Hiszpania: Socjaliści znów stworzą rząd mniejszościowy?

Wicepremier Hiszpanii Carmen Calvo, źródło: Flickr/socialistasvascos

Wicepremier Hiszpanii Carmen Calvo, źródło: Flickr/socialistasvascos

Hiszpańska wicepremier poinformowała, że jej ugrupowanie samodzielnie utworzy rząd, a ministerialne teki nie zostaną zaproponowane innym ugrupowaniom. Oznacza to konieczność szukania poparcia u innych ugrupowań dla przegłosowania poszczególnych ustaw. To daje z kolei więcej znaczenia np. katalońskim nacjonalistom.

 

W niedzielnych (28 kwietnia) wyborach Partia Socjalistyczna i Robotnicza (PSOE) uzyskała 123 mandaty w Kongresie Deputowanych. To aż o 38 więcej niż w wyborach 3 lata temu, ale wciąż za mało, aby mieć większość w liczącym 350 miejsc parlamencie. Stabilną przewagę nad opozycją daje bowiem aż 176 mandatów.

Bez sojuszu z Unidos Podemos

Media spekulowały, że przewodzący socjalistom premier Pedro Sanchez zaproponuje negocjacje koalicyjne lewicowemu ruchowi Unidos Podemos (UP), który wywalczył w niedzielę 42 mandaty (co oznacza utratę 29 miejsc w stosunku do poprzedniej kadencji), ale nawet wtedy nie udałoby się uzyskać większości – zabrakłoby 11 mandatów.

Hiszpańska wicepremier i prominentna członkini PSOE Carmen Calvo poinformowała więc, że skoro potencjalny sojusz z UP i tak skończyłby się rządem mniejszościowym, socjaliści wolą mniejszościowy gabinet stworzyć zupełnie sami. „Premier Sanchez chce kontynuować strategię obraną przed 10 miesiącami i rządzić krajem samodzielnie. W naszym własnym gronie rozumiemy się dobrze. Poza tym wyborcy bardzo dobrze ocenili nasze samodzielne rządy” – oświadczyła Calvo.

Te rządy skończyły się jednak po 10 miesiącach przedterminowymi wyborami, ponieważ rządowi zabrakło głosów, aby przeforsować ustawę budżetową. Choć oprócz PSOE poparło ją jeszcze UP, to jednak wycofanie poparcia dla budżetu przez Katalończyków doprowadziło do porażki premiera. Katalońskie partie proniepodległościowe zaprotestowały w ten sposób przeciw temu, że Sanchez odmówił wydania zgody na przeprowadzenie oficjalnego referendum niepodległościowego w Katalonii.

Hiszpania: Socjaliści wygrywają wybory, ale nie mają samodzielnej większości

Według wstępnych wyników Partia Socjalistyczna i Robotnicza (PSOE) wygrała wybory i poprawiła swój wynik z poprzedniego głosowania. Ma jednak za mało mandatów, aby samodzielnie stworzyć stabilny rząd. Od odzyskania w 1978 r. demokracji Hiszpania nie miała tak rozdrobnionego parlamentu.
 

Po podliczeniu …

Katalończycy z dużym wpływem na rząd?

Ale w nowym parlamencie rząd socjalistów znów może być uzależniony od poparcia katalońskich nacjonalistów, którzy zanotowali najlepszy wynik w historii. Na partie opowiadające się za niepodległością zagłosowało w ogólnokrajowych wyborach ponad 1,5 mln mieszkańców Katalonii. To najwięcej odkąd Hiszpania w 1978 r. znów stała się demokracją. Demokratyczna Lewica Katalonii (ERC) będzie mieć 15 przedstawicieli w obradującym w Madrycie Kongresie deputowanych, zaś koalicja Razem dla Katalonii (JxC) – 7.

Sporo głosów zebrały także partie reprezentujące inne regiony. W Kongresie Deputowanych znajdzie się 10 posłów reprezentujących dwie proniepodległościowe partie baskijskie – Nacjonalistyczna Partia Baków (PNV) zdobyła 6 mandatów a republikańska EH Bildu – 4. Po 2 deputowanych reprezentować będzie zaś Koalicję Kanaryjską oraz sojusz ugrupowań z regionu Navarry – NA+, a po 1 przedstawicielu będą mieć partia Compromís z regionu Walencji oraz Regionalna Partia Kantabrii.

Kongres Deputowanych będzie więc najbardziej rozdrobniony od lat. Najsłabsza będzie w nim też prawica. Konserwatywna Partia Ludowa zdobyła zaledwie 66 mandatów (o 71 więcej niż w poprzedniej kadencji), a skrajnie prawicowa partia Vox, która po raz pierwszy weszła do parlamentu będzie mieć 24 przedstawicieli. Przedwyborcze sondaże dawały jej jednak nawet 35 mandatów. Swój wynik poprawiła też liberalna partia Ciudadanos, która będzie mieć 57 deputowanych, czyli o 25 więcej niż w poprzedniej kadencji.

Bruksela nie dla Carlesa Puigdemonta

Brzmi paradoksalnie – jeśli wziąć pod uwagę, że mieszka w Brukseli – ale kandydatura byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta w majowych wyborach do PE została wczoraj zablokowana przez Hiszpańską Centralną Komisję Wyborczą.
 

Mieszkający w Waterloo pod Brukselą były premier rządu Katalonii …