Francja: Ruszył proces byłego doradcy prezydenta Macrona, który udawał policjanta i bił manifestantów

Jeden z protestów "żółtych kamizelek" w Paryżu, źródło: piqsels/CC0 Public Domain

Jeden z protestów "żółtych kamizelek" w Paryżu, źródło: piqsels/CC0 Public Domain

Przed sądem w Paryżu rozpoczął się proces byłego prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa. Alexandre Benalla jest oskarżony o nieuzasadnione użycie przemocy wobec uczestników protestów „żółtych kamizelek”, podszywanie się pod policjanta oraz nielegalne używanie paszportu dyplomatycznego.

 

Sprawa ma swój początek w maju 2018 r., gdy dziennik „Le Monde” ujawnił nagranie pokazujące jak policjanci brutalnie traktują zatrzymanych uczestników zamieszek, jakie towarzyszyły protestom ruchu tzw. żółtych kamizelek.

Był to ruch, który rozpoczął się od sprzeciwu wobec rządowych planów podniesienia akcyzy na olej napędowy, co miało skłonić posiadaczy starszych wysoko emisyjnych pojazdów do wymiany ich na nowsze, bardziej ekologiczne modele.

Ale „żółte kamizelki” sprzeciwiały się podwyżkom, wskazując na to, że kosztów transformacji ku bardziej ekologicznemu społeczeństwu nie można przerzucać na często niezamożnych właścicieli najstarszych samochodów.

Protesty szybko jednak przekształciły się w ruch sprzeciwu wobec całej polityki prośrodowiskowej Emmanuela Macrona, a potem w ogóle przeciw samemu prezydentowi i wszystkim jego planom reform. Podczas zamieszek często agresywni byli zarówno manifestanci, jak i policja.

Francja: Od przyszłego roku darmowa antykoncepcja dla kobiet do 25 roku życia

„To niedopuszczalne, że kobiety nie mogą zapobiegać zajściu w ciążę, ponieważ środki antykoncepcyjne są dla nich zbyt drogie”, stwierdził minister zdrowia Oliver Véran.

Co widać na filmie?

Na opublikowanym przez „Le Monde” nagraniu widać było jednak także Alexandre’a Benallę, czyli doradcę Macron ds. jego bezpieczeństwa, odpowiedzialnego m.in. przygotowywanie jego wizyt i spotkań z ludźmi.

Benalla jednak na filmie ubrany był w policyjny hełm i specjalną opaskę na ramieniu, jakiej podczas interwencji muszą używać nieumundurowani policjanci. Żadnego z tych przedmiotów prezydencki doradca nie miał prawa posiadać.

Co więcej, Benalla na nagraniu bił zatrzymanych manifestantów, uczestniczył w ich zatrzymywaniu oraz trzymał za gardło kobietę. Również nie miał prawa do takich działań. Wszczęto w tej sprawie śledztwo, a Macron swojego doradcę z Pałacu Elizejskiego zwolnił.

Sam Benalla zaprzeczał jakoby brał udział w pacyfikacji protestów, a na ich miejscu miał się znaleźć jako rządowy obserwator kontrolujący działania służb mundurowych. Natomiast pokazana na nagraniu przemoc miała być tylko „obroną własną” gdy policyjny oddział został zaatakowany przez uczestników zamieszek.

Później zaś przekonywał, że pomagając w zatrzymaniu „agresywnych demonstrantów” jedynie „spełniał swój obywateli obowiązek”.

Francja: Paryż zmusza samochody do zwolnienia, ale ograniczanie do 30 km/h niekoniecznie dobre dla środowiska?

Paryż to nie pierwsze europejskie miasto, w którym władze wprowadziły takie ograniczenie.

Policja pomagała Benalli tuszować sprawę

Benalli jednak mało kto w te tłumaczenia wierzy, a kolejnych poważnych kłopotów dorobił się, gdy wyszło na jaw, że miał skłonność także do innych „kowbojskich” zachowań. Pojawiał się bowiem ze służbową bronią poza miejscem pracy, na co również nie miał zezwolenia, a także nadużywał dyplomatycznego paszportu do prywatnych podróży, w tym także po zwolnieniu go z Pałacu Elizejskiego, ponieważ dokumentów nie zdał do kancelarii.

Na jaw wyszło także, że policja ostrzegła Benallę, że nagranie z manifestacji wyciekło do mediów, a także udostępniła mu poza procedurami nagrania z monitoringu ulicznego oraz policyjnych kamer, aby mógł przygotować sobie linię obrony. Cała sprawa była jedną z przyczyn odejścia z rządu ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Gérarda Collomba.

Teraz Benalli grozi nawet do 3 lat więzienia i 45 tys. euro grzywny. Jednak jeśli sąd uwzględni także zarzuty związane z nielegalnym używaniem paszportów dyplomatycznych, to wyrok może zostać podwyższony.

Obecnie były doradca prezydenta Macrona, który zaczynał jako wolontariusz w jego politycznym ruchu „En Marche” założył w Maroko, skąd pochodzi część jego rodziny, firmę zajmującą się audytami bezpieczeństwa i ochroną osób.