Haiti: Tymczasowy rząd prosi USA i ONZ o przysłanie misji wojskowej

Ulica w stolicy Haiti - Port-au-Prince (Photo by Susan Mohr on Unsplash)

Ulica w stolicy Haiti - Port-au-Prince (Photo by Susan Mohr on Unsplash)

Władze pogrążającego się w chaosie po zabójstwie tamtejszego prezydenta Haiti chcą, aby porządek w kraju pomogły zaprowadzić wojska amerykańskie lub działające pod egidą ONZ „błękitne hełmy”. USA jednak już prośbę odrzuciły.

 

Haitańska policja poinformowała, że w jej rękach jest już wszystkich 28 członków grupy, która przygotowała zamach na prezydenta Haiti Jovenela Moise’a. Wśród zatrzymanych jest 22 Kolumbijczyków, czterech obywateli Dominikany oraz dwóch Amerykanów haitańskiego pochodzenia, którzy mieli pełnić rolę tłumaczy dla reszty cudzoziemców.

Kolumbijscy sicarios na Haiti

Nie wiadomo jaką rolę pełnili Dominikańczycy, natomiast Kolumbijczycy są byłymi żołnierzami zatrudniającymi się jako mordercy-najemnicy, tzw. sicarios. Po zakończeniu w 2016 r. kilkudziesięcioletniej wojny domowej z komunistyczną partyzantką FARC, wielu niepotrzebnych już żołnierzy walczących po obu stronach konfliktu zaczęło sobie szukać zajęcia w innych krajach regionu.

Szef haitańskiej policji Leon Charles przekonuje więc, że kwestia zabójstwa prezydenta Moise’a powinna być potraktowana jako problem międzynarodowy. Nie wiadomo bowiem kim byli zleceniodawcy zamachu, którzy być może przebywają zagranicą.

Wiadomo już, że w śledztwie pomogą USA. I to nie tylko dlatego, że w sprawę są zamieszani co najmniej dwa obywatele amerykańscy, ale także dlatego, że część zamachowców przyjechało na Haiti podając się za funkcjonariuszy amerykańskiej agencji antynarkotykowej DEA.

Wczoraj (9 lipca) poinformował, że „w trybie pilnym” na Haiti wyjeżdżają wysocy rangą funkcjonariusze FBI i Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, którzy na miejscu mają „zbadać sytuację”.

„USA pozostają w bliskim kontakcie z haitańskimi i międzynarodowymi partnerami dla wspomożenia Haitańczyków po zamordowaniu prezydenta kraju” – zapewniała zaś rzeczniczka prasowa Białego Domu Jen Psaki.

Haiti: Prezydent zamordowany we własnym domu przez nieznanych sprawców

Haitański prezydent Jovenel Moise został w nocy zastrzelony przez grupę osób, które wtargnęły do jego rezydencji.

Haiti chce interwencji wojskowej USA

Natomiast pełniący obowiązki premiera Claude Joseph zaapelował do władz w Waszyngtonie, aby przysłały na Haiti także misję wojskową. Podobną prośbę skierował do ONZ. Na Haiti pogłębia się bowiem chaos związany z wojnami gangów oraz niestabilnością centralnych władz.

Prezydent Moise nie rozpisał bowiem nowych wyborów parlamentarnych, a po wygaśnięciu kadencji obu izb, rozwiązał je i rządził dekretami. Po upłynięciu własnej kadencji nie rozpisał też wyborów prezydenckich.

Tłumaczył to kryzysem w państwie i chęcią przeprowadzenia reformy konstytucyjnej mającej zwiększyć uprawnienia prezydenta, a parlament ograniczyć do tylko jednej izby. Izba wyższa – czyli Senat, który opanowany jest przez oligarchów – miał być natomiast zniesiony.

Moise zapewniał, że po ewentualnym referendum konstytucyjnym, bez względu na jego wynik, oddałby władzę w 2022 r., ale opozycja w to nie wierzyła i organizowała wielkie protesty. Pod naciskiem m.in. USA Moise w końcu zgodził się na wybory parlamentarne w sierpniu, a prezydenckie w listopadzie, ale teraz plan jest już nieaktualny.

