Francja: Dymisja premiera. Édouard Philippe nowym rywalem Emmanuela Macrona?

W piątek (3 lipca) rano premier Francji Édouard Philippe podał się do dymisji.

W piątek (3 lipca) rano premier Francji Édouard Philippe (na zdj.) podał się do dymisji. / Foto via [Twitter, @EPhilippePM]

We francuskim systemie politycznym to prezydent odgrywa centralną rolę, jednak w ostatnich tygodniach premier Édouard Philippe przyćmił popularnością Emmanuela Macrona. Czy piątkowa rezygnacja Philippe’a ze stanowiska szefa rządu sprawi, że Macron będzie miał nowego rywala w wyborach prezydenckich w 2022 r.?

 

 

Prezydent Francji zapowiedział w czwartek (2 lipca), że w ostatnich dwóch latach swojej prezydentury chciałby współpracować z „nową drużyną”. W ten sposób Emmanuel Macron potwierdził plotki o planowanej rekonstrukcji rządu, a już w piątek (3 lipca) rano do dymisji podał się premier Édouard Philippe.

Dla Emmanuela Macrona wciąż potencjalnie najgroźniejszą rywalką w wyborach prezydenckich w 2022 r. jest Marine Le Pen, z którą prezydent Francji zmierzył się już w II turze zwycięskich wyborów w 2017 r. Jednak we własnym zapleczu politycznym wyrósł Macronowi nowy konkurent w postaci kończącego swoją przygodę z rządem Philippe’a.

Kryzys związany z pandemią osłabił wizerunek Macrona, niespodziewanie doprowadzając do wzrostu notowań szefa rządu. Ostatnie badania wskazują, że Philippe cieszy się większym zaufaniem wśród Francuzów niż głowa państwa. 

Premier Francji podał się do dymisji

Choć w niedzielnych (28 czerwca) wyborach samorządowych premier Édouard Philippe znów wywalczył fotel mera Hawru i to z bardzo wysokim poparciem, to jednak te wybory okazały się dla prezydenckiej partii Naprzód Republiko (LREM) porażką.

Emmanuel Macron: Nowy kierunek w polityce i rekonstrukcja rządu

Dr Valentin Behr z Instytutu Studiów Społecznych im. Profesora Roberta Zajonca w rozmowie z EURACTIV.pl zwraca uwagę, że nowe otwarcie we francuskiej polityce („Acte 2”), zakładające zwrot w kierunku prospołecznym prezydent zapowiadał już od czasu protestów „żółtych kamizelek”. Podczas konferencji prasowej z 14 czerwca Macron powtórzył swoje deklaracje. Francja ma wedle nowej wizji postawić większy nacisk na politykę socjalną oraz wspieranie krajowego przemysłu, jak również podjąć kroki zmierzające do decentralizacji władzy i zwiększenia roli samorządów lokalnych.

Dotychczas Emmanuel Macron nie wypowiadał się jednak na temat przyszłości szefa rządu. Otoczenie prezydenta utrzymywało, że będzie ona zależała od tego w jaki sposób Macron miał postrzegać potencjalną rolę premiera w swoich działaniach. „Matignon (siedziba premiera – red.) to nie konkurs piękności”, mówił jeden z doradców Macrona. „Chodzi raczej o to, jaki polityczny projekt prezydent będzie chciał realizować w najbliższym czasie, po kryzysie związanym z epidemią koronawirusa”.

Dr Sébastien Ducourtioux z Instytutu Romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z EURACTIV.pl wskazał na związek między planowaną rekonstrukcją rządu a wynikami niedzielnych wyborów lokalnych – określanych przez niektóre media mianem „zielonej fali”. Przedstawiciele Partii Zielonych (EELV) zwyciężyli w wielu dużych miastach, np. w Bordeaux, Marsylii czy Lyonie. Logicznym krokiem ze strony Macrona, jak podkreśla Sébastien Ducourtioux, byłaby więc refleksja nad włączeniem do rządu większej liczby polityków z ugrupowań lewicowych lub proekologicznych. Byłoby to zgodne z wcześniejszymi planami Macrona w sprawie realizacji polityki przyjaźniejszej klimatowi oraz bardziej prospołecznej.

