Gruzja: Opozycja protestuje na ulicach po zatrzymaniu jednego z jej liderów

Gruzja: Opozycja protestuje na ulicach po zatrzymaniu jednego z jej liderów

Protesty w Gruzji wybuchły w związku z aresztowaniem jednego z liderów opozycji Nikanora Melii, źródło: Twitter/Nikoloz Bezhanishvili (@NikolosGeorgian)

Po tym jak jeden z liderów Zjednoczonego Ruchu Narodowego Nika Melia został zatrzymany przez policję, m.in. w Tbilisi i Batumi doszło do wielotysięcznych ulicznych protestów. Wcześniej spór o zarzuty wobec opozycyjnego polityka doprowadził do zmiany na stanowisku premiera Gruzji.

 

 

Nikanor Melia, zwany popularnie przez Gruzinów Niką, otrzymał zarzut organizacji w 2019 r. ulicznych zamieszek. Był to bardzo burzliwy rok w gruzińskiej polityce. Najpierw w czerwcu doszło do zamieszek po tym, jak w budynku parlamentu w Tbilisi zorganizowano posiedzenie Międzyparlamentarnego Zgromadzenia Prawosławnego.

Przewodniczącym zjazdu parlamentarzystów z 25 prawosławnych krajów na świecie był wówczas poseł do rosyjskiej Dumy Państwowej Siergiej Gawriłow. Wielu Gruzinów wzburzyło, że polityk ten zasiadł na miejscu, jakie zwykle zajmuje podczas obrad przewodniczący gruzińskiego parlamentu.

Gawriłow to dla Gruzinów postać nieprzypadkowa. Urodził się bowiem na terenie będącej de iure częścią Gruzji – Abchazji, która jednak przy wsparciu Rosji oderwała się od reszty kraju w wyniku wojny z początku lat 90. XX w.

Dzisiejszy rosyjski parlamentarzysta walczył wówczas w szeregach prorosyjskich separatystów, a po wojnie oskarżany był o zbrodnie wobec ludności gruzińskiej. Jego przyjazd do Tbilisi w 2019 r. został więc uznany za prowokację. Tysiące osób szturmowało wówczas parlament, chcąc wyrzucić z budynku rosyjskich delegatów.

Gruzja ma nowego premiera. Garibaszwili powraca na stanowisko szefa rządu

W ubiegłym tygodniu w związku ze sprawą próby aresztowania opozycyjnego polityka do dymisji podał się poprzedni premier, Giorgi Gacharia, który piastował to stanowisko od 2019 r.

Melia oskarżony o wzywanie do zamieszek

Ale równie niespokojny był w Gruzji także listopad 2019 r., gdy doszło do ponownych zamieszek w Tbilisi, a także blokady parlamentu. Zwolennicy opozycji obstawili wówczas parlamentarny budynek przy alei Rustawelego w Tbilisi i nie wpuszczali do niego polityków z innych frakcji domagając się przedterminowych wyborów.

Przyczyną masowych protestów było odrzucenie przez deputowanych rządzącej partii Gruzińskie Marzenie poprawek do konstytucji, mających zmienić system wyborczy z mieszanego na proporcjonalny, choć wcześniej, po poprzednich protestach, porozumieli się już z opozycją co do przyjęcia zmian.

To właśnie w związku z czerwcowym szturmem na parlament zarzuty otrzymał Nika Melia. Prokuratura uznała, że podburzał wówczas ludzi do udziału w zamieszkach. 17 lutego sąd pozbawił go immunitetu i  wydał nakaz jego aresztowania.

Argumentowano, że Melia nie wpłacił wyznaczonej mu kaucji w wysokości 12 tys. amerykańskich dolarów. 18 lutego doszło do pierwszej próby zatrzymania jednego z liderów Zjednoczonego Ruchu Narodowego, ale uniemożliwili ją stawiający opór zwolennicy tego ugrupowania.

Przeciwny aresztowaniu był także urzędujący wówczas premier Giorgi Gacharia, który uważał zmianę środka zapobiegawczego wobec Melii za przesadę, a także przekonywał, że umieszczenie jednego z liderów opozycji w więzieniu niepotrzebnie zaostrzy sytuację polityczną w kraju.