Haiti: Stan wyjątkowy i obława na zabójców prezydenta

53-letni prezydent Jovenel Moise został zastrzelony w swojej rezydencji w nocy z wtorku (6 lipca) na środę. Trafiony 12 kulami zginął na miejscu.

Chaos na Haiti

Haiti nie ma więc ani prezydenta, ani premiera, bo Claude Joseph pełnić miał swoją funkcję tylko tymczasowo. Moise na nowego premiera wskazała Ariela Henry’ego, ale zrobił to w przeddzień swojej śmierci i nigdy nie doszło do zaprzysiężenia.

Ostatecznie – „aby zachować ciągłość władzy państwowej” – na posiedzeniu zebrał się rozwiązany przez zabitego prezydenta Senat. Ale w obradach uczestniczyło tylko 10 ze wszystkich 30 senatorów. Ośmiu z nich opowiedziało się za mianowaniem senackiego przewodniczącego Josepha Lamberta tymczasowym prezydentem. Jego głównym zadaniem ma być doprowadzenie do wyborów prezydenckich we wrześniu.

Lambert przyjmie też przysięgę do Henry’ego, aby Haiti miało choćby stałego premiera. Ale Henry też pokieruje rządem tylko do czasu nowych wyborów parlamentarnych. Jednocześnie obaj tymczasowi przywódcy – Lambert i Henry mogą się szybko skonfliktować, bo wywodzą się z przeciwnych sobie obozów. Henry, tak jak Jospeh, wywodzi się z obozu prezydenckiego, a Lambert związany jest z oligarchią, z którą wojował Moise (sam niegdyś oligarcha).

Haiti: Już co najmniej 17 osób zatrzymanych w związku z zabójstwem prezydenta. Spiskowcy przyjechali z USA i Kolumbii?

Jovenel Moise zginął nad ranem w środę (7 lipca). Zabójcy postrzelili go dwunastokrotnie, a potem splądrowali jego rezydencję i biuro.

USA wojska nie wyśle, ale może zrobi to ONZ

Dlatego Claude Joseph w środowej rozmowie z sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem poprosił o amerykańską misję wojskową w sile 500 ludzi, która zapewniłaby bezpieczeństwo wewnętrzne Haiti w najbliższych miesiącach.

Byłaby to powtórka z historii, bowiem amerykańscy żołnierze stacjonowali już na Haiti po tym jak zamordowano prezydenta Jeana Vilbruna Guillaume’a Sama w 1915 r. Ówczesną głowę haitańskiego państwa zlinczował tłum wściekły z powodu jego wcześniejszej decyzji o wykonaniu egzekucji 167 więźniów politycznych, w tym obalonego rok wcześniej prezydenta Oreste’a Zamora.

Ówczesny amerykański prezydent Woodrow Wilson zdecydował o skierowaniu na Haiti 330 marines, którzy przejęli kontrolę nad krajem, aby zabezpieczyć amerykańskie interesy gospodarcze w tym kraju, a jednocześnie zapobiec przejęciu nad nim kontroli przez jakiś wrogi USA kraj, np. Niemcy. Amerykańska okupacja Haiti trwała jednak następne 19 lat.

Tym razem jednak Waszyngton nie jest już zainteresowany militarną obecnością na Haiti. Biały Dom odrzucił prośbę haitańskich władz i żołnierzy tym razem nie wyśle. Pełnomocnik rządu Haiti ds. organizacji wyborów Mathias Pierre w rozmowie z agencją Reutera uściślił, że amerykańscy żołnierze mieliby pomóc w zabezpieczeniu kluczowych punktów w kraju – lotniska i portu w stolicy czy elektrowni – a także pilnować bezpieczeństwa podczas głosowań.

Być może jednak zrobią żołnierze w barwach ONZ, czyli tzw. błękitne hełmy. Rzecznik Departamentu Spraw Politycznych i Budowania Pokoju ONZ Jose Luis Diaz poinformował, że prośba władz haitańskich jest „rozpatrywany”, ale decyzję w tej sprawie podejmie Rada Bezpieczeństwa.