnieni do orzekania

Po siedmiogodzinnych obradach Sąd Najwyższy w składzie trzech izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wydał wczoraj uchwałę, w której stwierdził, że gdy w składzie sądu zasiada osoba wyłoniona przez nową Krajową Radę Sądownictwa, jego obsada jest “nienależyta”.
 

Uchwała stwierdzająca, …

Zaradkiewicz zamiast Iwulskiego

Sześcioletnia kadencja I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf upłynęła w czwartek i tego samego dnia – zgodnie z uprawnieniem wynikającym z kwestionowanej ustawy o SN autorstwa PiS (zarzuty dotyczą niezgodności z przepisami polskiej konstytucji i z regułami prawa europejskiego) – prezydent Andrzej Duda powierzył  wykonywanie obowiązków I prezesa SN do czasu powołania I prezesa Sądu Najwyższego sędziemu Kamilowi Zaradkiewiczowi. Tymczasem według prof. Gersdorf na podstawie ustawy o Sądzie Najwyższym obowiązki I prezesa powinien przejąć prezes Sądu Najwyższego najstarszy służbą na stanowisku sędziego. I to on właśnie powinien – w sytuacji uznanej za bezpieczną – zwołać Zgromadzenie Ogólne SN, które wybierze I prezesa SN. Najstarszy stażem w służbie sędziowskiej jest prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Józef Iwulski.

Tymczasem sędzia Zaradkiewicz już w połowie kwietnia zwrócił uwagę I prezes SN, że nie może tłumaczyć wyznaczenia sędziego Iwulskiego na „tymczasowego” prezesa SN swoją „nieobecnością”. “Przepis o zastępstwie pod „nieobecność” Prezesa (art. 14 § 2), wbrew prezentowanym ostatnio poglądom, nie znajduje w żadnym z tych przypadków zastosowania, skoro Prezesa nie ma, a nie – jak wskazuje ten przepis – jest „nieobecny” (np. jest na urlopie, z wizytą zagraniczną itp.)” – cytuje wPolityce.pl.

Zaradkiewicz: Sędziowie niespełniający sędziowskich standardów powinni odejść

Prezydent Andrzej Duda wyznaczył Zaradkiewicza na tymczasowego I prezesa SN w czwartek, a już następnego dnia (1 maja) ten sędzia wydał oświadczenie, w którym dyscyplinuje innych sędziów zwracając uwagę, że nie powinni wypowiadać się w sposób „polityczny”. w oświadczeniu przesłanym PAP zaapelował do nich także o „powstrzymywanie się od działań, w tym od wypowiedzi publicznych, które mogłyby osłabiać zaufanie do niezależnego sądownictwa”. „Ci zaś, którzy w sprawowaniu urzędu nie potrafią sprostać powyższym standardom i którzy kierują się typową dla okresu totalitarnego reżimu komunistycznego, często nieskrywaną polityczną motywacją, powinni odejść ze służby sędziowskiej” – podkreślił.

“Podejmuję się w tym trudnym czasie zaszczytnej funkcji kierowania Sądem Najwyższym, deklarując jej wykonywanie zgodnie ze standardami niezależności, rzetelności oraz z dbałością o najwyższe standardy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości” – zapewnił Kamil Zaradkiewicz. Zapowiedział także, że będzie się starał, „by Sąd Najwyższy powrócił do realizacji obowiązków orzeczniczych przy rzeczywistym respektowaniu zasad niezależności sądów i niezawisłości sędziów, nadrzędności Konstytucji RP oraz legalizmu”. Poprosił również o respektowanie zasad niezależności i niezawisłości oraz o zaniechanie, sprzecznego w jego ocenie z konstytucją, podważania statusu sędziów.

Polskie władze zdecydowanie odrzucają opinię rzecznika TSUE ws. ustawy o SN 

Polskie władze zgodnie odrzucają zarzuty zawarte w wydanej wczoraj krytycznej opinii rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE ws. ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczącej nowopowołanej Izby Dyscyplinarnej  SN i Krajowej Rady Sądownictwa.

