Irlandia Północna pobije dziś rekord długości kryzysu rządowego?

Zamek Stormont, oficjalna siedziba władz lokalnych Irlandii Północnej, źródło: Flickr/Son of Groucho

Zamek Stormont, oficjalna siedziba władz lokalnych Irlandii Północnej, źródło: Flickr/Son of Groucho

Regionalny rząd wchodzącej w skład Zjednoczonego Królestwa Irlandii Północnej nie może powstać od marca 2017 r. Wczoraj (28 sierpnia) wyrównany został rekord ustanowiony przez Belgię w latach 2010-2011, gdy na rząd czekano w Brukseli 589 dni. Dziś najprawdopodobniej Irlandia Północna ów rekord pobije.

 

Kryzys rządowy trwa od przeprowadzonych w marcu ubiegłego roku przedterminowych wyborów do lokalnego północnoirlandzkiego parlamentu. Doszło do nich w wyniku rezygnacji ówczesnego wicepremiera Martina McGuinnessa (reprezentował republikańską partię Sinn Fein). Powodem złożenia przez niego dymisji był konflikt z ówczesną premier Arlene Foster, która kieruje lojalistyczną Demokratyczną Partią Unionistów (DUP). Powodem były kontrowersje wokół przepisów dotyczących dofinansowywania energii ze źródeł odnawialnych, których zmianę forsowała DUP.

Nowy gabinet nie może jednak powstać, bowiem dwa największe ugrupowania w Irlandii Północnej nie mogą się porozumieć właściwie w żadnej istotnej kwestii. Dzielą ich nie tylko sprawy światopoglądowe, jak np. legalizacja małżeństw homoseksualnych i kwestia praw kobiet (Sinn Fein jest w tym obszarze o wiele bardziej postępowa od DUP) czy sprawy tożsamościowe (wsparcie dla irlandzkiej kultury i nauki języka gaelickiego). Najważniejszą kością niezgody jest stosunek do brexitu. Republikanie byli przeciwni wyjściu z UE, unioniści popierali ten pomysł. Teraz Sinn Fein chce utrzymania jak największej liczby porozumień z UE (i w ten sposób z sąsiednią Irlandią), a DUP chce jak największej bliskości z Wielką Brytanią. Sprawa brexitu dzieli mieszkańców Irlandii Północnej, choć w referendum z 2016 r. (podobnie jak to było w Szkocji) większość z nich opowiedziała się za pozostaniem w UE.

Irlandia: Nowa przewodnicząca republikańskiej partii Sinn Fein

Mary Lou McDonald została zatwierdzona przez partyjny kongres na nową szefową ugrupowania, które przez wiele lat uważane było za polityczne skrzydło Irlandzkiej Armii Republikańskiej. To nie tylko pierwsza kobieta na czele Sinn Fein, ale także wielka pokoleniowa zmiana. Przez ostatnie …

Protesty w Belfaście

Wiele wskazuje na to, że kryzys rządowy w Belfaście nie skończy się szybko. Nie ma bowiem możliwości, aby którakolwiek z partii samodzielnie stworzyła lokalny rząd. W myśl kończącego północnoirlandzką wojnę domową Porozumienia Wielkopiątkowego z 1998 r. katoliccy republikanie i protestanccy lojaliści mają rządzić wspólnie. Koalicja jest po prostu obowiązkowa.

Ale mieszkańcy Irlandii Północnej mają już dość politycznego pata. Wczoraj w Belfaście odbył się protest pod hasłem „Zasługujemy na więcej”, którego uczestnicy domagali się, aby politycy wreszcie się dogadali. Inicjatorem demonstracji był choreograf Dylan Quinn, który przedstawił pomysł w umieszczonym w internecie nagraniu wideo. Z kolei politycy DUP wywiesili na siedzibie lokalnej egzekutywy (pałacu Stormont) baner z wezwaniem do polityków Sinn Fein, aby „przestali bojkotować udział w rządzie”.

Protestujący mają jednak jeszcze inny pomysł na rozwiązanie sytuacji. Zaapelowali do sekretarz ds. Irlandii Północnej przy rządzie Wielkiej Brytanii Karen Bradley o to, aby Londyn przejął w obliczu kryzysu bezpośrednią kontrolę nad władzami w Belfaście, co dopuszcza brytyjskie prawo. „Przedłużający się kryzys to setki niepodjętych decyzji, których skutki odczuwać będziemy w przyszłości” – mówił dyrektor wykonawczy organizacji społecznej Northern Ireland Council for Voluntary Action Seamus McAleavey. Jednak przejęcie bezpośredniej kontroli nad Irlandią Północną przez rząd w Londynie wydaje się mało prawdopodobne, ponieważ ryzyko zaognienia się wówczas politycznego napięcia w Belfaście jest zbyt duże.

Irlandia: Premier odrzuca brytyjską propozycję granicy w "stylu kanadyjskim"

Irlandzki premier skrytykował przedstawiony przez szefową brytyjskiego rządu pomysł na ustanowienie zasad granicznych między Irlandią a Irlandią Północną, który opiera o się o reguły na jakich funkcjonuje granica między USA a Kanadą. Wykluczył również przeprowadzenie w tej sprawie bezpośrednich rozmów …

Wpisu do Księgi Rekordów Guinnessa nie będzie

Sytuacja wydaje się więc na tyle stabilna (albo na tyle mało niestabilna), że poważne interwencje premier Theresy May nie są rozważane. Ponieważ Irlandia Północna nie jest niepodległym krajem, wiele kluczowych decyzji i tak zapada w Londynie, a mnóstwo innych (np. dotyczących budżetu) można przyjąć z pominięciem lokalnej północnoirlandzkiej egzekutywy. Zakłócone jest natomiast podejmowanie wielu decyzji dotyczących codziennych problemów. Odłożono na przykład zatwierdzenie wypłaty odszkodowań dla osób, które skrzywdzono niegdyś jako dzieci w państwowych sierocińcach. Kryzys belgijski z początku dekady był więc dużo poważniejszym problemem.

Obecny rekord braku rządu w Irlandii Północnej nie zostanie także oficjalnie zapisany w Księdze Rekordów Guinnessa (choć to projekt realizowany przez irlandzki browar z Dublina). Autorzy księgi notują bowiem tylko długość kryzysów rządowych we w pełni suwerennych państwach. Belgowie mają więc dwa powody, aby spać spokojnie. Po pierwsze posiadają obecnie stabilny rząd pod wodzą premiera Charlesa Michela, a po drugie – ich rekord z lat 2010-2011 (przynajmniej oficjalnie) nie zostanie jeszcze wymazany.

Brexit: Pierwszy oficjalny projekt unijno-brytyjskiego porozumienia

Dokument przedstawił wczoraj (28 lutego) w Brukseli szef unijnego zespołu negocjacyjnego Michel Barnier. Zaznaczył przy tym, że koniecznie jest przyspieszenie tempa negocjacji nad warunkami, na których Wielka Brytania opuści UE. Od tego zależy, zdaniem głównego unijnego negocjatora, sukces prowadzonych rozmów.
 
Przedstawiony …