Hiszpania: Będą kolejne wybory parlamentarne

Król Hiszpanii Filip VI (z prawej) oraz premier Hiszpanii Pedro Sanchez podczas spotkania w Pałącu Zarzuela (rezydencji króla), Madryt 17 września 2019 / Zdjęcie via twitter @CasaReal

Dwudniowe konsultacje „ostatniej szansy” króla Hiszpanii z liderami najważniejszych ugrupowań politycznych nie przyniosły oczekiwanego skutku. Filip VI poinformował, że obecnie „nie ma kandydata na premiera, który otrzymałby wymagane poparcie parlamentu”. Przed Hiszpanami czwarte od grudnia 2015 r. wybory parlamentarne.

 

 

Tworzenie rządu przez Pedro Sáncheza po kwietniowych przedterminowych wyborach parlamentarnych przypominało transferową sagę brazylijskiego piłkarza Neymara próbującego latem za wszelką cenę wrócić z francuskiego klubu PSG do Barcelony. W obu przypadkach im bliżej było do ostatecznych rozstrzygnięć, tym pewniejsze stawało się niepowodzenie przedsięwzięć. I tak Brazylijczyk po kilku miesiącach przerwy wrócił w minioną sobotę do strzelania goli dla Paryżan natomiast Hiszpanie po kilku miesiącach wrócą do urn wyborczych, by ocenić poczynania klasy politycznej.

Przed Hiszpanią kilka intensywnych tygodni (wybory najprawdopodobniej 10 listopada). W międzyczasie, Sąd Najwyższy w Madrycie orzeknie w sprawie 12 katalońskich działaczy niepodległościowych oskarżonych o zorganizowanie nielegalnego referendum niepodległościowego w Katalonii w październiku 2017 r.

Hiszpania bliżej kolejnych wyborów

Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza zerwała negocjacje z lewicowym blokiem Unidas Podemos w sprawie poparcia dla nowego rządu Pedra Sancheza – poinformowała wczoraj rzeczniczka PSOE w Kongresie Deputowanych Adriana Lastra. 

Stare przyzwyczajenia

W ostatnich dniach z ust partyjnych liderów padały różne deklaracje w kontekście umożliwienia powołania rządu Pedro Sáncheza, jednak zabrakło tej najważniejszej, dotyczącej rzeczywistego wsparcia dla starań zwycięzcy kwietniowych wyborów. W efekcie, dwudniowe konsultacje przeprowadzone pod auspicjami Filipa VI, w których wzięło udział 15 przywódców i liderek hiszpańskich partii zakończyły się fiaskiem.

Wydany wczoraj późnym popołudniem komunikat króla Hiszpanii stanowi podsumowanie klinczu politycznego, w jakim od 2015 r. znajduje się Hiszpania. Jak obliczył w ubiegły piątek kataloński dziennik, od grudniowych wyborów 2015 r., które zapoczątkowały okres niestabilności politycznej, władza wykonawcza przez ponad 15 miesięcy (już ponad 450 dni) pracowała w trybie „pełniący obowiązki” (en funciones).

Taki układ nie sprzyja stabilizacji ani przeprowadzeniu koniecznych reform. Obecnie jak na dłoni widać różnice między kulturą polityczną Hiszpanii i Włoch, które w międzyczasie również przeszły przez kryzys rządowy. Jednak dla Włochów zmiana rządu to nie pierwszyzna. W efekcie, w ciągu dwóch tygodni zawiązała się koalicja, której istnienie wydawało się niemożliwe jeszcze przed kilkoma miesiącami: antysystemowego Ruchu Pięciu Gwiazd (M5S) oraz centrolewicowej Partii Demokratycznej (PD).

Tymczasem dla przyzwyczajonych do rzeczywistego systemu dwupartyjnego (od grudnia 1982 r. rządy na zmianę sprawowali socjaliści z PSOE lub konserwatyści z Partii Ludowej (PP)) Hiszpanów, przeszkodą nie do przezwyciężenia staje się funkcjonowanie w warunkach systemu wielopartyjnego, wymagającego od liderów skłonności do konsensusu.

Hiszpania: Socjaliści ze wzrostem poparcia. Nowe wybory opłacą się Sanchezowi?

Rządząca za sprawą mniejszościowego gabinetu Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) zyskała według najnowszego sondażu 12,6 punktów procentowych poparcia. Gdyby wybory odbyły się teraz, to socjaliści nie musieliby szukać koalicjantów do rządzenia.
 