“Mam nadzieję, że nadszedł czas, iż kilkadziesiąt lat od odzyskania przez Rzeczpospolitą suwerenności sądownictwo uwolni się od piętna haniebnego dziedzictwa zbrodni sądowych i bezmiaru niesprawiedliwości, z którymi dotychczas się nie rozliczyło” – napisał sędzia związany z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobro. Według tymczasowego następcy Małgorzaty Gersdorf rzeczywistym wyzwaniem dla wymiaru sprawiedliwości było rozliczenie odpowiedzialnych za utrwalanie systemu komunistycznego bezprawia. „Temu wyzwaniu (…) wymiar sprawiedliwości w powszechnej opinii nie sprostał” – uznał Zaradkiewicz.

W ocenie sędziego Izby Cywilnej SN „wypaczenie w ostatnich latach istoty tych podstawowych wartości miało niestety znaczący wpływ na utrwalenie negatywnego w opinii publicznej wizerunku wymiaru sprawiedliwości, w tym także Sądu Najwyższego”. Zapewnił jednak, że już “wkrótce SN (…) zasłuży na pozytywną ocenę”. Według Zaradkiewicza, „nie będzie to jednak możliwe bez sędziów respektujących zasady apolityczności i niezawisłości”.

Sprawujący od piątku obowiązki I prezesa Sądu Najwyższego wyraził też nadzieję, że „poprzez wprowadzenie i utrwalenie koniecznych dla prawidłowego funkcjonowania sądownictwa standardów niezależności i niezawisłości (…) już wkrótce Sąd Najwyższy, jako konstytucyjny organ władzy publicznej, zasłuży na pozytywną ocenę oraz na zaufanie obywateli”. “Jesteśmy świadkami oczekiwanego przez polskie społeczeństwo przełomu w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości” – oświadczył Zaradkiewicz.

Prof. Adam Strzembosz: Nie da się funkcjonować bez minimum przyzwoitości

UE nie ma prawa się wtrącać, o ile nie jest naruszana niezawisłość sądownictwa i prawo obywatela do obrony przed sądem – mówi prof. Adam Strzembosz w rozmowie z EURACTIV.pl.

Ze ścian holu Sądu Najwyższego usunięto portrety sześciu jego I prezesów

W poniedziałek (4 maja) na  stronie internetowej Sądu Najwyższego ukazało się zarządzenie p.o. I prezesa SN o usunięciu z holu sądu portretów sześciu pierwszych prezesów SN z lat 1945-1989. „Etycznie i moralnie niedopuszczalne jest wyróżnienie współodpowiedzialnych za brak niezależnego sądownictwa osób poprzez ich upamiętnienie wraz z Pierwszymi Prezesami Sądu Najwyższego niepodległej Rzeczypospolitej” – napisał m.in. w uzasadnieniu Zaradkiewicz.

Zwrócił też uwagę, że „w ramach funkcjonowania SN kluczowe znaczenie ma dbałość o wizerunek oraz kształtowanie zaufania obywateli do niezależnego wymiaru sprawiedliwości”. Tymczasem – podkreślił Zaradkiewicz – “w okresie władzy komunistycznej do 1990 r. nie funkcjonowało niezależne sądownictwo wolnego Państwa Polskiego, zaś osoby pełniące urząd sędziego były pozbawione podstawowych gwarancji niezawisłości, których w szczególności nie zapewnili im najwyżsi przedstawiciele ówczesnej władzy sądowniczej”.

Ze ścian holu SN zdjęto sześć portretów: Wacława Barcikowskiego (1945-1956), Jana Wasilkowskiego (1956-1967), Zbigniewa Resicha (1967-1972), Jerzego Bafii (1972-1976), Włodzimierza Berutowicza (1976-1987) i Adama Łopatki (1987-1990).

Od TK do SN – kim jest Kamil Zaradkiewicz?

