Francja: porażka tradycyjnych partii

Benoît Hamon i François Fillon podczas debaty prezydenckiej// Źródło: RTL

Po raz pierwszy w historii wyborów prezydenckich we Francji żaden z kandydatów gaullistów i socjalistów nie przeszedł do drugiej tury. Czy oznacza to kryzys obu tradycyjnych ugrupowań nad Sekwaną?

 

Po raz pierwszy w historii V Republiki do drugiej tury awansowali wyłącznie kandydaci spoza głównego nurtu politycznego. Republikanin François Fillon, mimo otrzymanych 20 proc. głosów, przegrał rywalizację o drugą turę. Natomiast socjalista Benoît Hamon uzyskał najgorszy wynik wyborczy w historii Partii Socjalistycznej (6,36 proc.).

Fillon bierze odpowiedzialność za wynik

„Porażka jest moja i to ja ponoszę pełną odpowiedzialność za ten wynik” – powiedział Fillon zaraz po ogłoszeniu tzw. exit polls 1. tury, przekazując swoje poparcie Emmanuelowi Macronowi. Ostrzegał też przed Marine Le Pen i jej ugrupowaniem: „Front Narodowy u władzy oznaczałby doprowadzenie Francji na skraj upadku”.

B. premier uzyskał 20,01 proc. głosów. Niewiele, biorąc pod uwagę, że jeszcze kilka miesięcy temu, przed wybuchem afery „Penelopegate”, Fillon był powszechnie uznawany za głównego faworyta prezydenckiego wyścigu. Zapowiedział również, że nie będzie kandydował na szefa Republikanów, który poprowadzi ugrupowanie w czerwcowych wyborach parlamentarnych.

„Moralna klęska”

Kandydat Partii Socjalistycznej Benoît Hamon również przyznał się do porażki: „Jest to moralna klęska, że po raz drugi w ciągu piętnastu lat lewica została wyeliminowana z finału wyborów prezydenckich” – przyznał b. minister edukacji narodowej. Tak jak kandydat Republikanów, przedstawiciel PS zadeklarował swoje poparcie dla Macrona.

Hamon uzyskał prawie 2,3 miliona głosów – to o ponad 2 miliony mniej od najgorszego dotychczasowego wyniku socjalistów w wyborach prezydenckich. Od założenia PS w 1969 r. tylko raz zdarzyło się, aby kandydat tej partii nie przeszedł do 2. tury wyborów prezydenckich. W 2002 r. rzekomy faworyt w rywalizacji z Jacquesem Chirac’em, ówczesny premier Lionel Jospin uzyskał zaledwie 16,18 proc. głosów (ok. 4,6 mln głosów), przegrywając z Chirac’em i szefem Frontu Narodowego Jean-Marie Le Penem.

Inne europejskie kazusy

Brak przedstawicieli partii tradycyjnych w 2. turze wyborów we Francji nie jest ostatnio przypadkiem odosobnionym. W ubiegłym roku w wyborach prezydenckich w Austrii już w pierwszej turze przepadli kandydaci chadeków i socjaldemokratów. Tak jak we Francji, w 2. turze walczyli kandydat proeuropejski Alexander Van der Bellen oraz przedstawiciel eurosceptyków Norbert Hofer z Wolnościowej Partii Austrii. Po unieważnieniu majowego głosowania i grudniowej powtórce, wygrał b. członek Zielonych.

>> Więcej o zwycięstwie Van der Bellena w austriackich wyborach prezydenckich

Spadek poparcia dla ugrupowań tradycyjnego nurtu przejawiał się w ciągu minionego roku nie tylko przy wyborach głowy państwa. W Hiszpanii potrzebowano dwóch wyborów na przestrzeni kilku miesięcy, by został utworzony drugi rząd Mariano Rajoy’a – w głównej mierze na skutek znaczącego poparcia dla dwóch nowych sił politycznych, czyli lewicowego Podemos i liberałów z Ciudadanos.

Natomiast w tym roku, podczas wyborów w Holandii, socjaldemokratyczna Partia Pracy po raz pierwszy w historii uzyskała mniej niż milion głosów – niespełna 600 tys. głosów, które przełożyły się na rekordowo niską liczbę 9 mandatów do niższej izby parlamentu.

>> Więcej o wynikach wyborów parlamentarnych w Holandii

Macron i Le Pen w drugiej turze

Do drugiej tury wyborów prezydenckich dostali się lider „En Marche!” Emmanuel Macron i przewodnicząca Frontu Narodowego Marine Le Pen. Były minister gospodarki uzyskał w pierwszym głosowaniu 24,01 proc. ważnych głosów, natomiast europosłankę z ramienia FN poparło 21,30 proc. Do urn poszło ponad 37 milionów uprawnionych do głosowania, a frekwencja wyniosła 77,77 proc. Powtórne głosowanie odbędzie się 7 maja.

>> Więcej o rezultatach pierwszej tury rywalizacji o fotel prezydenta Francji