W kwietniowych wyborach PSOE uzyskało 28,7 proc. poparcia, co przełożyło …

Bardziej Portugalia niż Włochy

Inaczej niż we Włoszech, obu ugrupowań lewicowych nie skłoniła do współpracy nawet perspektywa wyborczego zwycięstwa centroprawicy. We wszystkich sondażach suma głosów trzech partii: konserwatywnej PP, centrowych Obywateli (Ciudadanos) oraz skrajnie prawicowego Vox-u, jest niewystarczająca do pokonania socjalistów. Uspokojony korzystnymi sondażami Pedro Sanchez – podążający za sugestiami doradcy Ivána Redondo – gra najwyraźniej na wyborczą powtórkę, by przełamać klincz, w jakim tkwi Hiszpańska polityka od czterech lat.

Taktyka to ryzykowna, wszak nie wiadomo, w jaki sposób zareagują w listopadzie przy urnach wyborcy, którzy staną przed koniecznością weryfikacji poczynań polityków w ostatnich miesiącach. Tym bardziej, że porozumienie między PSOE a lewicową Unidas Podemos (UP) było – przynajmniej w sferze programowej – na wyciągnięcie ręki.

Zarówno socjaliści, jak i UP przedstawiali w ostatnich tygodniach zbieżne propozycje na najważniejsze kwestie, jak migracja, reforma rynku pracy, cyfryzacja czy polityka ekologiczna. Pomimo silnych podobieństw programowych nie udało się liderom obu ugrupowań dojść do porozumienia w kwestii kształtu ewentualnej współpracy.

Lider Podemos, Pablo Iglesias, nalegał na stworzenie rządu koalicyjnego, podczas gdy Sanchez skłaniał się ku skopiowaniu scenariusza portugalskiego: gabinetu mniejszościowego pod kierownictwem socjalisty Antonio Costy wspieranego „porozumieniem programowym” przez skrajnie lewicowy Blok Lewicy (Bloco de Esquerda) oraz Unitarnej Koalicji Demokratycznej (Coligação Democrática Unitária). Nawiasem mówiąc, taki system wyszedł portugalskim socjalistom na dobre. Sondaże przed zaplanowanymi na 6 października wyborami dają im 37-38 proc. poparcia. Co przekłada się na 113-114 mandatów w 230 Zgromadzeniu Republiki. O prawie 30 więcej niż przed czterema laty.

Hiszpania: Kolejne nieudane próby sformowania rządu

Nic nie zmieniły dwa dodatkowe dni negocjacji między socjalistami a lewicową Unidas Podemos. Pedro Sanchez po raz kolejny przegrał głosowanie nad wotum zaufania dla swojego rządu. Hiszpanie czekają na stworzenie stabilnej większości w parlamencie od grudnia 2015 r.
 

 

Amerykanie mają swój …

Machina ruszyła

W zamieszczonym wczoraj późnym wieczorem komentarzu w mediach społecznościowych, lider PSOE zaapelował do wyborców o oddanie takiego głosu, który umożliwi przezwyciężenie klinczu politycznego. Zresztą w czasach permanentnych kampanii, Pedro Sanchez nie należy do wyjątków i od kilku tygodni pracuje „w trybie wyborczym”.

Przedstawiona przed kilkoma tygodniami lista 370 postulatów, które miały przekonać do współpracy UP została zaprezentowana jak oferta dla potencjalnych wyborców. Machina już ruszyła i niemal wszystkie znaki wskazują na nowe wybory. Brakuje tylko oficjalnej decyzji. Wprawdzie może jeszcze dojść do nagłego zwrotu sytuacji, lecz wydaje się to mało prawdopodobne. Zatem 23 września nie odbędzie się zaplanowana na ten dzień debata w Kongresie Deputowanych zakończona głosowaniem nad wotum zaufania.

Dzień później przewodnicząca izby niższej, Meritxell Batet, uda się do siedziby króla, by ten – zgodnie z prawem – podpisał dekret o rozwiązaniu parlamentu. Za zaistniałą sytuację opozycja od lewa do prawa wini socjalistów. Tymczasem Hiszpańska telewizja publiczna (TVE) już wczoraj rozesłała zaproszenia do największych ugrupowań do wzięcia udziału w debatach przedwyborczych.

Hiszpania: Pedro Sánchez wciąż szuka wsparcia radykalnej lewicy

Pedro Sánchez przedstawił wczoraj nowe propozycje, które mają skłonić lewicową Unidas Podemos do poparcia dla nowego rządu. Jeśli w ciągu najbliższych 19 dni ugrupowania nie osiągną porozumienia, Hiszpanie po raz czwarty w ciągu czterech ostatnich lat pójdą do urn. 
 

 

Choć Hiszpańscy …