Hiszpania: Wiec na rzecz jedności kraju i głodówka katalońskich secesjonistów

Manifestacja w Hiszpanii, źródło: Wikipedia, fot. Xavi Salbanyà

Manifestacja w Hiszpanii, źródło: Wikipedia, fot. Xavi Salbanyà

Kilka tysięcy osób zjawiło się z hiszpańskimi flagami na manifestacji na rzecz „jedności kraju” w centrum Madrytu. Demonstrację zorganizowały prawicowe organizacje, którym nie podoba się coraz bardziej koncyliacyjna polityka socjalistycznego rządu w stosunku do katalońskich secesjonistów. Tymczasem dwóch uwięzionych liderów ruchu niepodległościowego w Katalonii rozpoczęło protest głodowy.

 

Prawicowi manifestanci zebrali się na Placu Kolumba w centrum Madrytu. Skrzyknęły ich stowarzyszenia, które sprzeciwiają się oderwaniu Katalonii od Hiszpanii – Denaes i Espana Viva. Politycznym patronem demonstracji była zaś nacjonalistyczna i antyimigracyjna partia Vox.

Protest przeciw socjalistom i wybory w Andaluzji

Partia Vox powstała w grudniu 2013 r. i została założona przez część członków prawicowej Partii Ludowej (PP), rozczarowanych polityką dotychczasowego ugrupowania i pragnących jeszcze większej centralizacji Hiszpanii. Vox nie ma dotąd przedstawicieli w parlamencie hiszpańskim czy parlamencie europejskim, ale od września tego roku ma jednego przedstawiciela w lokalnym parlamencie prowincji Estremadura, gdyż należący dotąd do PP José Antonio Morales postanowił zmienić barwy partyjne. Teraz Vox będzie mieć też 12 przedstawicieli w lokalnym parlamencie Andaluzji, gdzie wybory odbyły się wczoraj (2 grudnia).

Wiec w Madrycie był więc w Hiszpanii postrzegany jako część andaluzyjskiej kampanii wyborczej nacjonalistów, choć lider Vox Santiago Abascal w swoim wystąpieniu na wiecu mówił wyłącznie o konieczności wzmocnienia monarchii i pogłębienia centralizacji Hiszpanii. „Jesteśmy tu, aby wyrazić poparcie dla naszego kraju, ale jednocześnie, aby przeciw czemuś zaprotestować – przeciw legalnie wybranemu, ale działającemu nielegalnie rządowi, popieranemu przez wrogów Hiszpanii, czyli ludzi, którzy zorganizowali próbę przewrotu w Katalonii” – mówił Abasacal, który pochodzi z Bilbao, a więc stolicy Kraju Basków, gdzie także silne są tendencje separatystyczne.

Manifestacja na Placu Kolumba, choć w założeniu miała dotyczyć „jedności kraju”, była w istocie wiecem przeciwko rządzącej krajem Partii Socjalistycznej oraz przeciwko premierowi Pedro Sanchezowi, który próbuje łagodzić napięcia między Madrytem a Barceloną. „Zatrzymać Sancheza, wybory natychmiast!” – głosiło wiele z transparentów. Ale ten wątek także można było odnieść do wyborów w Andaluzji. Ten region to tradycyjne bastion lewicy oraz najludniejsza część Hiszpanii. Socjaliści jednak po raz pierwszy od upadku prawicowej dyktatury generała Franci utracili samodzielną większość w lokalnym parlamencie. Zdobyli co prawda najwięcej mandatów – 33, ale władze prawdopodobnie przejmie centroprawica. Partia Ludowa uzyskała 26 mandatów, a typowana na jej koalicjanta liberalna Ciudadanos – 21.

„Andaluzyjczycy po raz kolejny przeszli do historii, tak jak to było wiele razy w przeszłości. Wstrząsnęli 36-letnim reżimem socjalistycznym. Wyznaczyli drogę pozostałym Hiszpanom, mówiąc, że to możliwe, a teraz także łatwiejsze, żeby dokonać tego w pozostałej części kraju” – mówił po ogłoszeniu wyników Abascal.

Katalonia: Przełom w relacjach z Hiszpanią możliwy?

Opinie po pierwszym od wybuchu na linii Barcelona-Madryt kryzysu spotkaniu premierów Katalonii i Hiszpanii są różne. Z jednej strony podkreśla się przełomowość i dobrą atmosferę rozmów. Z drugiej, brak najmniejszego porozumienia w kluczowej kwestii – katalońskiej niepodległości.
 
