Holandia: Lider antyunijnej prawicy przegrał proces ws. porównywania lockdownu do Holokaustu

belgia-holandia-ukraina-wojna-rosja-putin-baudet-interes-flamandzki-kreml-propaganda

Lider holenderskiej partii Forum na rzecz Demokracji Thierry Baudet, źródło: Wikipedia/Forum voor Democratie (CC BY 3.0)

Przewodniczący mocno konserwatywnej i eurosceptycznej partii Forum na rzecz Demokracji (FvD) Thierry Baudet ma usunąć z mediów społecznościowych posty, w których antycovidowe obostrzenia zrównywał z prześladowaniami Żydów przez III Rzeszę. Jeśli tego nie zrobi, za każdy dzień zwłoki zapłaci grzywnę.

 

 

Thierry Baudet to poseł do izby niższej holenderskiego parlamentu, czyli Tweede Kamer. W 2015 r. założył Forum na rzecz Demokracji (FvD), które najpierw było konserwatywnym think-tankiem, a potem przekształciło się partię polityczną.

FvD to ugrupowanie prawicowe (hołdujące ideom konserwatywnego-liberalizmu), a także antyunijne. Partia powstała m.in. na fali sprzeciwu wobec zawarcia przez Unię Europejską umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

FvD przeciwne obostrzeniom w Holandii

Teraz politycy FvD krytykują natomiast wprowadzanie antycovidowych obostrzeń oraz sprzeciwiają się wprowadzaniu ułatwień dla osób zaszczepionych na koronawirusa.

W listopadzie, na wieść o wprowadzeniu w Holandii częściowego lockdownu w związku z nasilaniem się IV fali pandemii COVID-19, Baudet umieścił na swoich kontach w serwisie społecznościowym oraz na stronie internetowej swojej partii wpis, w którym porównał obostrzenia do Holokaustu.

„Osoby niezaszczepione są traktowane jak Żydzi w czasie II wojny światowej. Są nowymi Żydami. (…) Walczymy o wolność słowa, a konsekwencje tej walki będą dotyczyć całej Holandii. (…) Przez dziesięciolecia widzieliśmy, jak II wojna światowa była nadużywana do legitymizacji lewicowych postulatów” – napisał lider FvD.

WHO: Żaden wariant koronawirusa nie rozprzestrzeniał się dotąd tak szybko jak Omikron

Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że już 77 krajów świata zgłosiło wykrycie na swoim terenie infekcji Omikronem.

Pozew ocalałych z Holokaustu

Te słowa oburzyły jednak holenderskie organizacje żydowskie, które zdecydowanie sprzeciwiają się porównywaniu walki z pandemią COVID-19 do zagłady europejskiej społeczności żydowskiej w czasie II wojny światowej, uznając to za banalizowani Holokaustu.

Ponieważ Baudet nie chciał wycofać się ze swoich stwierdzeń, czwórka ocalałych z Holokaustu mieszkańców Holandii, ze wparciem takich organizacji jak Centrum Informacji i Dokumentacji (CIDI) oraz Central Jewish Consultation, pozwała lidera FvD do sądu w Amsterdamie.

„Porównania do Holokaustu tworzą klimat sprzyjający wzrostowi antysemityzmu i faszyzmu” – mówiła wczoraj podczas rozprawy prawniczka pozywających Jacqueline Schaap, argumentując, że konsekwencje takich wypowiedzi jak ta Baudeta wykraczają poza bagatelizowanie historycznych zbrodni czy podważanie zaufania do walki z pandemią COVID-19 czy programów szczepień ochronnych.

Sąd w dużej części podzielił tę argumentację i przyznał rację powodom. Nakazał też Baudetowi natychmiastowego usunięcie z internetu zaskarżonych wpisów oraz złożenie przeprosin. Jeśli tego nie zrobi, to za każdy dzień zwłoki po uprawomocnieniu się wyroku zapłaci 25 tys. euro grzywny.