Dr. hab. nauk prawnych Kamil Zaradkiewicz po studiach pracował jako asystent naukowy w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie osiągnął stanowisko dyrektora zespołu orzecznictwa. Media przypomniały, że w czasie pełnienia tej funkcji (w kwietniu 2016 r.) przekonywał w wywiadzie, że nie każde orzeczenie wydane przez TK ma charakter ostateczny. W tym samym miesiącu szef Biura TK zwrócił się do niego o dobrowolną rezygnację ze stanowiska, a w czerwcu otrzymał wypowiedzenie dotychczasowych obowiązków i przeniesienie na stanowisko asystenta eksperta jednego z sędziów TK. W uzasadnieniu podano, że powodem takiej decyzji miała być „utrata zaufania” przez kierownictwo Trybunału w związku z aktywnością medialną Zaradkiewicza – jego postępowanie zostało „ocenione jako nieprofesjonalne i naruszające standardy służby publicznej”. Ten złożył jednak pozew przeciwko TK o przywrócenie do pracy i uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne.

W lipcu tego samego roku został członkiem Rady Nadzorczej Naftoportu, spółki z udziałem Skarbu Państwa. „Kamil Zaradkiewicz został wskazany do Rady Nadzorczej PPPP Naftoport przez Ministra Skarbu Państwa i powołany do niej 27 kwietnia 2016 roku” – przytaczają media informację przekazaną przez ówczesnego członka zarządu i zastępcę dyrektora Naftoportu Jerzego Starnawskiego.

W kwietniu następnego (2017) roku Zaradkiewicz został dyrektorem nowo powstałego departamentu prawa administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości, kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę. W czerwcu tego samego roku TK zakwestionował przepisy obowiązujące od 2011 roku i uznał, że kadencja członków KRS powinna kończyć i zaczynać się w tym samym momencie, czyli że nie powinno się odwołać członka przed wygaśnięciem jego kadencji.

Polska może zignorować orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE?

TSUE rozpoczął wczoraj (27 sierpnia) rozpatrywanie wniosku Sądu Najwyższego, a nowa Krajowa Rada Sądownictwa już dziś ma zakończyć procedurę wyłaniania sędziów SN. Tymczasem wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin (Porozumienie) nie wyklucza, że Polska zignoruje wyrok TSUE.

W związku z tym orzeczeniem Zaradkiewicz wystosował miesiąc później do TK cztery pytania prawne. Dotyczyły one skuteczności powołań sędziów do Sądu Najwyższego od 14 lutego 2000 roku do 6 marca 2018 roku na podstawie uchwał poprzedniej KRS, w składzie ustalonym przepisami ustawy, których niekonstytucyjność stwierdził TK w wyroku z czerwca. Wniósł wtedy także, by w drodze zabezpieczenia Trybunał wstrzymał do czasu swego rozstrzygnięcia trwające postępowania w kwestii powołania w 2018 roku sędziów do SN. O postępowanie dyscyplinarne dla Zaradkiewicza wnioskowała wtedy ówczesna I prezes SN Małgorzata Gersdorf argumentując, że działania sędziego groziły chaosem prawnym i paraliżem pracy sądu.

W czasie kryzysu wokół Sądu Najwyższego w 2018 r., zgłosił swoją kandydaturę na sędziego Izby Cywilnej SN. Został na sędziego tej izby wybrany przez nową Krajową Radę Sądownictwa jednak dopiero w efekcie interwencji samego ministra Ziobro, który uczestniczył wtedy w obradach nowej KRS. Ówczesna posłanka PiS Krystyna Pawłowicz prosiła bowiem, żeby nie głosować na Zaradkiewicza tłumacząc, że prezentuje on „bardzo liberalny i marginalny w polskim prawie i orzecznictwie pogląd” ws. konstytucyjnych zapisów dotyczących małżeństwa. Ziobro zapewnił wtedy, że Zaradkiewicz małżeństwo za związek kobiety i mężczyzny, a “inne rozwiązania nie wchodzą w grę”.

