Iran: Wybory wygrywa ultrakonserwatysta. Co z szansami na reaktywacje porozumienia nuklearnego?

Zwycięzca wyborów prezydenckich w Iranie Ebrahim Raisi, źródło: Wikipedia/fot. Mohammad Hossein Taaghi/Tasnim News Agency (CC BY 4.0)

Zwycięzca wyborów prezydenckich w Iranie Ebrahim Raisi, źródło: Wikipedia/fot. Mohammad Hossein Taaghi/Tasnim News Agency (CC BY 4.0)

Ultrakonserwatywny sędzia i polityk Ebrahim Raisi wygrał już w I turze wybory prezydenckie w Iranie. Nie jest na razie jasne jak wpłynie to na toczące się negocjacje nad reaktywacją porozumienia nuklearnego.

 

Według oficjalnych wyników na Ebrahima Raisiego głos oddało prawie 62 proc. wyborców. Tym samym wyraźnie pokonał on byłego dowódcę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Mohsena Rezaja czy byłego prezesa irańskiego Banku Centralnego Abdolnasera Hematiego.

Od początku był faworytem wyborów, a w przedbiegach (czyli w procesie rejestracji kandydatów) odrzucono jego najważniejszych potencjalnych konkurentów. Raisi, dotąd pełniący funkcję ministra sprawiedliwości, jest bliskim współpracownikiem Najwyższego Przywódcy Duchowego Alego Chameneia.

MAEA: Iran nie wyjaśnił śladów uranu w kilku miejscach. Co z rozmowami w Wiedniu?

Według szacunków MAEA Iran posiada obecnie 3241 kg wzbogaconego uranu.

Kim jest nowy prezydent Iranu?

60-letni Raisi jest duchownym niższego szczebla. Nie ma statusu ajatollaha. Jest jednak ważną postacią irańskiego reżimu. Jako sędzia był częścią czteroosobowego tzw. panelu śmierci, czyli gremium, które masowo skazywało w latach 80. XX wieku oponentów władzy na śmierć. Szacuje się, że grupa ta odpowiada za doprowadzenie do ponad 5 tys. egzekucji.

Nowy prezydent jest ultrakonserwatywnym przedstawicielem obozu jastrzębi krytycznego wobec Zachodu. Raisi znajduje się też na liście tych irańskich polityków, którzy są objęci amerykańskimi sankcjami za łamanie praw człowieka.

Jako minister sprawiedliwości od 2019 r. dał się poznać jako urzędnik skutecznie zwalczający korupcję, ale jednocześnie ostro represjonujący opozycję i nie wahający się łamać prawa człowieka.

Dlatego obserwatorzy obawiają się, że władze Iranu jeszcze mocniej przykręcą śrubę społeczeństwu, dalej ograniczając swobody obywatelskie czy zaostrzając cenzurę w mediach.

Będzie to więc kontynuacja konserwatywnego zwrotu w Irani motywowanego rozczarowaniem wcześniejszą bardziej ugodową wobec Zachodu polityką, która co prawda doprowadziła do zawarcia w 2015 r. umowy nuklearnej i zniesienia międzynarodowych sankcji, ale szybko zdobycze te przekreśliła ostra polityka amerykańskiej administracji prezydenckiej pod wodzą Donalda Trumpa.

Rozmowy w Wiedniu w sprawie umowy nuklearnej jeszcze potrwają. "Najważniejsze wciąż przed nami"

Do wznowienia negocjacji prawdopodobnie dojdzie w przyszły czwartek (10 czerwca). Jak informują dyplomaci, między stronami rozmów wciąż pozostają kwestie sporne.

Co dalej z porozumieniem nuklearnym?

Komentatorzy obawiają się, że wybór Raisiego oznaczać będzie trudności w reaktywacji porozumienia nuklearnego. W Wiedniu toczą się od kilku tygodni intensywne rozmowy na ten temat dzięki politycznej zmianie w Białym Domu.

Ale na razie Amerykanie i Irańczycy nie doszli jeszcze nawet do etapu bezpośrednich rozmów, a porozumiewają się przez pośredników. Niechętny negocjacjom jest bowiem Chamenei, a wpływowi Strażnicy Rewolucji także są sceptyczni. A to z tym środowiskiem związany jest nowy irański prezydent.

Za wynegocjowanie umowy nuklearnej odpowiedzialna jest frakcja gołębi, z którą związani są umiarkowany ustępujący prezydent Hassan Rouhani czy wyznaczony przez niego na szefa dyplomacji Mohammed Dżawad Zarif. Na razie nie wiadomo kto zastąpi Zarifa na czele MSZ, ale będzie to najpewniej jakiś twardogłowy polityk.

Z drugiej strony, zniknie teraz zapewne nieufność jaka panowała na linii Chamenei-rząd, co paradoksalnie może przyspieszyć rozmowy z USA. Ale na razie otoczenie Najwyższego Przywódcy odrzuca propozycję rozszerzenia porozumienia nuklearnego o kwestie irańskiego programu rakietowego czy destabilizujących działań na Bliskim Wschodzie (np. w Iraku). A tego chciałby Waszyngton.

Dlatego przyszłość negocjacji nad ożywieniem porozumienia nuklearnego pozostaje po irańskich wyborach prezydenckich w dużej mierze zagadką.