Europosłowie domagają się reakcji PE na wprowadzane zmiany w polskim sądownictwie

źródło : Ed Cormany via Flickr

Liderzy pięciu grup politycznych w Parlamencie Europejskim skupiających zdecydowaną większość europosłów chcą, by jego przewodniczący Antonio Tajani „wysłał jasny sygnał” w imieniu PE do polskiego prezydenta, rządu i parlamentu ws. wprowadzanych zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości.

 

Domagają się wydania ostrzeżenia jeszcze przed najbliższym posiedzeniem Sejmu, że przyjęcie proponowanych zmian w prawie odnoszącym się do wymiaru sprawiedliwości spotka się z „konsekwencjami”. Szefowie grup politycznych w PE argumentują, że zmiany te nie są zgodne z unijnymi traktatami i członkostwem w UE. Chcą też w związku z tym wystąpienia PE do prezydenta Andrzeja Dudy z apelem o niepodpisywanie przyjętych już przez parlament ustaw o KRS oraz o ustroju sądów powszechnych.

Pod listem do Tajaniego podpisali się: szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber, lider Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w PE Gianni Pitella, przewodniczący liberałów Guy Verhofstadt, szefowa Konfederacyjnej Grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej Gabi Zimmer oraz współprzewodniczący Zielonych: Ska Keller i Philippe Lamberts.

Jest reakcja Tajaniego

Antonio Tajani odpowiedział na apel szefów frakcji i dziś po południu wysłał list do prezydenta Andrzeja Dudy w którym „wyraża głębokie zaniepokojenie Parlamentu Europejskiego wobec zmian oraz ogólny sygnał zmartwienia sytuacją”. W dalszej części listu apeluje do Andrzeja Dudy, jako „strażnika Konstytucji” do ponownego rozważenia zmian w prawie i wzięcia pod uwagę jego zaniepokojenia. Tekst listu dostępny jest TUTAJ.

Zmianami w polskim sądownictwie zajmie się w tym tygodniu również Komisja Europejska. Na wniosek Jean-Claude Junckera ma się odbyć dyskusja ws. prowadzonego z Polską dialogu w ramach procedury kontroli praworządności, ale także ws. wprowadzanych ostatnio zmian w wymiarze sprawiedliwości. Decyzja KE jest najprawdopodobniej reakcją na realizowany przez PiS plan wprowadzenia rewolucyjnych zmian w ustawach dotyczących funkcjonowania sądów.

Powstrzymać bardzo złą zmianę

Przedstawiciele klubu .Nowoczesnej, Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Unii Europejskich Demokratów powołali wczoraj (17 lipca) w Sejmie sztab koordynujący działania opozycji parlamentarnej. Po spotkaniu opozycyjnych klubów zgodnie uznano bowiem, że do powstrzymania ataku PiS na niezależne sądy konieczne są nadzwyczajne działania. Nie udało się jednak osiągnąć porozumienia ws. utworzenia jednego, opozycyjnego klubu parlamentarnego opozycji.

W poniedziałkowych rozmowach nie uczestniczył żaden polityk klubu Kukiz’15.

Uczestnicy poniedziałkowego spotkania – zwołanego na zaproszenie Nowoczesnej w związku z projektem PiS dotyczącym ustawy o Sądzie Najwyższym – zapowiedzieli współdziałanie w celu „powstrzymania tej bardzo złej zmiany”.

„Ustaliliśmy, że będziemy wzajemnie koordynować swoje działania, że od tego momentu spotykamy się codziennie rano i wieczorem, żeby rozmawiać o tym jakie działania podejmujemy. Ustaliliśmy, że będziemy w stałym kontakcie, będziemy wspierać wzajemnie swoje działania związane z powstrzymaniem tego ataku na Sąd Najwyższy” – relacjonowała dziennikarzom po spotkaniu szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

W jej ocenie w Polsce „chyba nigdy nie mieliśmy do czynienia z sytuacją”, w której PiS łamie zasady demokracji – nie tylko „w tak oczywisty sposób” łamie konstytucję, ale dokonuje zamachu na „demokratyczny porządek prawny”. „W tej sytuacji potrzebne są również nadzwyczajne działania, stąd ścisła koordynacja naszych działań, stąd współpraca, stąd próba zatrzymania wszystkimi metodami obecnych działań (PiS)” – podkreśliła szefowa klubu parlamentarnego .N.