Dr Łukasz Maślanka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych łączy decyzję premiera o dymisji z brakiem poparcia dla postulatów EELV, które niewątpliwie wywarłyby negatywny wpływ – według rozmówcy EURACTIV.pl – na wzrost gospodarczy. „Jest to korzystne rozwiązanie z punktu widzenia przyszłości politycznej Philippe’a, gdyż pozostanie na stanowisku szefa rządu oznaczałoby dalsze firmowanie polityki ograniczania państwa dobrobytu (welfare state), co nieuchronnie obniżyłoby osobistą popularność polityka”, podkreślił ekspert PISM.

Sébastien Ducourtioux zwraca uwagę na wyniki ostatniego badania sondażowni Odoxa. Wskazują one, że choć większość Francuzów rzeczywiście oczekuje zmiany w polityce rządu w kierunku zapowiedzianym przez prezydenta, to jednocześnie nie chcieliby zmiany popularnego szefa rządu.

Francja: Konwent obywatelski ws. klimatu chce uznania ekobójstwa za przestępstwo

Konwent obywatelski ws. klimatu wypracował 150 rekomendacji dla rządu, w tym m.in przeprowadzenie referendum ws. uznania ekobójstwa za przestępstwo.

Francja: Konflikt Macron – Philippe?

Wśród potencjalnych przyczyn rezygnacji szefa rządu upatruje się również osobistych niesnasek między politykami. W ostatnich tygodniach pojawiły się doniesienia o rzekomym konflikcie między Philippe’em a Macronem. Obie strony dementowały pogłoski. „W ciągu trzech lat (…) czułem, że nasze stosunki opierały się na zaufaniu, jakie rzadko miało miejsce w przeszłości. Nadal tak jest. Mam również nadzieję, że tak pozostanie”, oświadczył w zeszłym miesiącu Philippe podczas jednej z konferencji prasowych. Konfliktowi z premierem zaprzeczał też Macron, który przestrzegał przed próbami doprowadzenia do rozłamu między Pałacem Elizejskim a Hôtel Matignon.

Doniesień o sporze na szczycie francuskiej władzy nie należałoby jednak w żadnym wypadku uważać za nic niezwykłego. Jak podkreśla Łukasz Maślanka, pogłoski na temat konfliktów między prezydentem a premierem są „stałym elementem pejzażu politycznego V Republiki”. „W naturalny sposób wynikają one z konstytucyjnego umocowania obydwu urzędów: prezydent wydaje rządowi ogólne dyspozycje, które premier ma obowiązek realizować, zderzając się nieuchronnie z twardą rzeczywistością, nie zawsze widoczną z Pałacu Elizejskiego”, zwraca uwagę ekspert PISM-u.

Według Łukasza Maślanki relacja między politykami i tak wyróżniała się dużym wzajemnym zaufaniem, o czym świadczą choćby ich cotygodniowe spotkania w cztery oczy, których przebieg ani rezultaty nie były nigdy ujawniane.

Na pozytywy we współpracy obu polityków zwraca także uwagę dr Łukasz Jurczyszyn, dyrektor biura PISM w Brukseli. Jak zauważa nasz rozmówca, na wyjątkowość relacji wpływ miała przede wszystkim odmienna przynależność partyjna – Philippe, by objąć stanowisko premiera w rządzie Macrona opuścił Republikanów (LR) – centroprawicowe ugrupowanie należące do Europejskiej Partii Ludowej (EPL) założone przez byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego.

Łukasz Jurczyszyn podkreśla wyjątkową lojalność Philippe’a wobec Macrona od samego początku kadencji – 2017 r. Owa lojalność ze strony pochodzącego z innego ugrupowania premiera, jak podkreśla nasz rozmówca, była szczególnie cenna dla nowego prezydenta w kontekście tworzenia przezeń nowego ruchu politycznego: La République En Marche !. Według Łukasza Jurczyszyna mimo pojawiających się raz na jakiś czas drobnych nieporozumień Philippe solennie wykonywał oczekiwaną od francuskiego premiera funkcję „zderzaka” prezydenta.

