Francja: Grupa dziennikarzy prześladowała kobiety w internecie

źródło: MaxPixel (CC0 Public Domain)

źródło: MaxPixel (CC0 Public Domain)

Lewicowy francuski dziennik „Liberation” ujawnił istnienie nieformalnej grupy kilkudziesięciu młodych dziennikarzy, którzy od lat systematycznie prześladowali w internecie kobiety, również pracujące w mediach. Okazało się, że grupę, określającą się jako „LOL League”, stworzył dziennikarz… „Liberation”.

 

LOL to używany przez internautów skrót pochodzący od angielskich słów „Laughing Out Loud”, co na język polski można przetłumaczyć jako „zaśmiewanie się do rozpuku”. Jednak kobietom, które padły ofiarą grupy internetowych prześladowców, bynajmniej nie było do śmiechu.

Prześladowania na Twitterze

Opisaną przez „Liberation” grupę stworzył w 2009 r. młody dziennikarz Vincent Glad, dziś pracujący właśnie dla tego lewicowego dziennika. Początkowo „LOL League” miała służyć do tego, aby przyjaźniący się ze sobą dziennikarze z różnych redakcji mogli się wymieniać znalezionymi w sieci żartami czy ciekawostkami. Szybko jednak grupa, której członkami byli niemal wyłącznie młodzi mężczyźni, którzy dopiero zaczynali swoje kariery, zmieniła się w klub prześmiewców biorący na cel inne osoby z branży – głównie kobiety.

Całą sprawę jeszcze kilka lat temu można by teoretycznie potraktować jako mało dojrzały szczeniacki wygłup, ale członkowie „LOL League” to dziś w dużej mierze wpływowi dziennikarze z uznanych paryskich redakcji. A ich działania pod adresem pracujących w mediach kobiet stały się skoordynowane i bardzo ostre w formie.

Członkowie „LOL League” nie tylko tworzyli memy kwestionujące profesjonalizm swoich koleżanek po fachu, ale także wulgarnie przerabiali i wypuszczali do siebie ich zdjęcia, a nawet wmontowywali ich twarze w filmy pornograficzne. Publiczność dla swoich „żartów” zbudowali głównie w serwisach społecznościowych, a przede wszystkim na Twitterze. Tworzyli w tym celu fikcyjne konta.

Pracownice PE uruchomiły bloga na temat molestowania seksualnego w pracy

Na konferencji prasowej w Brukseli oficjalnie zainaugurowano działalność specjalnej strony internetowej, na której znajdą się anonimowe historie osób, które molestowano seksualnie podczas pracy w Parlamencie Europejskim. Inicjatywa ta ma na celu walkę z przypadkami napastowania w instytucjach europejskich.
 
To europejska odsłona …

Załamania nerwowe części ofiar

Jak ujawnił Glad, który przekonywał, że sam jakiś czas temu zerwał swoje relacje z „LOL League”, dziś aktywnych jest około 30 członków grupy. „Z początku nie chodziło o żadną antyfeministyczną działalność. Po prostu nabijaliśmy się ze wszystkiego i ze wszystkich. Z czasem jednak te ataki zaczęły się krystalizować wokół konkretnych osób. Obiektami ataków były wciąż te same osoby. Ujawniały się obsesje niektórych członków grupy” – mówił Glad w rozmowie z radiem RFI. „Stworzyłem potwora” – stwierdził w innej wypowiedzi.

Lista ofiar „LOL League” liczy przynajmniej kilkadziesiąt nazwisk. Część osób mówi nawet o poważnych załamaniach psychicznych jakich doświadczyły, gdy rozpoczęło się ich prześladowanie w internecie. Padały słowa o „zniszczonym życiu” czy „zrujnowanej reputacji”. Jedna z obśmiewanych brutalnie dziennikarek – recenzentka kulinarna i popularna blogerka Nora Bouazzouni – opowiadała o tym, że przez wiele lat kobiety bały się w jakikolwiek sposób przeciwstawić „LOL League”, ponieważ to tylko nakręcało członków grupy do działania.

Natomiast dziennikarka internetowego magazynu „Slate” Lucile Bellan, którą także wzięła sobie na cel „LOL League”, przez kilka lat była systematycznie dręczona osobistymi atakami, co doprowadziło u niej do załamania nerwowego. Prześladowcy stworzyli także jej fałszywe profile w różnych serwisach i podszywając się pod nią starali się ją skompromitować. Z kolei autorka popularnego podcastu „Le Tchip” i dziennikarka ARTE Radio Mélanie Wanga stwierdziła, że zaatakował ją „układ gówniarzy, którzy napastują inne osoby, aby sobie samym oraz swoim przełożonym udowodnić, że są czegoś warci”.

