Francja: Skrajna prawica zbiera w internecie fundusze na kampanię do PE

Marine Le Pen apeluje o "pożyczkę patriotyczną", źródło: YouTube/Marine Le Pen (https://www.youtube.com/watch?v=ddw4lLKQQAw)

Marine Le Pen apeluje o "pożyczkę patriotyczną", źródło: YouTube/Marine Le Pen (https://www.youtube.com/watch?v=ddw4lLKQQAw)

Liderka skrajnie prawicowego francuskiego ugrupowania Zgromadzenie Narodowe (RN) Marine Le Pen w opublikowanym na YouTube filmie wideo zaapelowała o wpłacanie środków na kampanię wyborczą jej partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Udzielenia kredytów na przeprowadzenie tej kampanii odmówiło już kilka banków.

 

W opublikowanym w internecie apelu Marine Le Pen proponuje swoim zwolennikom „patriotyczną pożyczkę”. Obiecuje, że każda osoba, która wpłaci na fundusz wyborczy jej ugrupowania przynajmniej 1 tys. euro otrzyma swoje z powrotem razem z 5-procentowym zyskiem. „Bez waszej pomocy nie będziemy w stanie sfinansować naszej kampanii” – mówi w niespełna 2-minutowym filmie.

Kłopoty finansowe skrajnej prawicy

Kierowane przez Le Pen Zgromadzenie Narodowe od dłuższego czasy boryka się poważnymi problemami finansowymi. To pokłosie ujawnienia afery z nieprawidłowym wydatkowaniem środków uzyskiwanych przez europosłów tej partii (wówczas nazywającej się jeszcze Front Narodowy) z funduszu Parlamentu Europejskiego przeznaczonego na utrzymanie biur poselskich. Opłacano bowiem nie asystentów pracujących w Brukseli czy Strasburgu, ale osoby wykonujące pracę na rzecz partii na francuskiej scenie politycznej.

Nieprawidłowo środki wydawali głównie europosłowie skrajnej prawicy, choć przyłapano na tym także pojedynczych przedstawicieli także innych francuskich partii. W sumie nieprawidłowo wydanych zostało ponad 7 mln euro, z czego 5 mln przez Front Narodowy. Śledztwo w tej sprawie prowadzi nie tylko Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), ale także francuska prokuratura.

Przyłapani na nieprawidłowościach europosłowie muszą zwrócić nieprawnie wydane środki. W przypadku samej tylko Marine Le Pen to 300 tys. euro. Na poczet ewentualnych kolejnych kar (jakie mogą nałożyć także francuskie instytucje) zamrożono także Zgromadzeniu Narodowemu część z subwencji budżetowych. Dodatkowo francuskie banki odmawiają tej partii przyznawania kredytów do czasu wyjaśnienia wszystkich nieprawidłowości.

Nie pomaga także to, że partia Le Pen na poprzednią kampanię europejską zapożyczała się w bankach zagranicznych, głównie rosyjskich, a zwłaszcza takich, które powiązane są Kremlem. Z powodu owych „rosyjskich” kredytów francuska skrajna prawica również była mocno kontrolowana przez unijne służby.

Le Pen oskarża banki o prześladowanie

Le Pen od dawna mówi o tym, że kłopoty finansowe jej ugrupowania to nie skutek nieprawidłowego wydawania funduszy PE, ale efekt finansowo-politycznego spisku wymierzonego w jej partię. W ubiegłym roku stwierdziła nawet, że na jej ugrupowania nałożono „bankową fatwę”, a potwierdzające konieczność zwrócenia pieniędzy sądy oskarżała o „przeprowadzanie zamachu stanu”. Tym razem Le Pen stwierdziła, że decyzje francuskich banków są „nieuzasadnione” i „równoznaczne z prześladowaniem”.

Banki jednak odpowiadają, że nie chcą pożyczać pieniędzy skrajnej prawicy, ponieważ obawiają się, że mogą ich nie otrzymać z powrotem. Startujące we francuskich wyborach partie, jeśli zanotują odpowiedni wynik, otrzymują potem subwencje od państwa. I to właśnie one służą im do spłacania ewentualnych kredytów zaciąganych na przeprowadzenie kampanii wyborczej.

W przypadku majowych wyborów do PE wymagane jest przekroczenie progu 3 proc. Maksymalna kwota jaką można wydać na kampanię wyborczą to 9,2 mln euro. W przypadku wydania maksymalnej kwoty można liczyć na późniejszy zwrot w postaci subwencji do kwoty 4,3 mln euro.

Zgromadzenie Narodowe nie musi się obawiać o przekroczenie 3-procentowego progu wyborczego. Według przeprowadzonego pod koniec marca sondażu instytutu Ifop-Fiducial na RN chce zagłosować 21 proc. badanych. Na więcej poparcia – 22,5 proc. – może liczyć tylko proprezydencka partia Naprzód Republiko (LREM), która ma obecnie większość we francuskim parlamencie.

Banki nie chcą jednak udzielać partii Le Pen kredytów, ponieważ obawiają się, że ewentualne subwencje jakie partia otrzyma po wyborach zostaną znów zajęte na poczet zobowiązań wobec PE.

Partia Marine Le Pen zbankrutuje?

Francuski sąd rozpoczął rozpatrywanie odwołania nacjonalistycznego ugrupowania Zgromadzenie Narodowe (RN), któremu niedawno zablokowano budżetowe dotacje. Wiąże się to z aferą wokół europosłów tej partii, którzy mieli niezgodnie z przepisami wykorzystywać fundusze Parlamentu Europejskiego. Ale partii Marine Le Pen szkodzi także …