Dr Marcin Darmas z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego uważa natomiast, że można mówić o konflikcie między oboma politykami. „Nie wiadomo jedynie czy był to konflikt rzeczywisty, czy jedynie „uszyty na czas epidemii”, a zatem strategia mająca na celu poprawę wizerunku prezydenta kosztem premiera.

Jako argument przemawiający za tą tezą Marcin Darmas wskazuje na pojawiające się w ostatnim czasie „publiczne rozbieżności” między prezydentem a premierem, czego przykładem jest sprawa parku tematycznego Puy du Fou. Obiekt został zamknięty w ramach ograniczeń wprowadzonych przez rząd po wybuchu pandemii koronaiwrusa SARS-CoV-2 we Francji. Mimo sprzeciwu właścicieli, obawiających się wizji bankructwa parku oraz petycji ponad 23 tys. osób, premier nie zmienił decyzji.

Uczynił to dopiero prezydent „wsłuchujący się w głos mieszkańców”. Marcin Darmas zwraca jednak uwagę na prywatnie bliskie relacje między Macronem a założycielem parku, skrajnie prawicowym byłym parlamentarzystą i eurodeputowanym Philippem de Villiers. Prezydentowi zarzucano wówczas, że w imię osobistych interesów odwrócił się od własnego premiera.

„[Każdy] Premier znienawidzi cię pół roku po swoim wyborze na stanowisko”, miał powiedzieć ostatnio Macronowi Nicolas Sarkozy, twierdzi tygodnik „Le Point”. „Jeśli się go pozbędziesz, znienawidzi cię jeszcze bardziej. Zaś kolejny premier również po pół roku cię znienawidzi”.

Francja: Konwent obywatelski ws. klimatu chce uznania ekobójstwa za przestępstwo

Konwent obywatelski ws. klimatu wypracował 150 rekomendacji dla rządu, w tym m.in przeprowadzenie referendum ws. uznania ekobójstwa za przestępstwo.

Francja: Rosnąca popularność Philippe’a

Według ostatniego sondażu Ifop Philippe cieszy się znacznie wyższym poparciem wśród społeczeństwa niż Macron. Premierowi ufa ok. 57 proc. obywateli, zaś głowie państwa – 41 proc., co na tle poprzedników Macrona i tak jest dość wysokim wynikiem. W porównaniu do badań przeprowadzonych przed wybuchem pandemii poparcie dla Macrona nieco wzrosło. Tym niemniej strata, jaką ma pod tym względem do ustępującego szefa rządu jest wyraźnie widoczna.

Łukasz Maślanka uważa, że popularność ustępującego premiera jest w pewnym sensie konsekwencją roli jaką pełnił on w ostatnich miesiącach. „Decyzje podjęte w okresie „lockdownu” przysporzyły ustępującemu premierowi sympatii Francuzów. Macron przekazał bieżące zarządzanie krajem w trakcie epidemii rządowi, toteż naturalnym stało się wysunięcie Philippe’a na pierwszy plan. Ponosił on największe ryzyko, ale jednocześnie zebrał, wraz z ministrem zdrowia, premię w postaci zwiększonego zaufania społeczeństwa”.

Analityk PISM twierdzi, że w czasie epidemii „premier kojarzony był z kolejnymi dziesiątkami miliardów przekazywanymi na rzecz poszkodowanych grup społecznych i sektorów gospodarczych, co niewątpliwie przełożyło się na wzrost popularności”

Czy osłabiona pandemią Francja ma szansę wzmocnić rolę UE na świecie?

Francja jest jedną z głównych ofiar pandemii koronawirusa w Europie. Kryzys wywarł olbrzymią presję na rząd, stanowiąc kolejny test zaufania obywateli wobec władz.

Philippe lepszym przywódcą od Macrona?

