Etiopia: Rebelianci z Tigraju przystali na rozejm, ale stawiają rządowi centralnemu twarde warunki

Etiopscy żołnierze z armii rządowej, źródło: Flickr/AMISOM Public Information, fot. AU UN IST PHOTO/MOHAMUD HASSAN (CC0 1.0)

Etiopscy żołnierze z armii rządowej, źródło: Flickr/AMISOM Public Information, fot. AU UN IST PHOTO/MOHAMUD HASSAN (CC0 1.0)

Ludowy Front Wyzwolenia Tigraju (TPFL) przeprowadził udaną ofensywę i odbił z rąk żołnierzy rządowych dużą część terenów utraconych jesienią ubiegłego roku, w tym stolicę regionu – Makalle. Władze Etiopii ogłosiły jednostronny rozejm, a rebelianci po kilku dniach na niego przystali.

 

 

Wojna w położonym na północy Etiopii regionie Tigraj trwa od listopada 2020 r., gdy etiopskie wojska rządowe wkroczyły do prowincji w reakcji na odrzucenie przez regionalne władze przysłanego ze stolicy wojskowego zarządcy.

Konflikt między TPFL a rządem w Addis Abebie narastał od około dwóch lat. Dominujący w Etiopii Oromowie (z tej grupy etnicznej wywodzi się obecny premier Abiy Ahmed Ali) coraz bardziej marginalizowali udział Tigrajczyków we władzach centralnych.

W końcu TPLF, który jest zarówno partią polityczną, jak i organizacją zbrojną, opuścił rządową koalicję. Władze centralne usiłowały spacyfikować bunt Tigrajczyków poprzez narzucenie im wojskowego gubernatora, który miał zaprowadzić porządki zgodnie z życzeniem Addis Abeby.

Etiopia: Spustoszony wojną Tigraj głoduje. ONZ i UE apelują o międzynarodową pomoc

Klęska głodu na północy Etiopii jest przedmiotem międzynarodowych rozmów na najwyższym szczeblu.

Tło konfliktu

Walki zaczęły się 4 listopada, gdy wojska rządowe rozpoczęły ofensywę w Tigraju, choć do drobniejszych potyczek dochodziło już wcześniej, a oddziały TPFL nie wpuściły nawet do prowincji nowego namiestnika władz centralnych.

Oddziały rządowe szybko posuwały się naprzód, a TPFL ponosił ciężkie straty. Pojawiały się także doniesienia o tym, że od północy do Tigraju wkroczyły oddziały z sąsiedniej Erytrei, aby wesprzeć nacierającą od południa armię etiopską.

Erytrea, niegdyś zwaśniona z Etiopią, bo niepodległość uzyskała poprzez secesję, dziś ma ze swoim sąsiadem dobre stosunki. Premier Abiy Ahmed za działania na rzecz pokoju z Erytreą (etiopsko-erytrejska wojna z lat 1998-2000 była bardzo krwawa) dostał nawet w 2019 r. Pokojową Nagrodę Nobla.

Ale Erytrjczycy wciąż mają na pieńku z Tigrajczykami, bo to TPFL prowadził większość działań zbrojnych przecie erytrejskiej secesji. W ogóle tigrajskie oddziały mają opinię bardzo bitnych, bo to również one stanowiły trzon rebelianckich wojsk, które w 1991 r. obaliły w Etiopii reżim komunistyczny.

Władze w Erytrei zaprzeczyły jednak, że biorą udział w wojnie w Tigraju, a władze Etiopii zdementowały informacje o skorzystaniu z pomocy sąsiedniego państwa. Ale w erytrejskiej stolicy – Asmarze – doszło wcześniej do kilku eksplozji, a za tym ostrzegawczym ostrzałem stały zapewne odziały TPFL.

Etiopia: Coraz poważniejsze walki w regionie Tigraj

Od 12 dni narasta konflikt zbrojny między oddziałami z położonej na północy prowincji Tigraj a wojskami rządu federalnego. Według pierwszych doniesień w walki włącza się także sąsiednia Erytrea.

 

Etiopia to republika federalna, której ludność jest mocno zróżnicowania pod względem etnicznym, językowym …

Klęska głodu w Tigraju

Wydawało się, że wojna w Tigraju zakończyły się 28 listopada wraz ze zdobyciem przez wojska rządowe stolicy zbuntowanego regionu – Makalle. TPFL wycofał się zaś w góry i rozpoczął działania partyzanckie. Władze w Addis Abebie informowały zaś o odzyskaniu kontroli nad najważniejszymi obszarami regionu i „przywracaniu w nim spokoju”.

Tyle, że ostatnie tygodnie przynosiły coraz więcej niepokojących wieści. Około 1 mln Tigrajczyków uciekło przed walkami ze swoich domów, a kilkadziesiąt tysięcy z nich dotarło do sąsiedniego Sudanu. Opowiadali oni o przypadkach grabieży, gwałtów i mordów na cywilach.

Ponadto Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA)  i Światowy Program Żywnościowy (WFP) alarmują, że w Tigraju zaczął się głód. Wojna doprowadziła bowiem do zniszczenia upraw oraz wybicia stad bydła.

