Francja: W II turze wyborów samorządowych niska frekwencja, triumf Hidalgo i dobry wynik Zielonych

Anne Hidalgo podczas spotkania z wyborcami w Paryżu, źródło: Wikipedia, fot. A.Schneider83 (CC BY-SA 4.0)

Anne Hidalgo podczas spotkania z wyborcami w Paryżu, źródło: Wikipedia, fot. A.Schneider83 (CC BY-SA 4.0)

Niska frekwencja w zakończonej niedzielę II turze wyborów samorządowych we Francji. Do urn poszło tylko 41 proc. uprawnionych do głosowania. Według sondaży dobre wyniki zanotowali socjaliści oraz Zieloni. W Paryżu triumfuje dotychczasowa mer Anne Hidalgo.

 

Niekwestionowaną zwyciężczynią wyborów w Paryżu jest urzędująca dotychczas mer, socjalistka Anne Hidalgo, na którą według sondaży exit poll zagłosowało 50,2 proc. wyborców.

Tym samym pokonała ona była minister sprawiedliwości (z czasów prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego), a ostatnio europosłankę Rachidę Dati, która związana jest z centroprawicową partią Republikanie i która według exit poll miała uzyskać 32 proc. poparcia.

Na trzecim miejscu we francuskiej stolicy znalazła się była minister zdrowia w obecnym rządzie Agnes Buzyn, która wywodzi się z prezydenckiej partii Naprzód Republiko (LREM) i na którą według exit poll zagłosowało 16 proc. wyborców.

Wybory samorządowe we Francji: Plebiscyt poparcia Macrona? Czy Francję czeka zielona fala?

Francuzi wybierają 5 tys. samorządowców. Zdaniem części ekspertów wybory samorządowe będą jednocześnie plebiscytem poparcia Macrona po tym jak poradził sobie z pandemią. Anne Hidalgo, Rachida Dati czy Agnès Buzyn – która z kandydatek zostanie merem Paryża?

Dobry wynik Zielonych

Hidalgo, która prezentowała w kampanii lewicowe postulaty, zawarła wyborczy pakt z Zielonymi, co według sondaży pomogło jej w uzyskaniu reelekcji. Zieloni notowali bowiem dobre wyniki w wielu miastach i gminach we Francji.

W Strasburgu ekolożka Jeanne Barseghian zdobyła fotel mera pokonując kandydata LREM Alaina Fontanela, któremu swojego poparcia udzielili także Republikanie. W Lyonie kandydat Zielonych Gregory Doucet zwyciężył uzyskując aż 53 proc. głosów. Kandydaci Zielonych wygrali także w Marsylii, Tours czy Besançon.

Z kolei w Lille sondaże wskazują na zwycięstwo dotychczasowej socjalistycznej mer Martine Aubry, która do 2012 r. była przewodniczącą Partii Socjalistycznej. Również w Nancy triumfuje według exit poll kandydat socjalistów Mathieu Klein.

Centroprawicowi Republikanie zdobyli fotele merów w Nicei (wygrał tam Christian Estrosi) oraz w Tuluzie (triumfował Jean-Luc Moudenc). Skrajna prawica, co uznano we Francji za zaskoczenie, zwyciężyła natomiast w 121-tysięcznym Perpignan na południu kraju, gdzie obecny deputowany Zrzeszenia Narodowego Louis Aliot uzyskał aż 53 proc. głosów i pokonał dotychczasowego mera.

W Hawrze triumfował natomiast urzędujący mer (i jednocześnie premier Francji) Edouard Philippe. Zdobył on aż 59 proc. głosów i wyraźnie pokonał kandydata komunistów Jean-Paula Lecoqa. Francuskie media uznały to za poparcie dla obecnego rządu i samego premiera. We Francji stanowiska mera można łączyć ze stanowiskiem w rządzie lub mandatem do parlamentu.

Wybory samorządowe we Francji: Hidalgo, Dati, czy Buzyn? – Paryż miastem kobiet

W niedzielę II tura wyborów samorządowych we Francji. Francuzi wybiorą 5 tys. samorządowców. Najbardziej prestiżowa walka rozgrywa się w stolicy.

Rekordowo niska frekwencja

Pierwsza tura wyborów samorządowych odbyła się we Francji 15 marca. Kolejna miała się odbyć dwa tygodnie później, ale z powodu pandemii została odłożona. Ostatecznie termin głosowania ustalono na dziś – niedzielę (28 czerwca). Do obsadzenia w II turze pozostało około 5 tys. stanowisk w samorządach. Francuzi głosowali w ok. 13 proc. (czyli 4820) gmin.

Frekwencja byłą jednak jak na II turę wyborów samorządowych niska, bo wyniosła tylko 41 proc. To o prawie 15 p.p. mniej niż w I turze, gdy zagłosowało ponad 55 proc. wyborców. Prezydent Emmanuel Macron uznał, że tak niska frekwencja „to nie jest dobry znak”.

Z kolei lider skrajnie lewicowego ugrupowania Francja Nieujarzmiona Jean-Luc Melenchon uznał, że niska frekwencja to wyraz sprzeciwu społeczeństwa wobec obecnie rządzących. „To strajk obywatelski Francuzów, którzy znaleźli się w groźnym dla siebie momencie” – mówił Melenchon.