Znaczący wpływ na obserwowany wzrost poparcia dla premiera przy jednoczesnym spadku notowań prezydenta mogą mieć także różnice osobiste. Édouard Philippe wydaje się być pod każdym względem przeciwieństwem Emmanuela Macrona. Skromny, bezpretensjonalny i autentyczny w swoim sposobie bycia Philippe, (w niedzielę ponownie wybrany na mera Hawru – miasta zamieszkiwanego głównie przez klasę robotniczą), którego rodzice pracowali jako nauczyciele języka francuskiego, stanowi kompletne przeciwieństwo pewnego siebie, pochodzącego z wyższych sfer Macrona, syna profesora neurologii, absolwenta jezuickiego liceum z dyplomem m.in. z filozofii.

Paradoksalnie obaj przeszli typową dla francuskiej elity politycznej drogę: skończyli paryski Instytut Nauk Politycznych (Sciences Po) oraz prestiżową École nationale d’administration (ENA), z której wywodzi się większość ministrów, premierów i prezydentów.

Jednak, jak uważa Łukasz Jurczyszyn, to Philippe jawi się jako ten, który lepiej rozumie problemy społeczeństwa. Przyznaje wprawdzie, że Macron, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, przyczynił się do przywrócenia Francji jej silnej roli na arenie międzynarodowej, aktywnie angażuje się w budowanie dobrych stosunków międzynarodowych, czego przykładem mogą być relacje z Niemcami, Rosją czy Stanami Zjednoczonymi. Jak podkreśla doktor Jurczyszyn, nie jest to obojętne dla elektoratu, gdyż wpływa to na poczucie dumy z bycia Francuzem. Sukcesy prezydenta Macrona w polityce zagranicznej mają znaczenie zwłaszcza dla tej części elektoratu, która „szerzej” postrzega francuską politykę, a więc przede wszystkim dla wysoko wykształconej części społeczeństwa.

Tym niemniej, jak zaznacza nasz rozmówca, kwestie geopolityczne, będące głównym przedmiotem ambicji Macrona, nie należą do największych zmartwień obywateli w podobnym stopniu co „kwestie bytowe”, takie jak wysokość podatków, płaca czy wiek emerytalny. To właśnie niezadowolenie społeczne ze sposobu zarządzania tymi zagadnieniami przez francuskie władze stało się przyczyną protestów „żółtych kamizelek”. Francuzi sprzeciwiali się także reformie emerytalnej, oraz są niezadowoleni ze sposobu zarządzania kryzysem klimatycznym. Pod tym względem francuscy wyborcy mają o wiele większe zaufanie do Philippe’a niż do Macrona.

Philippe „stał się dla Francuzów głosem rozsądku, trzeźwych kalkulacji”, uważa Marcin Darmas. Nasz rozmówca twierdzi, że ustępującego premiera cechuje podejście „dydaktyczne, a zarazem nienachalne”, co odróżnia go od skłonnego do „infantylnych uniesień” Macrona.

Interesującą tendencję dotyczącą wizerunku obu polityków pokazują wyniki badań ze stycznia br. zrealizowanych przez pracownię Elabe. Głównymi cechami, jakie ankietowani przypisywali urzędującemu prezydentowi były arogancja (62 proc.) i skłonność do autorytaryzmu (62 proc.). Wśród głównych cech Philippe’a wymieniano natomiast m.in. dynamizm (61 proc.) oraz szczerość (33 proc.).

Francja: Protesty przeciwko brutalnym działaniom policji

Po Stanach Zjednoczonych także we Francji dochodzi do ulicznych protestów w związku ze śmiercią człowieka po policyjnej interwencji. W tym przypadku również chodzi o czarnoskórego mężczyznę.

Macron i Philippe: Déjà vu?

Przyszłość zarówno Philippe’a, jak i Macrona zależy od tego, czy odchodzący premier będzie chciał i zdoła wykorzystać osobistą popularność. Macron wyraźnie zakłada, że jego walka o reelekcję w 2022 r. będzie powtórką z rywalizacji z Marine Le Pen z 2017 r. Jak zauważa brytyjski „Spectator”, Philippe może skutecznie przyczynić się do odebrania szefowej Zjednoczenia Narodowego części prawicowego elektoratu.

