Hiszpania: Tysiące osób protestowało w Madrycie przeciw ułaskawieniu katalońskich separatystów

Hiszpania, Madryt, Katalonia, separatyzm, Puigdemont, Vox, Unia 78, regionalizmy, Sanchez, PSOE

Manifestację na stołecznym placu Kolumba zwołało stowarzyszenie "Unia 78", którego nazwa jest hołdem dla uchwalonej w 1978 r. hiszpańskiej konstytucji. Jej kierownictwo przekonuje, że wzrost nastrojów separatystycznych w Katalonii czy Kraju Basków jest zagrożeniem dla konstytucyjnej jedności kraju. / Foto via unsplash [@nicolasbl]

Hiszpański Sąd Najwyższy skazał na wyroki więzienia dziewiątkę polityków z katalońskich ugrupowań proniepodległościowych w 2019 r. Zostali oni w ten sposób ukarani za samowolną organizację w 2017 r. referendum na temat secesji Katalonii. Obecny rząd Hiszpanii planuje ich jednak ułaskawić.

 

Katalońscy politycy, członkowie ówczesnego regionalnego rządu, otrzymali wyroki od 9 do 13 lat więzienia. Groziło im nawet 25 lat odsiadki, ponieważ otrzymali bardzo poważne zarzuty – wzniecenie rebelii, podburzanie do niej oraz defraudację środków publicznych, jak władze w Madrycie zakwalifikowały wydanie w 2017 r. środków z katalońskiego budżetu na organizację referendum niepodległościowego.

Niektórzy separatyści wciąż na uchodźstwie

Część członków ówczesnego lokalnego rządu Katalonii – w tym jego szef Carles Puigdemont – zbiegło z obawy przed aresztowaniem zagranicę. Wystawiono za nimi Europejskie Nakazy Aresztowania (ENA).

Żaden ze zbiegłych katalońskich polityków nie został jednak przekazany przez inne kraje europejskie władzom Hiszpanii. Najbliżej był tego Puigdemont, którego zatrzymano, gdy podróżował przez terytorium Niemiec.

Niemiecki sąd zgodził się jednak przekazać go do Hiszpanii pod warunkiem, że otrzyma on tylko zarzut defraudacji, ponieważ zarzuty dotyczące rebelii nie istnieją w niemieckim prawie. Hiszpanie więc z przyjęcia Puigdemonta zrezygnowali poprzez czasowe cofnięcie ENA.

Były szef katalońskiego rządu lokalnego mieszka obecnie w Belgii, a w 2019 r. zdobył mandat do Parlamentu Europejskiego, podobnie jak minister edukacji w jego rządzie Clara Ponsatí, która zbiegła do Szkocji, gdzie pracowała już wcześniej jako wykładowczyni akademicka.

Trzecim katalońskim europosłem-separatystą jest były minister zdrowia w gabinecie Puigdemonta Toni Comín, który tak jak jego były rządowy zwierzchnik schronił się w Belgii. Parlament Europejski uchylił jednak całej trójce Katalończyków w marcu bieżącego roku immunitet, co otwiera drogę do ich procesów ekstradycyjnych.

Odesłanie Puigdemonta i Comína do Hiszpanii wydaje się jednak mało prawdopodobne, bo Belgia ma długą tradycję bronienia ukrywających się przed władzami w Madrycie separatystów. To do tego kraju uciekali np. nacjonaliści baskijscy.

Opozycja ostro krytykuje premiera

Tymczasem dziewiątka separatystycznych polityków, którzy nie opuścili Hiszpanii, przebywa za kratami od 2017 r. Aresztowani i postawieni przed sądem zostali w czasach, gdy w Madrycie rządzili tradycyjnie najostrzejszy wobec tendencji separatystycznych konserwatyści pod wodzą ówczesnego premiera Mariano Rajoya, który zdecydowanie rozprawił się z próbą secesji Katalonii poprzez zawieszenie jej autonomii, rozwiązanie lokalnych władz i sprowadzenie dodatkowych sił policyjnych.