Lubnauer zwróciła również uwagę, że .N, PO, PSL i UED chcą współpracować z różnymi środowiskami. „To nie jest tylko kwestia współpracy tutaj w parlamencie, ale również współpracy z innymi środowiskami, partiami pozaparlamentarnymi, środowiskami NGO, różnymi ciałami społecznymi, prawników, mediów, kultury” – wyliczała. „Zachęcamy wszystkich, również Kukiz’15, jeżeli chce się przyłączyć do koordynacji działań. Wszystkie ręce na pokład, należy powstrzymać tę bardzo złą zmianę” – dodała szefowa klubu .N.

Poseł PO Andrzej Halicki uznał koordynację działań i ustalenie wspólnego zespołu, który będzie wytyczał sposób reagowania na łamanie prawa za dobry sygnał i kolejny krok do tego, by „rzeczywiście cała opozycja w jednolity sposób zatrzymała ten walec antydemokratyczny”.  „Wróg jest na zewnątrz, my jesteśmy razem, my jesteśmy wspólnie w tej chwili zdeterminowani do tego, by obronić demokratyczną Polskę i na końcu odsunąć PiS od władzy” – powiedział Halicki. Przyznał przy tym, że wierzy w kolejny krok, czyli utworzenie wspólnego frontu wyborczego, wspólnych list wyborczych „po to, żeby rzeczywiście PiS rozliczyć z tego, co robi dzisiaj z polską demokracją”.

Natomiast poseł PSL Marek Sawicki poinformował po spotkaniu, że opozycyjne kluby parlamentarne będą wspólnie apelować do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie przepisów o KRS i sądach powszechnych. „Bo podpis pana prezydenta pod tamtymi ustawami będzie dużym impulsem dla PiS do tego, by zniszczyć Sąd Najwyższy” – argumentował poseł ludowców. „Nie możemy na to pozwolić” – podkreślił Sawicki.

Jacek Protasiewicz z UED apelował do polityków Kukiz’15 o przyłączenie się do opozycyjnej inicjatywy. „Bądźcie razem z nami. Jeśli nie chcecie na demonstracjach, to tu w parlamencie, w tym zespole koordynacyjnym” – powiedział.

PiS-owska rewolucja w sądach

W ostatnich dniach uchwalone zostały nowele ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Prawo o ustroju sądów powszechnych. Nowelizacja ustawy o KRS przewiduje m.in. wygaszenie kadencji 15 członków Rady będących sędziami, a także wybór ich następców przez Sejm (dziś wybierają ich środowiska sędziowskie). Zmienia też m.in. zasady powoływania i odwoływania prezesów sądów przez zwiększenie uprawnień ministra sprawiedliwości i wprowadza zasady losowego przydzielania spraw sędziom.

Projekt ustawy dotyczący Sądu Najwyższego opublikowano na stronach Sejmu w środę (12 lipca) wieczorem. Przewiduje on m. in. trzy nowe izby SN, zmiany w trybie powoływania sędziów tego sądu i umożliwienie przeniesienia obecnych sędziów SN w stan spoczynku „z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości”. Parlamentarzyści mają się nim zająć w najbliższą środę (19 lipca).

Ziobro: Wymiar sprawiedliwości był zdemoralizowaną korporacją

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro przekonywał, że wprowadzane przez PiS zmiany w prawie są konieczne. „Zyskuje wymiar sprawiedliwości – realne narzędzie kontroli nieprawidłowości, które miały miejsce i narastały przez ostatnie lata w polskim sądownictwie” – powiedział w sobotę (15 lipca) w TVP. W jego ocenie polskie sądownictwo wyróżniało się na tle Europy niemal całkowitym oderwaniem się od mechanizmów kontroli demokratycznej, „było korporacją, która wszystko sama załatwiała i o wszystkim rozstrzygała co prowadziło do demoralizacji”. „Czas na to, żeby przywrócić standardy europejskie” – dodał Ziobro.