Gruzja: Bidzina Iwaniszwili, czyli najbogatszy Gruzin, wycofuje się z polityki

Bidzina Iwaniszwili napisał w liście przesłanym do członków partii, że „wykonał swoje zadanie”.

Nowy premier, nowa interwencja policji

Ostatecznie jednak Gacharia nie znalazł wielu zwolenników swojej postawy w rządzącym Gruzińskim Marzeniu i podał się do dymisji. Na stanowisku szefa rządu zastąpił go w poniedziałek (22 lutego) będący już premierem w latach 2013-2015 Irakli Garibaszwili, który jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi założyciela oraz nieformalnego lidera rządzącej partii i jednocześnie najbogatszego Gruzina Bidziny Iwaniszwilego.

Niecałą dobę po zmianie na stanowisku premiera, przeprowadzono ponowną próbę zatrzymania Melii. I znów bronił go tłum zwolenników zebranych przed partyjną siedzibą, a sam polityk zabarykadował się w środku w budynku wraz ze swoimi współpracownikami.

Tym razem jednak służby bezpieczeństwa działały w bardziej zdecydowany sposób i starły się ze zwolennikami opozycji. Akcja miała dramatyczny przebieg i doszło nawet do użycia gazu łzawiącego. Kilkanaście osób zostało poszkodowanych. Zatrzymano zaś 21 zwolenników opozycji.

Akcję skrytykował już gruziński Rzecznik Praw Obywatelskich Nino Łomdżaria, który wezwał władze do uwolnienia Melii i tym samym deeskalacji napięcia. Ale mimo apeli ministra spraw wewnętrznych Wachtanga Gomelauriego, wieczorem zwolennicy opozycji wyszli na ulice m.in. w Tbilisi i Batumi. Ugrupowania opozycyjne wezwały też swoich zwolenników do zorganizowania wielotysięcznej manifestacji 26 lutego.

Gruzja: Opozycja protestuje przeciw wynikom wyborów

Opozycyjne partie ogłosiły już bojkot nowo wybranego parlamentu.

USA, UE i NATO wzywają do deeskalacji napięcia

Na zatrzymanie Melii zareagowali też akredytowani w Gruzji przedstawiciele dyplomatyczni USA, UE, NATO, Wielkiej Brytanii i innych krajów zachodnich. Wyrazili oni zaniepokojenie, wezwali do dialogu i rezygnacji z przemocy, która – jak pokreślono – prowadzi do polaryzacji społeczeństwa.

Polskie MSZ w wydanym oświadczeniu poinformowało zaś, że „z uwagą śledzi rozwój wydarzeń w Gruzji”. „Apelujemy do stron sporu politycznego o przestrzeganie zasad prawa i powstrzymanie się od eskalacji napięcia. Wzywamy również do powrotu do bezpośrednich rozmów. Stabilna i przewidywalna Gruzja jest kluczowym partnerem UE w regionie” – dodano.

Sam Melia uważa, że postępowanie wobec niego jest motywowane politycznie i stanowić ma kolejny etap rozprawy z opozycją, która oskarża rządzące Gruzińskie Marzenie o sfałszowanie jesienią ubiegłego roku wyborów parlamentarnych. Opozycja bojkotuje prace nowego parlamentu i domaga się wyborczej powtórki.

Opozycyjny lider w związku ze śledztwem w sprawie wydarzeń z 2019 r. był już raz obciążony kaucją, a także zobowiązany do noszenia specjalnej elektronicznej bransolety monitorującej jego poruszanie się oraz stałego meldowania na policji. Melia jednak demonstracyjne zerwał bransoletę podczas ubiegłorocznych powyborczych protestów.

Zjednoczony Ruch Narodowy to partia założono przez byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego, który od 2013 r. w związku ze ściganiem go przez prokuraturę po przejęciu rok wcześniej władzy przez Gruzińskie Marzenie przebywa na emigracji. Saakaszwiliemu postawiono zarzuty m.in. nadużywania władzy.