Baudet nazwał jednak wyrok sądu w Amsterdamie „całkowicie niedorzecznym”. „Wolność słowa została dzisiaj sądownie ograniczona” – napisał na Twitterze.

Polska: Pierwszy przypadek zakażenia Omikronem

Informację potwierdziło Ministerstwo Zdrowia na Twitterze.

Skandaliczny transparent na manifestacji Konfederacji

Tymczasem środowiska przeciwne antycovidowym obostrzeniom oraz antyszepionkowe także w Polsce chętnie sięgają po retoryką porównującą walkę z pandemią COVID-19 do Holokaustu.

Podczas wtorkowego (14 grudnia) protestu polityków Konfederacji pod Sejmem, który odbył się pod hasłem „Stop segregacji sanitarnej”, za plecami Janusza Korwina-Mikkego, Roberta Winnickiego, Konrada Berkowicza, Artura Dziambora i Grzegorza Brauna znalazł się transparent w kształcie napisu znad bramy obozu koncentracyjnego Auschwitz. Ale zamiast niemieckiej sentencji „Arbeit macht frei” („Praca czyni wolnym”), znalazł się tam napis: „Szczepienie czyni wolnym”.

Zostało to skrytykowane przez organizacje żydowskie oraz Muzeum Auschwitz. „Napis >>Arbeit macht frei<< to jedna z ikon ludzkiej nienawiści. Instrumentalizacja symbolu cierpienia ofiar Auschwitz to skandaliczny przejaw moralnego zepsucia. To szczególnie zawstydzające, kiedy dokonują tego polscy posłowie” – napisała dyrekcja tej placówki.

Część posłów Konfederacji się odcina, część bagatelizuje sprawę

Z kolei premier Mateusz Morawiecki powiedział: „Z szacunku dla ofiar niemieckich zbrodni bardzo proszę, byśmy nigdy nie zniżali się do takiego poziomu debaty”. Natomiast poseł Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński napisał na Twitterze: „Trzeba przyznać, że pandemia odkrywa nowe rekordy zidiocenia wśród niektórych polityków…”.

Posłowie Konfederacji natomiast albo sprawę bagatelizowali, jak Janusz Korwin-Mikke czy Robert Winnicki, albo – jak Artur Dziambor – dystansowali się od niej, przekonując, że nie mieli pojęcia co znajduje się tuż za nimi, gdy przemawiali. „Napis ustawił ktoś z tłumu. Został usunięty natychmiast, gdy to zauważyliśmy” – zapewniał Dziambor.

Z kolei nieobecny na scenie podczas manifestacji poseł Konfederacji Michał Urbaniak wprost skrytykował transparent. „Mój pradziadek też był w obozie koncentracyjnym, więc niezbyt mnie bawią takie happeningi. Ten transparent nie powinien się pojawić na naszej manifestacji. To prawda” – ocenił.

Koronawirus: Finlandia rozważa zaostrzenie restrykcji na Święta

Powodem jest gwałtowny wzrost liczby przypadków COVID-19.

Transparent był już raz pod Sejmem

TVP Info zauważyło jednak, że kontrowersyjny transparent nie po raz pierwszy znalazł się pod Sejmem. W ubiegłym tygodniu prezentowano go podczas manifestacji polskich przedstawicieli ruchu „żółtych kamizelek”. Obie te manifestacje łączyła – według doniesień TVP Info – postać jednej z liderek ruchu antyszczepionkowego, asystentki posła Konfederacji Grzegorza BraunaJustyny Sochy.

„Mogłoby to (napis „Szczepienie czyni wolnym”) zawisnąć tu na stałe. Sejm to miejsce zamordyzmu, gdzie większość polityków, wybranych rzekomo przez naród popiera segregację i ma krew na rękach” – mówiła podczas ubiegłotygodniowej demonstracji.

Ubolewała jednocześnie, że Sejm nie ma bramy, na której można by powiesić kontrowersyjny napis, bo „pięknie się by komponował”. „Minuta ciszy dla wszystkich ofiar tego systemu” – mówiła Socha.