Etiopia: Partia urzędującego premiera przygniatająco wygrała wybory

Premier Etiopii Abiy Ahmed. Zdjęcie via twitter.com/AbiyAhmedAli

Kierowana przez dotychczasowego szefa rządu Abiya Ahmeda Alego Partia Dobrobytu wygrała przeprowadzone przed trzema tygodniami wybory, zdobywając niemal wszystkie miejsca w parlamencie. W trzech regionach Etiopii – w tym w ogarniętym wojną Tigraju – głosowanie się nie odbyło.

 

Partia Dobrobytu odniosła w etiopskich wyborach przygniatające zwycięstwo, zdobywając aż 410 mandatów na 436 możliwych. Premier Abiy Ahmed Ali mówił o tym, że „czuje wielką radość, że to jego ugrupowanie ludzie wybrali do zarządzania krajem”.

Szef rządu stwierdził, że były to „pierwsze prawdziwie uczciwe i inkluzywne wybory od kilkudziesięciu lat”. Abiy Ahmed, który funkcję premiera sprawuje od kwietnia 2018 r. wypuścił bowiem na wolność kilkadziesiąt tysięcy więźniów politycznych, których zamknęli jego poprzednicy, a także zniósł ograniczenia w działalności partii opozycyjnych.

Z drugiej strony w aż trzech z 10 etiopskich regionów głosowanie w ogóle nie odbyło się. W położonym na północy kraju Tigraju trwa bowiem od jesieni ubiegłego roku rewolta Tigrajczyków, którzy w ostatnich tygodniach wyparli ze swoich terenów większość wojsk rządowych.

Natomiast w południowo-wschodnim regionie Somali (zamieszkałym głównie przez Somalijczyków) oraz w środkowo-wschodnim Regionie Ludu Hareri wybory przełożono na wrzesień z powodu obaw o bezpieczeństwo głosowania oraz kłopotów z przygotowaniem kart wyborczych.

Etiopia: Rebelianci z Tigraju przystali na rozejm, ale stawiają rządowi centralnemu twarde warunki

Władze Etiopii ogłosiły jednostronny rozejm, a rebelianci po kilku dniach na niego przystali.

Opozycja protestuje i mówi o nieprawidłowościach

Ostatecznie więc wyniki wyborów mogą się jeszcze zmienić, choć Partia Dobrobytu większości już nie straci. Łącznie bowiem niższa izba etiopskiego parlamentu – Izba Przedstawicieli Ludowych – liczy 547 miejsc. Wyłaniania jest w okręgach jednomandatowych, a więc posłowie z Somali i Regionu Ludu Hareri dopiero zostaną wyłonieni. Nie wiadomo natomiast czy w ogóle dojdzie do wyborów w Tigraju.

Opozycja zgłosiła też skargi co do przebiegu głosowania w północnym regionie Amhara (zamieszkałym głownie przez ludność amharską) oraz graniczącym z Kenią i Sudanem Południowym oraz zamieszkałym przez ponad 45 grup etnicznych Regionie Narodów, Narodowości i Ludów Południa.

W sumie złożono 207 skarg, które dotyczyły przypadków blokowania przez urzędników i lokalne służby milicyjne działalności obserwatorów wyborczych. Lider powstałej w 2019 r. opozycyjnej liberalnej koalicji Etiopscy Obywatele na rzecz Sprawiedliwości Społecznej (EZeMA) Berhanu Nega domagał się jak najszybszego rozpatrzenia skarg.

Ale wiceprzewodniczący komisji wyborczej Woubshet Ayele, który w Addis Abebie przedstawiał ostateczne wyniki wyborów z 21 czerwca, stwierdził, że komisja nie stwierdziła poważnych nieprawidłowości, które mogłyby wypaczyć wyborcze rezultaty.

Adresująca się do wszystkich wyborców (choć sam premier Abiy Ahmed wywodzi się z najliczniejszego w Etiopii ludu Oromo) Partia Dobrobytu miała do pokonania mocno podzieloną między sobą, rozdrobnioną i opierającą się głównie o ugrupowania etniczne opozycję.

Najważniejsze ugrupowania opozycyjne – EZeMA i Narodowy Ruch Amhary (NAMA) – zdobyły po mniej niż 10 mandatów. I raczej nie poprawią już wyników w regionach, gdzie głosowanie odbędzie się jesienią.

Etiopia: Spustoszony wojną Tigraj głoduje. ONZ i UE apelują o międzynarodową pomoc

Klęska głodu na północy Etiopii jest przedmiotem międzynarodowych rozmów na najwyższym szczeblu.

Test poparcia dla premiera

Wybory w Etiopii były pierwszym testem poparcia dla premiera Abiya Ahmeda, który od 2018 r. przeprowadził wiele reform, w tym głębokie reformy gospodarcze, m.in. szerzej otwierając etiopski rynek na świat.

W 2019 r. otrzymał także Pokojową Nagrodę Nobla za doprowadzenie do zakończenia wieloletniej wojny z graniczącą z Etiopią Erytreą. Ale cieniem na urzędowaniu obecnego premiera kładzie się sytuacja w Tigraju.

Szef rządu usiłował bardziej podporządkować północy region władzom w stolicy, ale skończyło się to buntem Tigrajczyków, a ofensywa armii rządowej doprowadziła do tego, że w Tigraju ponad 2 mln osób musiało opuścić swoje domy, a w niektórych częściach tego regionu zaczyna brakować żywności i pitnej wody.

Ponadto organizacje humanitarne oraz niektóre agencje ONZ oskarżają władze w Addis Abebie o to, że celowo blokują dostarczanie pomocy żywnościowej do regionów, które kontroluje tigrajska partyzantka.

Tigrajczycy pod koniec czerwca wyparli armię rządową z dużej części swojego regionu, w tym z jego stolicy – Makalle i obecnie obowiązuje rozejm. Ale nie wiadomo jak długo się on utrzyma. Tigrajczycy bowiem, ośmieleni udaną ofensywą, postawili władzom centralnym bardzo twarde warunki dla dalszego obowiązywania zawieszenia broni.