Według OCHA śmierć głodową w Tigraju poniosło już co najmniej kilkaset osób, ale sytuacja dramatycznie się pogarsza. Szef tego oenzetowskiego biura Mark Lowcock oskarżył władze Etiopii, że celowo nie dopuszczają zagranicznej pomocy humanitarnej na tereny kontrolowane przez TPFL, a głód traktują jako broń w wojnie domowej.

Etiopia: Rusza rządowa ofensywa na stolicę Tigraju. ONZ alarmuje, że 1 mln osób uciekło z domów

Etiopski premier ogłosił rozpoczęcie „decydującej fazy” ofensywy wojsk rządowych na stolicę zbuntowanego regionu Tigraj – Makalle. Tigrajczycy nie ulegli postawionemu im ultimatum i nie złożyli broni. Tymczasem już ponad 1 mln mieszkańców regionu opuściło swoje domy.

 

Makalle zamieszkuje razem z przedmieściami …

Oskarżenia pod adresem władz w Addis Abebie

Występując przed Radą Bezpieczeństwa ONZ p.o. zastępcy sekretarza generalnego ONZ ds. humanitarnych Ramesh Rajasingham wskazał natomiast na to, że etiopskie wojsko zniszczyło w tym tygodniu dwa mosty, które mają kluczowe znaczenie dla dostaw pomocy dla Tigraju. Odcięto również dostawy prądu oraz zablokowano wszelkie połączenia lotnicze.

„Szacujemy, że już ponad 400 tys. osób przekroczyło próg głodu, a kolejne 1,8 mln osób jest na skraju śmierci głodowej. Ale sytuacja może być jeszcze gorsza. 33 tys. dzieci jest poważnie niedożywionych. Życie wielu z tych ludzi zależy od naszej zdolności dotarcia do nich z żywnością i lekarstwami. Musimy do nich dotrzeć teraz. Nie w przyszłym tygodniu. Teraz” – mówił Rajasingham.

Rząd Etiopii zaprzecza tym oskarżeniom i przekonuje, że nigdy nie blokował dostępu do pomocy humanitarnej w tych częściach Tigraju, których nie kontroluje. „Insynuacje, że planujemy udusić Tigrajczyków poprzez odmowę dostępu do pomocy humanitarnej i użycie głodu jako broni wojennej są nie do przyjęcia” – powiedział na spotkaniu z zagranicznymi dyplomatami etiopski wicepremier Demeke Mekonnen.

Etiopia rozpadnie się jak ZSRR?

Czy starcia etniczne w Etiopii mogą doprowadzić do rozpadu państwa?

Tigrajczycy zgadzają się na rozejm

Tyle że terenów poza kontrolą rządową jest w Tigraju znów coraz więcej. TPFL od ponad dwóch tygodni prowadzi udaną kontrofensywnę przeciw wojskom rządowym. Tydzień temu rebelianci odbili nawet Makalle. Wojska rządowe zaś cofają się coraz bardziej pod naporem przegrupowanych oddziałów tigrajskich.

Premier Abiy Ahmed w ubiegłym tygodniu ogłosił więc jednostronne zawieszenie broni, które jednak rebelianci nie tylko odrzucili, ale nawet wyśmiali. I dalej wyganiali rządowych żołnierzy z Tigraju.

Ostatecznie jednak, m.in. pod naciskiem organizacji międzynarodowych, na rozejm przystali. Postawili jednak władzom w Addis Abebie twarde warunki – zażądali nie tylko wycofania się armii rządowej z całego terenu Tigraju, ale także odesłania do domu paramilitarnych bojówek z rejonu Amhara, graniczącego z Tigrajem od południa. To właśnie amharskie bojówki oskarżane były o najgorsze traktowanie tigrajskich cywilów.

Ponadto TPFL domaga się przywrócenia i uznania przez Addib Abebę dawnych regionalnych władz, zdymisjonowanych i zastąpionych wojskowym gubernatorem. Rebelianci chcą także rozmów o przyszłym statusie Tigraju i udziale Tigrajczyków we władzach centralnych.

Etiopia: "Nie ugniemy się pod presją ws. tamy na Nilu!" Będzie afrykańska wojna o wodę?

Władze Etiopii zapowiedziały, że nie ugną się, ani pod międzynarodową presją, ani nawet w razie zagranicznej agresji i ukończą budowę Tamy Wielkiego Odrodzenia na Nilu Błękitnym. Egipt i Sudan od dawna boją się, że wpłynie to na ich dostęp do …

Twarde warunki rozejmu

Są to warunki twarde, ponieważ ich przyjęcie oznaczałoby przyznanie się przez rząd Etiopii do porażki w wojnie o Tigraj, a to mogłoby zachęcić do separatyzmu lub walki o większy udział w rządze centralnym także inne grupy zamieszkujące kraj.

Etiopia to bowiem republika federalna, której ludność jest mocno zróżnicowania pod względem etnicznym, językowym czy religijnym. Wewnętrzne napięcia mocno naznaczyły współczesną historię tego kraju zdominowanego przez Oromów i Amharów razem stanowiących prawie połowę mieszkańców Etiopii.