Hiszpania: Socjaliści wygrywają wybory, ale nie mają samodzielnej większości

Pedro Sánchez, źródło: Flickr, fot. Emiliano García-Page Sánchez

Pedro Sánchez, źródło: Flickr, fot. Emiliano García-Page Sánchez

Według wstępnych wyników Partia Socjalistyczna i Robotnicza (PSOE) wygrała wybory i poprawiła swój wynik z poprzedniego głosowania. Ma jednak za mało mandatów, aby samodzielnie stworzyć stabilny rząd. Od odzyskania w 1978 r. demokracji Hiszpania nie miała tak rozdrobnionego parlamentu.

 

Po podliczeniu głosów z 99 proc. okręgów rządząca obecnie mniejszościowa PSOE pod wodzą premiera Pedro Sancheza zdobyła 28,68 proc. głosów, co daje jej 123 mandaty w liczącym 350 mandatów Kongresie Deputowanych.

Za mało mandatów na socjalistyczny rząd

Choć socjaliści znacząco poprawili swój wynik z poprzednich wyborów – w 2016 r. wywalczyli 85 mandatów – to jednak nie udało im się wprowadzić do parlamentu przynajmniej 176 deputowanych, co gwarantowałoby stworzenie stabilnego rządu. Od czerwca 2018 r. PSOE rządziła przy pomocy gabinetu mniejszościowego po tym, jak przegłosowano konstruktywne wotum nieufności wobec konserwatywnego rządu Mariano Rajoya.

Targana korupcyjnymi skandali Partia Ludowa zostało ukarana przez wyborców i zdobyła zaledwie 16,7 proc. głosów, co przełoży się tylko na 66 mandatów. Oznacza to utratę ponad 70 miejsc w parlamencie. Nowemu młodemu liderowi Pablo Casado nie udało się odbudować wizerunku konserwatystów. Przeszkodziły w tym kolejne afery, między innymi skandal z naciąganymi doktoratami prominentnych członków ugrupowania.

Wybory w Hiszpanii. Przebrzmiały urok monarchii

Hiszpania jest największym krajem Unii Europejskiej, w którym odbędą się w tym roku wybory parlamentarne. Do głosowania dojdzie w najbliższą niedzielę (28 kwietnia). Kampania wyborcza toczy się głównie wokół dyskusji o gospodarce i Katalonii, ale nie brakuje tematów – obecnie …

Prawicowa partia Vox po raz pierwszy w parlamencie

Najbardziej jednak Partia Ludowa straciła na rosnącym poparciu dla bardziej prawicowej partii Vox, która po raz pierwszy znajdzie się w Kongresie Deputowanych. Odwołuje się ona do postulatów zbliżonych do ugrupowań nacjonalistycznych, jest także antyimigracyjna i eurosceptyczna. Według powyborczych sondaży zebrała ona 10,26 proc. poparcia, co da jej 24 mandaty w parlamencie.

Vox będzie jednak dopiero 5 siłą polityczną w Kongresie Deputowanych. Liberalna partia Ciudadanos (Obywatele) zdobyła 15,86 proc. głosów i będzie mieć 57 posłów, na mocno lewicową partię Unidos Podemos zagłosowało zaś 14,31 proc. wyborców, co przełoży się na 42 mandaty.

W Kongresie Deputowanych znajdą się także przedstawiciele regionalnych ugrupowań – 15 posłów Republikański Lewicy Katalonii (ERC) oraz po kilku posłów bardziej radykalnej niepodległościowo koalicji Junts Per Catalunya (Wszyscy dla Katalonii) oraz baskijska nacjonalistyczna partia EH Bildu.

Taki rozkład głosów sprawia, że będzie bardzo trudno o sformowanie koalicji gwarantującej rządowi stabilną większość. Pierwszy rozmowy koalicyjne rozpocznie zapewne premier Sanchez, ale nawet jeśli porozumie się z lewicową Unidos Podemos, to i tak zabraknie 11 mandatów, aby zdobyć upragnioną większość. Jeśli Partia Ludowa dogadałaby się z Ciudadanos i Vox – brakowały nawet 29 mandatów.

Hiszpania: Niedzielne wybory mogą nie dać jasnego wyniku

Ostatnie sondaże przed zaplanowanymi na niedzielę (28 kwietnia) przedterminowymi wyborami w Hiszpanii pokazują, że trudno będzie o wyłonienie nowego rządu. Zarówno koalicja wokół rządzących obecnie socjalistów, jak i ta wokół opozycyjnych konserwatystów mają małe szanse na zdobycie ponad połowy miejsc …

Wszystko zależne od Katalończyków?

Hiszpańskie media typują więc dwa rozwiązania. Jeśli okaże się, że potwierdzą się bardziej optymistyczne szacunki (tzn. przewidujące najwyższe potencjalne poparcie) – ewentualna koalicja Partii Socjalistycznej i liberalnej Ciudadanos mogłaby delikatnie przekroczyć próg 176 mandatów. Obie partie łączy niechętny, acz nie całkowicie wrogi stosunek do katalońskiego separatyzmu oraz sporo spraw światopoglądowych, ale poważnie różni podejście do gospodarki, a przede wszystkim wydatków budżetowych.

Druga możliwości to koalicja Partii Socjalistycznej i Unidos Podemos wspierana nieformalnie przez ugrupowania katalońskie i baskijskie, a przynajmniej ich część. Tu jednak także kryje się pułapka. Właśnie od wsparcia Katalończyków zależał rząd Sancheza w poprzedniej kadencji. Skończyło się to jednak tym, że gdy premier odmówił zgody na katalońskie referendum niepodległościowe, partie regionalne zagłosowały przeciw projektowi ustawy budżetowej, co doprowadziło do przedterminowych wyborów.

Gdyby hiszpańskim politykom nie udało się sformować rządu, możliwe, że jeszcze w tym roku Hiszpanie znów pójdą do urn. Byłby to już czwarty raz w ostatnich 4 latach.

Hiszpański minister spraw zagranicznych z wizytą w Polsce: Popieramy odroczenie brexitu

Unia Europejska powinna przystać na opóźnienie brexitu – powiedział hiszpański minister spraw zagranicznych Josep Borrell podczas wczorajszego wystąpienia w Kolegium Europejskim w Natolinie.
 

 
Zła taktyka premier May
UE powinna zaoferować Wielkiej Brytanii odroczenie brexitu, ale tym razem Londyn musi przedstawić konkretne rozwiązania, …