Hiszpańska lewica: powrót Sáncheza i niepokój w partii

Susana Díaz, Pedro Sánchez, Patxi López

Kandydaci w wyborach w PSOE, od lewej: Susana Díaz, Pedro Sánchez, Patxi López// Źródło: PSOE via Flickr

Pedro Sánchez pokonał buntowników wśród hiszpańskich socjaldemokratów i po 8 miesiącach wrócił do przewodzenia partii. Teraz musi stawić czoła wrogiemu kierownictwu i rywalom na lewicy.

 

Wczoraj (21 maja) główna partia hiszpańskiej lewicy, Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) wybierała sekretarza generalnego. Sekretarz generalny w PSOE jest główną osobą kierującą partią – istnieje w niej także stanowisko przewodniczącego (Presidente), ale to sekretarz generalny podejmuje kluczowe decyzje.

Do kierownictwa partii wrócił Pedro Sánchez. Kierował on już partią w latach 2014-2016, w tym w trakcie długiego kryzysu wyborczego, kiedy Hiszpanie musieli dwa razy głosować, zanim udało im się wybrać parlament zdolny do stworzenia rządu.

>> Czytaj więcej o problemach z wyborem nowego rządu w Hiszpanii

Walka o władzę

Po tym, jak po wyborach 26 czerwca PSOE nie udało się sformować rządu, a kontestacyjna postawa Sáncheza prawie doprowadziła do kolejnych, trzecich już wyborów, część członków partii zaczęła się buntować. Buntownikom pod wodzą szefowej rządu Andaluzji (hiszpańska wspólnota autonomiczna, jednostka podziału administracyjnego rozmiarami zbliżona do polskich województw, ale o szerszej autonomii) Susany Díaz udało się ostatecznie doprowadzić do  odejścia Sáncheza. Zrezygnował on też ze swojego mandatu poselskiego.

>> Czytaj więcej o buncie w PSOE

Odejścia Sáncheza z początkiem października (1 października 2016 r.) zakończyło blokowanie przez socjaldemokratów prób stworzenia nowego rządu przez chadecką Partię Ludową (PP). Dzięki temu ludowcy mogli sformować mniejszościowy rząd (134 z 350 miejsc w parlamencie), wspierany przez prawicowe Ciudadanos (32 miejsca).

Od tego czasu tymczasowe kierownictwo w partii sprawował Javier Fernández, prezydent księstwa Asturii, jednej z hiszpańskich wspólnot autonomicznych. Jego podstawowym celem, prócz codziennego kierowania partią, było przygotowanie wyborów wewnątrzpartyjnych, by wybrać następcę Sáncheza.

Sánchez wygrywa

Ostatecznie następcą Sáncheza został on sam. Zdobył on ok. 50 proc. głosów w wyborach partyjnych, pokonując Díaz o 10 pkt proc. Trzeciego kandydata, Patxi López, poparło 10 proc. głosujących.

Nowy-stary sekretarz generalny wziął przykład z innego lidera lewicy – przewodniczącego brytyjskiej Partii Pracy Jeremy’ego Corbyna – i ostatnie 8 miesięcy jeździł po kraju nawiązując kontakty z szeregowymi członkami partii, starając się zdobyć ich poparcie.

Z kolei Díaz skupiła się na kierownictwie partii i szefach regionów. Przedstawiała się jako kandydatka, która zaleczy podział wewnątrz PSOE i pomoże poprowadzić partię naprzód. Poparli ją także Felipe González i José Luis Zapatero, dwaj byli premierzy Hiszpanii z ramienia PSOE.

Wyzwania

Mimo że jego podejście zapewniło mu zwycięstwo w głosowaniu, to teraz Sánchez musi zapewnić sobie współpracę kierownictwa partii, by być w stanie faktycznie kontrolować swoje ugrupowanie. Nastroje mają nie być zbyt pozytywne – dymisję złożył już Antonio Hernando, szef klubu parlamentarnego.

Prócz tego, w parlamencie czeka na sekretarza generalnego PSOE kolejne wyzwanie. Podemos, skrajnie lewicowa partia walcząca z PSOE o prymat na lewicy, złożyła w piątek (19 maja) wotum nieufności wobec rządu PP. Traktowane jest to jako wyzwanie wobec socjalistów – albo będą zmuszeni poprzeć rząd ludowców (a Sánchez wolał doprowadzić do buntu w partii niż zgodzić się na to we wrześniu), albo poprą wniosek Podemos. To zostanie natomiast odebrane jako tworzenie koalicji lewicowej, przed czym PSOE też do tej pory się wzbraniało, nie mogąc znaleźć wspólnej platformy z Podemos.