Hiszpania: Premier ogłasza ułaskawienie liderów ruchu niepodległościowego w Katalonii

Hiszpania, Katalonia, Sanchez,Aragones, niepodległość, Puigdemonts, Sąd Najwyższy

Premier Hiszpanii Pedro Sanchez (na zdj.) . Foto via flickr (CC BY-NC-ND 2.0) [La Moncloa - Gobierno de España]

Pedro Sánchez przemawiając w operze w Barcelonie zapowiedział wydanie aktu ułaskawiającego dziewięcioro przebywających od 2017 r. katalońskich polityków, którzy współorganizowali referendum niepodległościowe bez uzgodnienia tego z władzami w Madrycie.

 

Wystąpienia hiszpańskiego premiera słuchało około 300 przedstawicieli katalońskich organizacji społecznych. „Katalonio, Katalończycy, kochamy was!” – powiedział na koniec Pedro Sánchez, a za jego plecami znajdowały się zarówno flaga Hiszpanii, jak i flagi Katalonii oraz Unii Europejskiej.

Ale głównym punktem przemówienia w Gran Teatre del Liceu, czyli w najważniejszym teatrze operowym Barcelony, było ogłoszenie, że jutro (22 czerwca) wydanie zostany przez hiszpański rząd akt ułaskawienia wobec dziewiątki byłych członków lokalnego katalońskiego rządu, którzy byli w 2017 r. organizatorami nielegalnego z punktu widzenia Madrytu referendum na temat niepodległości Katalonii.

Zostali potem za to skazani na kary od 9 do 13 lat więzienia. Oficjalnym zarzutem było „wszczęcie rebelii i podburzanie do niej”, a dodatkowym „defraudacja publicznych środków”, jak zakwalifikowano wydanie budżetowych środków na organizację samozwańczego referendum.

Hiszpania: Tysiące osób protestowało w Madrycie przeciw ułaskawieniu katalońskich separatystów

Hiszpański Sąd Najwyższy skazał na wyroki więzienia dziewiątkę polityków z katalońskich ugrupowań proniepodległościowych w 2019 r.

Ułaskawieni tylko ci, którzy nie uciekli

Głosowanie owo wygrali zdecydowanie zwolennicy oderwania się od Hiszpanii, ale większość przeciwnych niepodległości mieszkańców Katalonii po prostu jest zbojkotowała. Tymczasem ówczesny prawicowy rząd Hiszpanii zareagował ostro. Do Katalonii ściągnięto dodatkowe siły porządkowe, a autonomię regionu czasowo zawieszono.

Piątka członków złożonego z przedstawicieli separatystycznych ugrupowań lokalnego katalońskiego rządu z jego przewodniczącym Carlesem Puigdemontem na czele zbiegła zagranicę, gdzie ukrywa się do dziś. Pozostała dziewiątka została postawiona przed sądem i skazana.

Jutrzejszy akt ułaskawiania odniesie się tylko do tych członków katalońskiego rządu, którzy nie uciekli. Pozostała piątka jest wciąż ścigana na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania. Troje z nich wywalczyło jednak mandaty do Parlamentu Europejskiego i od niedawna chronił ich immunitet.

Hiszpania: Poczta chciała walczyć z rasizmem emitując znaczki w odcieniach ludzkiej skóry. Co poszło nie tak?

Ale każdy znaczek jest w innej cenie. Najtańszy okazał się być ten… czarny.

Sanchez chce rozmawiać z separatystami

Oficjalnie premier Sánchez zdecydował się ułaskawić katalońskich separatystów, aby „uspokoić nastroje i pozwolić się mieszkańcom Hiszpanii na nowo pojednać”. Ponadto chce prowadzić rozmowy z przedstawicielami katalońskich ruchów separatystycznych, aby wypracować rozwiązania, które na tyle ich zadowolą, że nie będą chcieli ponownie organizować referendum niepodległościowego.

Akt łaski wobec dziewiątki katalońskich polityków ma być gestem dobrej woli ze strony Madrytu. Dzięki oficjalnemu podjęciu decyzji o amnestii na jutrzejszym posiedzeniu rządu, dziewiątka separatystów wyjdzie na wolność być może jeszcze w tym tygodniu.

„Nie oczekuję, że Ci, którzy pragną niepodległości, zmienią zdanie, ale liczę na to, że zrozumieją, że nie ma innej drogi niż droga poszanowania prawa” – powiedział hiszpański premier w barcelońskiej operze.

Opowiedział się na szerokimi rozmowami między rządem centralnym a katalońskimi środowiskami proniepodległościowymi. „Aby doszło do zgody, ktoś musi zrobić pierwszy krok.  Tym razem będzie to rząd Hiszpanii. Społeczny koszt podtrzymywania konfliktu jest zbyt wysoki” – mówił Sánchez.

Podczas jego wystąpienia przed operą manifestowało jednak kilkuset zwolenników katalońskiej niepodległości, a podczas gdy premier Hiszpanii przemawiał, jedna z osób zgromadzonych na sali kilkakrotnie wykrzyknęła: „Niepodległość!”.

Bo choć katalońscy separatyści doceniają gest Sáncheza, to jednak wskazują, że to zbyt mało. Obecny szef katalońskich władz lokalnych Pere Aragonès ocenił w ubiegłym tygodniu, że prawdziwym gestem nowego otwarcia w relacjach między Barceloną a Madrytem byłoby wydanie aktu ułaskawienia wobec wszystkich 3 tys. osób skazanych za różne działania w związku z referendum z 2017 r.

Większość Hiszpanów przeciwna amnestii

Tymczasem gestu premiera Sáncheza nie popiera większość Hiszpanów. Sondaże wskazują, że przeciwnych ułaskawieniu dziewiątki katalońskich separatystów jest aż 60 proc. hiszpańskiego społeczeństwa. Oficjalnie sprzeciwili się też temu sędziowie Sądu Najwyższego.

Przeciw decyzji premiera organizowane są protesty, a tydzień temu na takim wiecu w Madrycie zebrało się w akcie sprzeciwu ponad 25 tys. osób. Sáncheza krytykują zgodnie politycy centrowej partii Ciudadanos, centroprawicowej Partii Ludowej oraz skrajnie prawicowej partii Vox, a nawet część polityków jego własnej Partii Socjalistycznej i Robotniczej.

Przeciwnicy premiera wprost oskarżają go bowiem o to, że chodzi mu o coś zupełnie innego niż deklaruje. Ich zdaniem chce on uzyskać w hiszpańskim parlamencie poparcie małych separatystycznych ugrupowań z Katalonii, Kraju Basków czy Galicji. To w sumie tylko kilkanaście głosów, ale mogą się one okazać kluczowe dla przetrwania obecnego mniejszościowego rządu.