Wyroki wobec separatystów zapadało co prawda już po tym jak władzę w Hiszpanii przejęła Partia Socjalistyczna i Robotnicza (PSOE), ale lewica cechuje się od lat łagodniejszym podejściem do regionalnych nacjonalizmów. A ponadto premier Pedro Sánchez potrzebuje głosów regionalnych partii katalońskich, aby utrzymać swój mniejszościowy rząd w parlamencie.

Dlatego Sánchez planuje ułaskawienie katalońskich separatystów. Oficjalnie mówi o robieniu tego „w imię zgody i pojednania narodowego”, ale opozycja ani trochę mu w to nie wierzy i głośno krzyczy o tym, że premier „utracił wiarygodność” skoro aż tak bardzo ulega małym (z perspektywy całej Hiszpanii) partiom regionalnym – katalońskim, baskijskim czy galicyjskim.

Wytyka mu także to, że zdanie ws. separatystów zmienił w ciągu zaledwie roku, gdy poparcie Katalończyków dla rządu w Kongresie Deputowanych stało się jeszcze ważniejsze. Jeszcze na początku 2020 r. Sánchez zarzekał się, że nie dopuści do ułaskawienia Katalończyków. Wcześniej, jeszcze jako lider opozycji, popierał też zawieszenie katalońskiej autonomii i procesy organizatorów referendum.

Teraz decyzję o ułaskawieniu popiera nie tylko wbrew obecnej opozycji, ale nawet większości zwolenników swojej własnej partii. Sprzeciwia się temu także Sąd Najwyższy. Dlatego na wczorajszej (13 czerwca) manifestacji było w Madrycie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Szacunki różnią w zależności od instytucji – policja krajowa oszacował tłum na 25 tys., a regionalna policja wspólnoty autonomicznej Madrytu nawet na 126 tys. (choć zdaniem niezależnych obserwatorów mocno przesadziła).

Tym niemniej ludzi z flagami Hiszpanii i inną narodową symboliką było dużo. Na Placu Kolumba w Madrycie zjawili się także liderzy i kluczowi politycy najważniejszych partii opozycyjnych – liberalnej Ciudadanos, konserwatywnej Partii Ludowej oraz skrajnie prawicowej Vox. Odmówili jednak zrobienia sobie wspólnego zdjęcia, aby „nie upolityczniać protestu”. Nie zabierali również publicznie głosu.

Hiszpania: Poczta chciała walczyć z rasizmem emitując znaczki w odcieniach ludzkiej skóry. Co poszło nie tak?

Ale każdy znaczek jest w innej cenie. Najtańszy okazał się być ten… czarny.

Organizatorką protestu dawna socjalistka

Manifestację zwołało bowiem stowarzyszenie „Unia 78”, którego nazwa jest hołdem dla uchwalonej w 1978 r. hiszpańskiej konstytucji. Jej kierownictwo przekonuje, że wzrost nastrojów separatystycznych w Katalonii czy Kraju Basków jest zagrożeniem dla konstytucyjnej jedności kraju.

Na czele „Unii 78” stanęła była polityk PSOE Rosa Díez, która kiedyś reprezentowała socjalistów kolejno w regionalnym parlamencie Kraju Basków, Kongresie Deputowanych i Parlamencie Europejskim, ale potem skonfliktowała się z partią z powodu negocjacji socjalistycznego rządu José Luisa Zapatero z terrorystami z baskijskiej ETA.

Díez, która w międzyczasie założyła własną socjalliberalną partię Związek, Postęp, Demokracja (UPyD) i wywalczyła nawet raz dla siebie mandat w Kongresie Deputowanych, obecnie pozostaje poza polityką. Ale w 2020 r. partia Vox wymieniała ją wśród potencjalnych ministrów „rządu ocalenia narodowego” jaki zaproponowała na czas pandemii.

Zamiast jednak wrócić do polityki wprost Díez założyła „Unię 78”, a wsparli ją w tym m.in. słynny filozof Fernando Savater, poeta Andrés Trapiello oraz pisarz laureat literackiej Nagrody Nobla Mario Vargas Llosa, który oprócz peruwiańskiego ma także obywatelstwo hiszpańskie.

Wszyscy oni głośno zarzucają premierowi Sanchezowi, że „zamierza sprzedać integralność terytorialną Hiszpanii za garść głosów katalońskich separatystów.”