Fillon: nie dam się okraść ze zwycięstwa

François Fillon// Źródło: Republikanie

Na niecałe 50 dni przed wyborami francuska prawica jest coraz bardziej podzielona na skutek skandalu wokół jej kandydata François Fillona. Z kolei prezydent kraju François Hollande coraz aktywniej angażuje się w kampanię wyborczą – mimo że sam nie kandyduje.

 

Przewodniczący prawicowych Republikanów i kandydat tej partii na prezydenta Francji François Fillon zapowiedział wczoraj (5 marca) w płomiennym przemówieniu, że „nie da się okraść ze zwycięstwa”. Fillon wypowiedział te słowa na spotkaniu z jego zwolennikami spoza partii.

Miała to być demonstracja siły przed zaplanowaną na 23 kwietnia pierwszą turą wyborów prezydenckich (jeżeli żaden z kandydatów nie uzyska co najmniej 50 proc. głosów, to druga tura odbędzie się 7 maja). Fillon potrzebuje tej demonstracji, jako że w partii narasta coraz większa presja, by zrezygnował z wyścigu o fotel prezydencki.

Skandal

Naciski te spowodowane są skandalem wokół Fillona i jego żony, Penelope. Pod koniec stycznia br. tygodnik satyryczny „Le Canard enchaîné” opublikował historię zatrudnienia żony Fillona. Według zebranych przez dziennikarzy materiałów, była ona zatrudniana jako jedna z asystentek parlamentarnych męża, co miało jej przynieść kilkaset tysięcy euro dochodu.

Sam fakt zatrudnienia nie jest nielegalny: zgodnie z francuskim prawem, posłowie mogą zatrudniać członków rodziny. Nie mogą być to jednak, w świetle prawa, fikcyjne stanowiska, tj. stanowiska, na których pobiera się pensję, ale nie wykonuje się pracy – i o to właśnie oskarżany jest przewodniczący Republikanów.

>> Czytaj więcej o skandalu wokół Fillona

Śledztwo w tej sprawie trwa. Fillon początkowo zapowiadał, że ustąpi, jeżeli postępowanie się rozpocznie, ale teraz twierdzi, że decyzję w tej kwestii woli pozostawić Francuzom.

Niezadowolenie Republikanów wywołuje również zachowanie Fillona w czasie prawyborów. Gdy starał się o nominację partii podkreślał, że w przeciwieństwie do swoich rywali – burmistrza Bordeaux Alaina Juppé i b. prezydenta Nicolasa Sarkozyego –   sam nigdy nie miał problemów z prawem.

Pojawiły się już sugestie, by Juppé zastąpił Fillona w wyborach, jako że to Juppé miał drugi wynik w partyjnych prawyborach. Juppé odrzucił dziś (6 marca) taką możliwość, mimo że sondaże pokazują, że w wyborach wszedłby do drugiej rundy, w przeciwieństwie do Fillona. Swoją decyzję burmistrz Bordeaux tłumaczył tym, że nie chce być „planem rezerwowym”.

Dziś wieczorem Republikanie będą mieli kryzysowy kongres partyjny. Ma na nim zapaść ostateczna decyzja, co stanie się dalej z kandydaturą Fillona.

Prezydent ostrzega

Tymczasem w wyborach coraz aktywniej działa socjalistyczny prezydent kraju François Hollande. Jako że nie ubiega się o reelekcję (jego wyniki popularności są zbyt niskie), to początkowo nie brał udziału w zamieszaniu wokół wyborów.

W zeszłym tygodniu jednak Hollande oficjalnie skrytykował Fillona. Prezydentowi nie spodobały się sugestie wysunięte przez przewodniczącego Republikanów poddające w wątpliwość bezstronność i niezawisłość organów ścigania i sądownictwa, zajmujących się jego sprawą.

>> Czytaj więcej o słowach prezydenta

Z kolei dziś – w wywiadzie dla sześciu europejskich dzienników (Polskę reprezentowała „Gazeta Wyborcza”) – Hollande zapewniał, że „zrobi wszystko, co w jego mocy”, by nie dopuścić do zwycięstwa w wyborach przywódczyni populistycznego Frontu Narodowego Marine Le Pen, która zapowiada dążenie do wyprowadzenia Francji z UE. Le Pen w sondażach obecnie prowadzi w pierwszej turze, ale przegrywa w drugiej – niezależnie od tego, który z głównych rywali wejdzie do niej razem z nią.

Hollande podkreślił, że „jest świadomy, że głosowania 23 kwietnia i 7 maja zdecydują nie tylko o naszej przyszłości, ale o przyszłości całego projektu europejskiego”. Zapowiadał, że „Francja nie skapituluje przed skrajną prawicą”.

Macron korzysta

Wszystkie te wydarzenia pomagają jednej osobie: Emmanuelowi Macronowi, b. doradcy Hollande’a i b. ministrowi gospodarki w rządzie socjalistów. Sam był aż do zeszłego roku bezpartyjny, kiedy to założył własną partię En Marche, a następnie ogłosił swój udział w wyborach.

Początkowo Macron trzymał się w środku stawki, ale w tym roku (2017 r.) to się zmieniło. Po kłopotach Fillona, a także sojuszu wyborczym z innym centrystą, François Bayrou, Macron zmniejsza dystans do Le Pen. Jeżeli uda mu się wejść do drugiej tury, to – według sondaży – osiągnie komfortowe zwycięstwo.