Irlandia Północna: Zamieszki z brexitem i pandemią w tle

Północnoirlandzki policjant, źródło: Wikipedia, fot. Lottolads (CC BY-SA 4.0)

Północnoirlandzki policjant, źródło: Wikipedia, fot. Lottolads (CC BY-SA 4.0)

Napięta sytuacja w tych dzielnicach północnoirlandzkich miast, które zamieszkują opowiadający się za pozostaniem Irlandii Północnej w składzie Zjednoczonego Królestwa tzw. lojaliści. Od kilku dni trwają tam zamieszki i starcia z policją.

 

Ósmą noc z rzędu w osiedlach zamieszkanych przez północnoirlandzkich lojalistów dochodziło do starć z funkcjonariuszami PSNI, czyli sił policyjnych Irlandii Północnej. Protestujący, głównie młodzi ludzie, rzucali w policjantów m.in. kamieniami oraz butelkami z benzyną. Dochodziło także do podpalania różnych elementów infrastruktury miejskiej czy samochodów. O spokój apelowała nie tylko policja, ale także politycy różnych opcji.

Rannych 41 policjantów

Ostatniej nocy niespokojnie było głównie w Carrickfergus pod Belfastem i Londonderry. W pierwszych z tych miejsc bojówkarze używali koktajli Mołotowa. Od początku zamieszek rannych i poszkodowanych zostało już 41 funkcjonariuszy PSNI.

Do tej pory aresztowano w związku z tymi wydarzeniami 10 osób, w tym dwoje nieletnich – 13 i 14-latka, których zatrzymano w nocy z piątku na sobotę w Belfaście. Nadinspektor Davy Beck z PSNI w oświadczeniu dla mediów przekazał, że organizatorami zamieszek są według policji grupy przestępcze, które „wciągają w to kilkunastoletnie dzieci”.

Zdaniem policjanta „grupy przestępcze mszczą się na policja za wcześniejszą skuteczną walkę z nimi”. Zamieszki mają jednak także podtekst polityczny, a związane są zarówno ze skutkami brexitu, jak i trwającą pandemią COVID-19.

Irlandia Północna: Mniej niż 1/3 mieszkańców chce zjednoczenia z Irlandią

Według najnowszego sondażu tylko 29 proc. mieszkańców Irlandii Północnej chce zjednoczenia z Irlandią. Aż 52 proc. jest temu przeciwnych.

 

Sondaż został przeprowadzony na zlecenie dziennika „Belfast Telegraph”. Jeśli nie liczyć głosów osób niezdecydowanych (19 proc.), to w …

Spory o granicę między Irlandią Północną a Zjednoczonym Królestwem

Od kilkunastu tygodni trwają bowiem protesty północnoirlandzkich lojalistów, którzy coraz mocniej wyrażają swoje niezadowolenie sytuacją jaka panuje po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Do umowy brexitowej dołączono bowiem tzw. protokół irlandzki, który uregulował status granicy między Irlandią Północną a Irlandią, czyli jedynej lądowej granicy między Wielką Brytanią a UE.

Umówiono się więc na utrzymanie na tej właśnie granicy szeregu udogodnień dla biznesu, handlu czy mieszkańców, które pozwoliły utrzymać możliwie niezmienioną sytuację, aby nie niszczyć tego co udało się zbudować od czasu zawarcia tzw. porozumienia wielkopiątkowego z 10 kwietnia 1998 r., które pozwoliło zakończyć wojnę domową w Irlandii Północnej.

Obawiano się wówczas, że ewentualny powrót „twardej” granicy między Irlandią a Irlandią Północną może doprowadzić też do powrotu niepokojów i silnego niezadowolenia zwolenników bliskich relacji z Irlandią.

Ale ponieważ to rozwiązanie doprowadziło do utrudnień na granicy między Irlandią Północną a resztą Zjednoczonego Królestwa i faktycznie stworzyło tam granicę celną, to niezadowoleni są teraz lojaliści.

Brexit: Wielka Brytania usunie sporną klauzulę z ustawy o rynku wewnętrznym

To efekt osiągniętego we wtorek porozumienia z Unią Europejską.

Kontrowersyjny pogrzeb bojownika IRA

Bezpośrednią przyczyną zamieszek jest jednak sprawa związana z pandemią COVID-19. Chodzi bowiem o podjętą w ubiegłym tygodniu decyzję, aby nie stawiać nikomu zarzutów w związku z pogrzebem wysokiego rangą byłego bojownika Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA).

Choć bowiem obowiązują przeciwepidemiczne restrykcje, w uroczystości uczestniczyło ponad 2 tys. ludzi, w tym 24 polityków będącej przez wiele lat politycznym skrzydłem IRA republikańskiej partii Sinn Fein. Lojaliści uznali brak sankcji karnych dla organizatorów ceremonii za faworyzowanie środowisk republikańskich.