Nowy premier Hiszpanii Pedro …

Protest głodowy w Katalonii

Tymczasem w Katalonii protest głodowy rozpoczęło dwóch wciąż przebywających w areszcie liderów ruchu niepodległościowego – Jordi Sanchez i Jordi Turull. Pierwszy był przewodniczącym lokalnego katalońskiego parlamentu, a drugi bliskim doradcą byłego szefa lokalnych władz i jednocześnie przywódcy separatystów Carlesa Puigdemonta, który zbiegł do Belgii.

Sanchez i Turull protestują przeciw temu, że hiszpański Trybunał Konstytucyjny „blokuje im możliwości odwołania się od decyzji o ich uwięzieniu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka”. Obaj zostali oskarżeni o wszczęcie rebelii. Tak bowiem hiszpański Sąd Najwyższy traktuje organizację nieuzgodnionego z władzami w Madrycie referendum niepodległościowego, jakie odbyło się w Katalonii 1 października 2017 r.

Rząd w Madrycie nie chciał odnieść się do protestu katalońskich polityków. „Podlegają oni obecnie władzy sądowej. W naszym kraju wszyscy są równi wobec prawa, a wymiar sprawiedliwości Hiszpanii, która jest państwem prawa, zapewnia im wystarczające gwarancje” – oświadczyła jedynie wicepremier Hiszpanii Carmen Calvo.

Baskijska organizacja separatystyczna ETA ogłosiła rozwiązanie

Znana m.in. z działalności separatystycznej ETA wydała oświadczenie, w którym ogłosiła zamiar zakończenia swojej działalności. Prowadzona przez nią z rządem w Madrycie walka o oderwanie Kraju Basków od Hiszpanii została oficjalnie zakończona w 2011 r. W czasie trwającego od 1959 …

Kraj Basków zorganizuje swoje referendum?

Być może kolejnym obok Katalonii twardym orzechem do zgryzienia stanie się dla Madrytu Kraj Basków. Tamtejszy lokalny parlament przyjął bowiem w ostatni piątek (30 listopada) rezolucję potwierdzającą prawo regionu do niepodległości. W uchwale zanegowano też hiszpańską konstytucję, którą uznano za „niedemokratyczną”. To właśnie na mocy zapisów konstytucji poprzedni prawicowy rząd Hiszpanii z premierem Mariano Rajoyem na czele przejął w ubiegłym roku kontrolę nad Katalonią i zdusił tym samym w zarodku kataloński ruch secesjonistyczny.

Obecna konstytucja Hiszpanii obowiązuje od 1978 r. Zdaniem autorów baskijskiej rezolucji (poparły ją opowiadające się za niepodległością Nacjonalistyczna Partia Basków oraz ugrupowanie EH Bildu, także parlamentarzyści lewicowej partii Elkarrekin Podemos), hiszpańska ustawa zasadnicza jest przestarzała i nie pasuje do nowych realiów w kraju i w Europie. „Jedno pokolenie nie może podporządkowywać sobie swoimi ustawami kolejnych pokoleń, dlatego niezbędna jest reforma konstytucyjna” – napisano w uchwale.

W przyjętym dokumencie stwierdzono także, że konieczne będzie zorganizowanie w Kraju Basków referendum na temat niepodległości. Cały dokument zostanie w tym tygodniu oficjalnie przekazany władzom w Madrycie, ale żaden przedstawiciel baskijskiego parlamentu nie pojawi się (przynajmniej jako oficjalny delegat izby) na uroczystościach 40-lecia hiszpańskiej konstytucji, które odbędą się w stolicy w czwartek 6 grudnia.

Kraj Basków znalazł się pod panowaniem hiszpańskim w XVI w., ale do XIX w. cieszył się bardzo szeroką autonomią. W 1959 r. część Basków rozpoczęła zbrojną walkę o niepodległość, którą prowadziła przede wszystkim organizacja ETA. Ta chętnie sięgała po terrorystyczne metody działania. Do 2011 r., gdy ETA zaprzestała walki zbrojnej, w zamachach zginęło ponad 850 osób – głównie policjantów i urzędników państwowych, ale także przypadkowych osób. W kwietniu tego roku ETA oficjalnie przeprosiła rodziny wszystkich ofiar, a miesiąc później ogłosiła samorozwiązanie i przejście do działalności pokojowej i politycznej. Rząd w Madrycie wykluczył jednak amnestię wobec osób poszukiwanych za działalność terrorystyczną.

Premier Hiszpanii: Samorozwiązanie ETA nie zmieni naszej polityki

Mariano Rajoy ogłosił w odpowiedzi na decyzję, sięgających nierzadko po metody terrorystyczne, baskijskich separatystów, że nie zagwarantuje im ona bezkarności. Podczas prawie sześciu dekad działalności ETA zabiła ponad 850 osób. W tym tygodniu liderzy tej organizacji poinformowali o zakończeniu „jakiejkolwiek …