Hollande nie będzie się ubiegał o reelekcję

http://www.elysee.fr

Socjalistyczny prezydent Francji Francois Hollande ogłosił wczoraj (1 grudnia), że w przyszłorocznych wyborach nie będzie ubiegał się o reelekcję. „Jestem świadomy ryzyka, jakie wiązałoby się z obraniem drogi niegwarantującej wystarczającego poparcia, zdecydowałem więc, że nie będę kandydował w wyborach prezydenckich” – oświadczył w telewizyjnym wystąpieniu.

Agencja Reutera zwraca uwagę, że po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat urzędujący francuski prezydent nie będzie ubiegał się o drugą kadencję. Jednak Francois Hollande, który sprawuje władzę od 2012 r., jest najbardziej niepopularnym szefem państwa we współczesnej historii Francji. W ostatnich badaniach opinii publicznej zyskał poparcie w przedziale 7,5-14 proc.

Słabe przywództwo Hollande`a

W wyborach prezydenckich w maju 2012 r. Hollande pokonał konserwatywnego kandydata Nicolasa Sarkozy’ego dzięki kampanii, w której atakował wielkie koncerny i zapowiadał podniesienie podatków dla najbogatszych. Jednak nie udało mu się spełnić obietnic wyborczych i bardzo szybko tracił poparcie, m.in. z powodu porażki w kwestii reformy prawa podatkowego, wysokiego bezrobocia (oscylującego wokół 10 proc.) i powolnego wzrostu gospodarczego.

Lewicowych wyborców zniechęcił do siebie zwrotem ku liberalizmowi, zmianami w kodeksie pracy i zwłoką w podejmowaniu reform w dziedzinie bezpieczeństwa. Wizerunkowo obecny prezydent stracił w wyniku głośnego rozstania z dziennikarką Valérie Trierweiler i wyprawami na skuterze do nowej partnerki.

Najpoważniejszy kandydat z centroprawicy

Kandydatem Republikanów na prezydenta Francji został były premier François Fillon. W prawyborach pokonał zarówno innego byłego premiera Alaina Juppe`go, jak i byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego.

>> Czytaj więcej o prawyborach

W przemówieniu po ogłoszeniu zwycięstwa Fillon zapowiedział, że chce jest zjednoczyć swój obóz polityczny i przeprowadzić głębokie reformy francuskiej gospodarki. „Francja nie może już znosić swego chylenia się ku upadkowi; Francja chce prawdy i działania” – powiedział Fillon zebranym w głównej kwaterze partii w Paryżu. „Podejmuję niezwykłe wyzwanie dla Francji – trzeba jej mówić prawdę i trzeba ją od nowa kompletnie inaczej zaprogramować” – dodał.

Komentatorzy polityczni zwracają uwagę, że wzorem dla byłego premiera jest Margaret Thatcher, i to mimo że neoliberalne preferencje nie są we Francji zbyt popularne. Przewidują także, że proponowane przez niego reformy gospodarcze skłócą go najprawdopodobniej z silnymi we Francji związkami zawodowymi. Fillon zamierza bowiem zlikwidować co najmniej pół miliona miejsc pracy w sektorze publicznym i ograniczyć wydatki budżetowe o 110 mld euro. Chce też zlikwidować 35-godzinny tydzień pracy i przywrócić poprzedni, wyższy wiek emerytalny, czyli 65 lat.

Co istotne m.in. dla Polski, kandydat prawicy na prezydenta jest zdecydowanym zwolennikiem zniesienia sankcji nałożonych na Rosję, nawiązaniea współpracy z Moskwą i utrzymywania dobrych relacji z prezydentem Władimirem Putinem. Konieczność prowadzenia dialogu z Kremlem Fillon uzasadnia faktem, że „niestabilność Rosji byłaby niebezpieczna dla interesów Francji”, a za pogorszenie stosunków z Kremlem wini Zachód, zwłaszcza USA.

Z szansą na wygraną – Marine Le Pen ze skrajnej prawicy

Kandydatka skrajnie prawicowego i antyunijnego Frontu Narodowego Marine Le Pen będzie najprawdopodobniej przeciwniczką Fillona w drugiej turze wyborów. W ocenie ekspertów, żeby z nią wygrać, centroprawicowy polityk będzie potrzebował głosów zwolenników nie tylko prawicy, ale również lewicy i centrum.

Jeszcze na początku zeszłego tygodnia sondaże wskazywały bowiem na jej wygraną. Teraz może grozić jej widmo porażki, choć najpewniej nie tak dojmującej jak przegrana jej ojca w drugiej turze wyborów w 2002 r. Ubiegający się o reelekcję prezydent Jacques Chirac otrzymał ponad 82 proc. głosów, a szefujący wtedy Frontowi Narodowemu Jean-Marie Le Pen niespełna 18 proc.

Jego córka ma jednak większe szanse na wygraną, która pociągnęłaby za sobą nie tylko znaczące zaostrzenie polityki państwa wobec mniejszości, ale również reset w stosunkach z Rosją, a w najgorszym razie – Franxit, czyli wyprowadzenie Francji z UE.

A na lewicy podziały

Francuska lewica jest głęboko podzielona, a zamiar kandydowania w socjalistycznych prawyborach w styczniu ogłosiło już wielu polityków, w tym były minister gospodarki Arnaud Montebourg i premier Manuel Valls. Inny były minister gospodarki Emmanuel Macron oraz skrajnie lewicowy populista Jean-Luc Melenchon zapowiedzieli, że będą starać się o Pałac Elizejski z pominięciem prawyborów.

Prawybory socjalistów i sprzymierzonych z nimi: Lewicowej Partii Radykalnej i części ekologów, odbędą się 22 i 29 stycznia. Jednak wyniki ostatnich sondaży przedwyborczych – przeprowadzonych jeszcze przed rezygnacja Hollande`a – wskazują, że w kwietniu 2017 r. ani on, ani żaden inny kandydat Partii Socjalistycznej nie przejdzie nawet do drugiej tury wyborów prezydenckich. To, kto w maju wygra wyścig do prezydenckiego fotela, rozstrzygną między sobą kandydaci centroprawicy i skrajnej prawicy: François Fillon i Marine Le Pen.