Protesty przeciwników zmian

Przeciw planom zmian w sądownictwie protestowało w niedzielę (16 lipca) przed Sejmem kilka do kilkunastu tysięcy (w zależności od źródła danych: wg. policji było to 4,5 tys., a według warszawskiego ratusza, że w szczytowych momentach przed Sejmem było nawet kilkanaście tysięcy) przeciwników proponowanych zmian. Demonstrację zorganizowały partie i środowiska opozycyjne, m.in. PO, Nowoczesna, KOD, Obywatele RP, PSL czy Partia Razem. Po tych demonstracjach budynek Sejmu pozostał ogrodzony barierkami i wciąż ochrania go policja.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wydał na ten tydzień zakaz wstępu wszystkim, którzy nie mają stałej przepustki, ale i tak na teren parlamentu można dostać się jedynie wejściem znajdującym się przy biurze przepustek. „To jest coś absurdalnego, bo z jakiej racji takie tego rodzaju działania podjął marszałek Marek Kuchciński?” – zareagował na tę decyzję poseł PO Andrzej Halicki. Jego zdaniem utrudnianie ludziom pracy jest niezrozumiałe i trzeba się upomnieć o tych, którzy w Sejmie pracują, by mogli bez przeszkód wykonywać swoją pracę. „Tak powinien wyglądać normalny parlament, ale dziś nasz parlament przypomina bardziej Białoruś” – ocenił Halicki w rozmowie z dziennikarzami.

Podobne protesty odbyły się również w innych miastach Polski, m.in. w Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie i Rzeszowie.

Miał być wspólny klub i wspólna lista wyborcza

„Dzisiaj Kaczyński i Ziobro niszczą trójpodział władzy. Wiemy, że rozpoczął się wielki bój i że musimy stanąć do niego razem. Mogę obiecać, że będziemy razem, będziemy budować wspólne relacje naszych klubów parlamentarnych i zbudujemy jeden klub parlamentarny w przyszłości. Będziemy chcieli wystartować w wyborach na wspólnych listach” – zapowiedział w niedzielę (16 lipca) przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. „Chcemy być razem i będziemy razem” – zapewniał w wystąpieniu na niedzielnej demonstracji pod Sejmem. „Obiecuję też jedno: po wyborach ich rozliczymy” – dodał.

Również szef .Nowoczesnej Ryszard Petru nawoływał do zjednoczenia opozycji. „Musimy się zjednoczyć szerzej, ponad podziałami – my w Sejmie, wy na ulicach – i wtedy możemy być siłą” – mówił do demonstrujących przeciwko planom zmian w sądownictwie. Wyraził przy tym nadzieję, że w działania jednoczące opozycję w 100 proc. zaangażuje się znany opozycjonista z czasów PRL Władysław Frasyniuk, który również przemawiał w czasie niedzielnej demonstracji przed Sejmem.

Na propozycję PO dotyczącą utworzenia wspólnego klubu nie chciała się jednak zgodzić ani .N, ani PSL.

Frasyniuk przeciw dyktaturze Kaczyńskiego

W swoim wystąpieniu były opozycjonista zarzucił m. in. prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, że napluł na swojego brata, byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na Lecha Wałęsę i na całą „Solidarność”. Frasyniuk podkreślił, że lider rządzącej partii przestał być „Jarkiem”, a stał się dyktatorem. „My obywatele reprezentujemy państwo prawa, to my tu jesteśmy zgodnie z obowiązującą konstytucją, to my bronimy państwa prawa, my obywatele, my stoimy po stronie prawa” – podkreślił były opozycjonista. Apelował też do sędziów SN, by „stanęli twardo w obronie konstytucji”.

W rozmowie z Onetem w czasie protestu Frasyniuk rozwiał jednak nadzieje na swój powrót do polityki. „Nie zamierzam wracać do czynnej polityki. Wszystkim życzę, żeby pojawił się młody, demokratyczny lider” – stwierdził. Podkreślił jednak, że zamierza angażować się w działania na rzecz wolności jako obywatel. „Podpisuję się pod postulatami o obywatelskim nieposłuszeństwie i blokowaniu parlamentu. Prawo jest po naszej stronie. Jeśli ktoś łamie prawo to PiS, Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro” – ocenił były opozycjonista. Dodał, że stracił również wiarę w prezydenta Andrzeja Dudę, „gdy złamał Konstytucję, kiedy głosował za Trybunałem, w którym główną rolę odgrywa funkcjonariusz z czasów PRL”.