Hongkong: Jimmy Lai aresztowany pod zarzutem naruszenia bezpieczeństwa narodowego

Jimmy Lai [@Wikipedia, Public Domain]

Jimmy Lai [@Wikipedia, Public Domain]

Jimmy Lai, potentat prasowy z Hongkongu i właściciel gazety Apple Daily, a także jeden z głównych opozycyjnych działaczy, został aresztowany pod zarzutem naruszenia nowego prawa o bezpieczeństwie narodowym.

 

W poniedziałek (10 sierpnia) policja w Hongkongu aresztowała dziewięć osób w tym jednego z ważniejszych działaczy opozycji Jimmy’ego Laia. Podejrzewany jest on o kolaborację z zagranicznymi władzami. W wyniku przeprowadzonych akcji służby bezpieczeństwa przeszukały 200 biur należącej do Laia gazety Apple Daily.

Przeszukiwania biura zostały nagrane przez pracowników Apple Daily. Widać na nich jak policja wtargnęła do redakcji i przeszukiwała dokumenty leżące na biurkach, a inni funkcjonariusze zabezpieczali taśmą niektóre pomieszczenia. W tym czasie Lai i jego bliski współpracownik Cheung Kim-hung zostali wyprowadzeni z budynku redakcji w kajdankach w towarzystwie kilku funkcjonariuszy.

USA nałożyły sankcje na szefową lokalnych władz Hongkongu. Chiny nazywają to "błazenadą"

Jakie sankcje konkretnie przewidziano dla propekińskich urzędników?

Nowe chińskie prawo

Organ kierowniczy chińskiego parlamentu przyjął 30 czerwca ustawę o bezpieczeństwie państwowym dla Hongkongu. Za uchwaleniem prawa opowiedzieli się wszyscy 162 członkowie Stałego Komitetu Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (OZPL). Podczas obrad podjęto również decyzję o włączeniu kontrowersyjnych zapisów do aneksu III Prawa Podstawowego, pełniącego funkcję konstytucji Hongkongu.

Jeszcze tego samego dnia dekret o ogłoszeniu i wprowadzeniu w życie nowego prawa podpisał przewodniczący ChRL Xi Jinping. Ustawa penalizuje cztery formy przestępstw: działalność separatystyczną, wywrotową, terrorystyczną oraz kolaborację z rządami innych państw.

Prawo to jest pokłosiem protestów, które przez Hongkong przetaczają się od 2019 r., a na początku obecnego roku przybrały na sile. Początkowo mieszkańcy protestowali przeciwko regulacjom, które miały pozwolić na ekstradycje obywateli Hongkongu do Chin kontynentalnych, później demonstracje przerodziły się w protest przeciwko władzom regionu wyznaczanym przez kierownictwo partii w Pekinie.

Zaostrzenie prawa naraziło władze w Pekinie na krytykę ze strony zachodnich mocarstw, które twierdzą, że wprowadzanie tych regulacji znacząco narusza autonomię Hongkongu. Rządy Wielkiej Brytanii, Australii, Kanady i Stanów zjednoczonych wydały wspólne oświadczenie, w którym wyrażały „poważne zaniepokojenie nowymi przepisami ustanawianymi przez władzę”. Ich zdaniem „naruszają one podstawowe prawa i wolności obywateli Hongkongu”.

Francja podąża śladem Niemiec i Wielkiej Brytanii ws. Hongkongu

Wprowadzenie prawa o tzw. bezpieczeństwie narodowym wywołało napięcia między Chinami a Zachodem.

Konflikt z Zachodem

W odpowiedzi na nową ustawę Wielka Brytania zawiesiła „natychmiast i na czas nieokreślony” traktat ekstradycyjny z Hongkongiem. Od czasu wprowadzenia prawa o bezpieczeństwie, umowy zawiesiły także Nowa Zelandia, Kanada, Australia oraz Niemcy.

Poniedziałkowe działania rządu i policji w Hongkongu mogą przyczynić się do pogorszenia i tak już napiętych stosunków Pekinu z państwami Zachodu, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi. 7 sierpnia Waszyngton nałożył nowe sankcje na władze Hongkongu, odbierając regionowi specjalny status handlowy, jakim cieszył się on w kontaktach z USA do tej pory. Dodatkowo sankcje zostały nałożone na władze Hongkongu, w tym na stojącą na czele władz prowincji Carrie Lam.

Jimmy Lai bywał częstym gościem w Waszyngtonie gdzie spotykał się między innymi z wiceprezydentem Mikem Pencem, sekretarzem stanu Mikem Pompeo oraz doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Johnem Boltonem. Taka aktywność nie podobała się Chinom, których rywalizacja z USA przybiera w ostatnich miesiącach na sile – nie tylko na tle Hongkongu, ale i Tajwanu, rozwoju sieci 5G czy Morza Południowochińskiego.

Lai posiada również brytyjskie obywatelstwo, co może dodatkowo zaognić relacje Pekinu z Londynem. Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson już wcześniej zadeklarował, że Londyn udzieli azylu obywatelom Hongkongu, którzy będą chcieli przyjechać na Wyspy Brytyjskie.