Geert Wilders przed sądem

W piątek (18 marca) w Holandii rozpoczyna się proces Geerta Wildersa, lidera populistycznej, antyimigracyjnej Partii na rzecz Wolności (PVV). Wilders oskarżany jest o nawoływanie do nienawiści wobec imigrantów z Maroka żyjących w Holandii i wspieranie postaw dyskryminacyjnych.

Poprzednia sprawa i uniewinnienie

„Swoboda wypowiedzi nie jest absolutem, zawierają się w niej również obowiązki i odpowiedzialność. Odpowiedzialność, by nie podjudzać grup ludzi przeciw sobie” – podkreśla prokurator prowadzący tę sprawę Wouter Bos.

To już nie pierwszy taki proces Wildersa. Poprzedni, z podobnymi oskarżeniami, zakończył się w 2011 r. Lider PVV został wtedy uniewinniony – sędzia uznał wówczas, że wezwania do zakazania Koranu w Holandii oraz krytyka islamu i muzułmanów, w tym do pozbawienia obywatelstwa przestępców wyznania muzułmańskiego, nie naruszyła prawa i stanowiła element debaty publicznej chronionej przez swobodę wypowiedzi. Wezwania do nienawiści były natomiast skierowane wobec religii, a nie rasy – a holenderskie prawo nie chroni religii.

Nowy proces

Teraz jednak holenderska prokuratura zdecydowała się ponownie oskarżyć Wildersa. Prokuratura uważa, że jego wypowiedzi z kampanii wyborczej w 2014 r., w tym hasło „mniej Marokańczyków!” oraz obietnica „że zajmą się tym [zmniejszeniem liczby Marokańczyków]” przekraczają granicę wolności słowa oraz podpadają pod przepisy przeciw rasizmowi i szerzenia nienawiści.

Ilse de Heer, rzeczniczka holenderskiej prokuratury podkreśla, że wezwania te różnią obecną sprawę od poprzedniej. Według niej Wilders nie nawoływał teraz do nienawiści na tle religii tylko rasy lub narodowości – a to już podpada pod holenderski kodeks karny.

Kary i odpowiedź Wildersa

W przypadku skazania Wilders może otrzymać maksymalnie rok więzienia oraz grzywnę do wysokości 7,4 tys. euro. To niewiele więcej niż miesięczna dieta brutto Wildersa w holenderskim parlamencie – bez dodatków i przed potrąceniem podatków i składek otrzymuje on co miesiąc 7,3 tys. euro.

Wilders nie poczuwa się do winy. „Nikt mnie nie uciszy. Także nie w sprawie Marokańczyków. Żadne groźby terrorystów, żaden sędzia. Nikt” – podkreślał. (kk)