Nie można zatem wykluczyć, że rezygnacja ze stanowiska szefa rządu jest pierwszym krokiem prowadzącym do manewru podobnego do tego, jaki w poprzednich wyborach zapewnił prezydenturę obecnemu gospodarzowi Pałacu Elizejskiego, a mianowicie odwrócenia się od dawnego współpracownika (wówczas François Hollande’a), przejęcia niezadowolonego z jego rządów elektoratu i wysunięcie własnej kandydatury.

Valentin Behr przestrzega jednak przed wysuwaniem zbyt pochopnych wniosków, podkreślając, że popularność nie musi wcale przekładać się na głosy. Przypomina o tym w kontekście słynnej „zdrady” z 1976 r. przez ówczesnego premiera Jacques’a Chiraca, który podjął decyzję o rezygnacji ze stanowiska, aby wystartować w wyborach prezydenckich w 1981 r. przeciwko walczącemu o reelekcję Valéry’emu Giscardowi d’Estraingowi. D’Estaing zwyciężył, a Chirac zajął dopiero trzecie miejsce z wynikiem 18 proc. Prezydentem został czternaście lat później.

Nie był to jedyny w dotychczasowej historii przypadek, gdy premier włączał się do walki o prezydenturę. Dr Andrzej Szeptycki z Wydziału Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę w rozmowie z EURACTIV.pl, że podobnych sytuacji było kilka, jednak, jak podkreśla, za każdym razem takie manewry kończyły się porażką wyborczą.

Édouard Balladur, premier w latach 1993-1995, udział w wyborach prezydenckich, podobnie jak Chirac, zakończył na pierwszej turze z trzecim wynikiem – 18,6 proc. Lionel Jospin, pełniący funkcję szefa rządu w latach 1997-2002, po raz pierwszy kandydował na prezydenta w 1995 r., jeszcze przed objęciem urzędu premiera (zwyciężył wtedy w pierwszej turze, w drugiej górą okazał się jednak Chirac). Jospin z podobnym skutkiem ponownie ubiegał się o prezydenturę w 2002 r.

Rezygnując ze stanowiska premiera i poświęcając się sprawowaniu funkcji mera Hawru, Philippe mógłby myśleć o ewentualnym starcie w wyborach, uważa Łukasz Maślanka. Z poparciem jakiego ugrupowania? „Jeżeli LREM, to w grę wchodziłby raczej 2027 r., gdyż Macron nie ma zamiaru odchodzić po pierwszej kadencji”, twierdzi ekspert PISM-u., zaznaczając, że możliwy jest także powrót do „centroprawicowego matecznika”, jakim są Republikanie. Nie byłby tam jednak jedynym potencjalnym kandydatem. Wciąż bowiem  w odwodzie pozostają Xavier Bertrand, François-Xavier Bellamy czy Laurent Wauquiez – szef Republikanów do czerwca 2019 r.

Francja: François Fillon skazany na 5 lat więzienia. Będzie się odwoływał

W poniedziałek (29 czerwca) francuski sąd uznał François Fillona oraz jego żonę Penelope za winnych sprzeniewierzeniu publicznych środków. Były premier Francji oraz kandydat na prezydenta w 2017 roku został skazany na 5 lat więzienia i uiszczenie 375 tys. euro kary.

Jaka przyszłość przed Emmanuelem Macronem?

Sformowanie rządu Édouarda Philippe’a było ze strony Macrona ukłonem w kierunku prawicowych wyborców. Jak zauważa Łukasz Jurczyszyn, przekonanie prawicowego polityka młodego pokolenia, protegowanego byłego premiera Alaina Juppé, do dołączenia do tworzonego przez Macrona projektu, było nie tylko sprytnym ruchem, ale też sporym osiągnięciem.

Jak jednak wskazuje Valentin Behr, prezydentowi może być dziś trudno powrócić do centrowego kierunku polityki z elementami lewicowymi. Zwraca uwagę, że w konsekwencji wcześniejszych działań Macron wciąż cieszy się większą popularnością wśród wyborców prawicy niż lewicy. Powrót do „ducha kampanii wyborczej z 2017 r.” dr Behr określa jako duże wyzwanie stojące przed prezydentem. „Łatwo nie będzie”, kwituje.