Ponadto – podkreślał minister sprawiedliwości – Zaradkiewicz, mając dobrą pozycję w ówczesnym TK, wystąpił przeciw swojemu środowisku popierając decyzje Sejmu, który na początku obecnej kadencji wybrał do TK pięciu nowych sędziów. “Daję wiarę człowiekowi, który nie tylko mówi, ale swoim działaniem – czyli działaniem, konkretnymi czynami, konkretnymi faktami – daje wyraz temu, że jest gotów się narazić wpływowemu środowisku i zmieniając swoje poglądy, konsekwentnie ich później bronić” – bronił kandydatury Zaradkiewicza Ziobro. Szef resortu sprawiedliwości przywołał również zasługi kandydata do neoKRS w komisji weryfikacyjnej zajmującej się nieprawidłowościami w reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.

Łętowska: Zaradkiewiczowi brak potrzebnych teraz w SN kompetencji społecznych

Natomiast zdaniem pierwszej Rzecznik Praw Obywatelskich (w latach 1987 -1992) prof. Ewy Łętowskiej „w tej chwili bardziej niż gdziekolwiek i kiedykolwiek w Sądzie Najwyższym potrzeba byłoby kogoś, kto ma bardzo wysokie kompetencje społeczne, aby móc we właściwy sposób doprowadzić do zagojenia ran, doprowadzić do sytuacji, w której w jakiś sposób zacznie się wychodzić z tego głębokiego kryzysu”. Tymczasem – uznała sędzia NSA i TK w stanie spoczynku – tymczasowemu I prezesowi SN brak kompetencji społecznych.

Ewa Łętowska zwróciła uwagę, że wtedy kiedy trzeba coś zrobić potrzebne są nie tylko walory intelektualne, których Zaradkiewiczowi nie odmawia, ale również kompetencje społeczne, czyli – jak tłumaczyła  – “czy umie pracować w tym zespole, w którym pracuje, umie utrzymać dobrą atmosferę i natchnąć współpracowników do właściwych działań”. “Otóż to, co ja wiem, jak mi mówi doświadczenie, to że tutaj jest pewien problem. Nie będę tego wątku rozwijała, ale problem jest dosyć spory” – powiedziała była RPO. Jednak w jej ocenie ani oświadczenie Zaradkiewicza, „ani to, co w tej chwili widzimy, co się dzieje (…), nie daje w tym zakresie dosyć dużych nadziei”.

Żurek o Zaradkiewiczu: Jak on patrzy w lustro?

Krytyczny wobec tymczasowego I Prezesa SN jest także były rzecznik KRS sędzia Waldemar Żurek. “Niezależny prawnik chcący zostać sędzią nie powinien podejmować pracy w spółkach Skarbu Państwa, licząc na sowite wynagrodzenie – a to pan Zaradkiewicz zrobił, co było oczywiście nagrodą za wzięcie udziału w nagonce na wtedy jeszcze niezależny TK” – przypomniał w rozmowie z Onetem. Zwrócił przy tym uwagę, że “wszyscy przyzwoici prawnicy” jednoznacznie oceniają postawę tymczasowego szefa SN. “Pan Zagłoba zwykł mawiać, że `diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni`. Tu widzę podobne zjawisko” – ocenił sędzia Żurek. “Ja dziś się zastanawiam, jak on patrzy w lustro” – dodał.

Rzecznik odwołanej KRS, który nie nazywa Zaradkiewicza „sędzią”, tłumaczy, że on sędzią nie jest. “Do Sądu Najwyższego nominowała go powołana niezgodnie z konstytucją nowa KRS. Oczywiście po tym, jak PiS całkowicie przejął Trybunał Konstytucyjny nikt już tego nie stwierdzi, ale fakty są, jakie są. Nowa KRS powołana została wbrew ustawie zasadniczej i w zasadzie ten organ działa bezprawnie. Więc nominacje tej neo-Rady są obarczone wadą” – wyjaśnił Waldemar Żurek. “Pewne jest jedno – pan Zaradkiewicz aktywnie uczestniczy w próbach rządzących, którzy dążą do politycznego przejęcia Sądu Najwyższego” – uważa rzecznik “starej” KRS.

Minister sprawiedliwości broni ustawy dyscyplinującej sędziów

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bronił wczoraj w Senacie spornej ustawy “kagańcowej”. Przedstawiając stanowisko rządu w tej sprawie stwierdził, że głównym problemem polskiego sądownictwa jest „rozrośnięta i rozbuchana korporacja”.