Szczególnie atakowana była dziennikarka naukowa telewizji France 5 Florence Porcel. Jeden z członków „LOL League”, zidentyfikowany obecnie jako dziennikarz kulturalnego miesięcznika „Les Inrockuptibles” David Doucet, zadzwonił do niej pod fałszywym nazwiskiem z propozycją wymarzonej, ale całkowicie fikcyjnej pracy, zaś nagranie rozmowy, w której Porcel bardzo cieszy się z propozycji, umieścił w internecie z bardzo złośliwymi komentarzami. W serwisie SoundCloud było ono dostępne jeszcze w zeszły piątek (8 lutego). Zniknęło, gdy „Liberation” opisało działalność „LOL League”.

We Francji podszywanie się pod kogoś innego i składanie fałszywych ofert jest uznawane pod pewnymi warunkami za przestępstwo i zagrożone jest karą nawet roku więzienia oraz grzywną w wysokości 45 tys. euro. Porcel nie zdecydowała jednak jeszcze, czy złoży wobec Douceta doniesienia o popełnieniu przestępstwa.

Być może jeszcze poważniejszym problemem dla sprawców stanie się to, że atakowane były nie tylko kobiety, ale także osoby jawnie deklarujące swój homoseksualizm czy pochodzące z mniejszości narodowych lub etnicznych. Często atakowane były osoby czarnoskóre lub o korzeniach azjatyckich. Wyszydzany prezenter telewizyjny Lam Hua stwierdził, że prześladowała go „banda białych 30-latków, którzy uważali się luzaków, ale nie mają odwagi publicznie przeprosić”.

Protest amerykańskich mediów wobec ataków Trumpa na dziennikarzy

Ponad 300 amerykańskich mediów rozpoczęło w czwartek kampanię przeciwko atakom Donalda Trumpa na media. Prezydent USA nazywa nieprzychylne sobie gazety czy telewizje „wrogami amerykańskiego narodu”.
 

W zeszłym tygodniu amerykański dziennik „The Boston Globe” wezwał do ogólnokrajowego potępienia „brudnej wojny”, jaką prezydent Donald Trump toczy …

Pierwsi członkowie „LOL League” jednak przepraszają

Choć sprawa „LOL League” robi się coraz głośniejsza we francuskich mediach i opisują ją także największe francuskie dzienniki (np. „Le Monde”), to jak dotąd rzeczywiście niewielu domniemanych członków grupy przeprosiło za swoje postępowanie. Ci, którzy to robią, przekonują, że z „LOL League” nie mają nic wspólnego już od kilku lat.

Mocno głowę posypał popiołem m.in. dziennikarz portalu „Les Jours” Michel Henry. Stwierdził, że „jest mu wstyd i jest znokautowany skalą szkód, jakie grupa wyrządziła”. Ale już dziennikarz „Liberation” Alexandre Hervaud, choć przeprosił „osoby, które czują się dotknięte”, poradził w tej samej wypowiedzi tym, którzy „skaczą z radości po ujawnieniu sprawy, aby sprawdzili czy sami są niewinni i wsadzili potem swoje tyłki do wrzątku”.

Nie wiadomo jednak, czy członkowie „LOL League” unikną konsekwencji swoich działań. Florence Porcel wezwała kierownictwa ich redakcji, aby przeprowadzili dyscyplinarne zwolnienia osób, które zajmowały się prześladowaniami w sieci, a na ich miejsce zatrudnili kobiety. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że ofiary po prostu złożą wobec swoich dręczycieli prywatne pozwy.

W sprawie zabrała już głos pełnomocniczka rządu ds. równości płciowej Marlène Schiappa, która wyraziła solidarność z ofiarami ataków. „Nie jest tu winny sam internet, ale ludzie, którzy wykorzystywali go w sposób bezlitosny” – napisała na Twitterze. Działania „LOL League” potępiła też jej partyjna koleżanka z ław parlamentarnych i jednocześnie rzeczniczka prasowa rządzącej proprezydenckiej partii Naprzód Republiko Aurore Bergé.

Jednak internauci bardzo szybko wytknęli posłance, że o istnieniu „LOL League” wiedziała już od 2010 r. Co więcej, gdy jeden z użytkowników powiadomił ją o tym na Twitterze, odpisała mu: „Przeczytałam twoją wiadomość i zapewniam cię, że mam to gdzieś”. Dziś Bergé przekonuje jednak, że nie zdawała sobie wówczas sprawy ze skali problemu.

Oskarżenia o molestowanie wstrząsają brytyjską sceną polityczną

Do dymisji podaje się brytyjski sekretarz obrony, pierwszy sekretarz stanu gęsto się tłumaczy z  niestosownych propozycji wobec dziennikarki, zaś wicesekretarz handlu międzynarodowego przyznaje się, że wysyłał swoją asystentkę do… sex shopu. Skandal z przypadkami molestowania kobiet i mężczyzn dotyczyć ma …