Efekt Schulza: socjaldemokraci na prowadzeniu w Niemczech

Angela Merkel, kanclerz Niemiec i Martin Schulz//Źródło: Parlament Europejski

Niemieccy socjaldemokraci zaczynają odczuwać pierwsze efekty decyzji o ogłoszeniu Martina Schulza oficjalnym kandydatem na kanclerza. Po raz pierwszy od 2006 r. SPD wyprzedziła w sondażach chadeków.

 

Wczoraj (19 lutego) niemiecki dziennik „Bild” opublikował najnowszy sondaż przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Na pierwszym miejscu nie uplasowała się rządząca obecnie Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU), a jej koalicyjny partner – Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD).

SPD ma nad CDU przewagę wynoszącą 1 proc. – partie cieszą się, odpowiednio 33 i 32 proc. poparcia. To pierwszy raz od 2006 r., kiedy SPD udało się wyprzedzić chadeków kanclerz Angeli Merkel.

Efekt Schulza

Rosnąca popularność socjaldemokratów zaczęła być widoczna już w zeszłym miesiącu. Wówczas dotychczasowy przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz ogłosił, że nie zostaje w Brukseli na kolejną kadencję (trwa ona 2,5 roku, połowę kadencji samego PE) i wraca do krajowej polityki.

Nie było pewne jednak, do jakiej roli będzie wracał. Schulz nie ukrywał swoich ambicji politycznych jako przewodniczący PE i nie chciał, by powrót do Niemiec wiązał się dla niego z osłabieniem pozycji.

Walka o tytuł kanclerza byłaby naturalnym kolejnym krokiem w karierze politycznej Schulza, ale tutaj był problem. W Niemczech zazwyczaj bowiem o urząd kanclerski rywalizują ze sobą przywódcy poszczególnych partii, a liderem SPD jest nie Schulz, a Sigmar Gabriel.

Początkowo pojawiały się doniesienia o tym, że Schulz zastąpi swojego kolegę partyjnego Franka-Waltera Steinmeiera na stanowisku ministra spraw zagranicznych, jako że Steinmeier miał objąć (i od tego czasu faktycznie to uczynił) urząd prezydenta Niemiec. Jednak Schulz nie zgodził się na taką opcję i udało mu się zostać oficjalnym kandydatem socjaldemokratów na kanclerza w jesiennych wyborach.

Od tego czasu SPD zaczęła notować gwałtowny wzrost popularności – wcześniej, przez ostatnie lata ich poparcie utrzymywało się na poziomie ok. 25 proc., z ok. 10-15 pkt. proc. straty do CDU. Jednak w ciągu ostatniego miesiąca popularność SPD wzrosła o 12 pkt. proc., co wystarczyło, by dać jej pierwsze miejsce.

Jeżeli wyniki sondażu się utrzymają, to SPD będzie w stanie zawiązać lewicową koalicję, już bez konieczności porozumienia z CDU. Zgodnie z nim bowiem, skrajna Lewica (Die Linke) otrzyma 8 proc., a Zieloni – 7 proc. (obie partie bez zmian do wcześniejszego sondażu). Do parlamentu weszłyby jeszcze Alternatywa dla Niemiec z 9 proc. i Wolna Partia Demokratyczna z 6 proc. głosów. 48 proc. koalicji SPD, Die Linke i Zielonych przy takim rozkładzie głosów powinno zaś dać tym partiom większość w Bundestagu.

Zaskoczenie

Prof. Thomas Jäger z Uniwersytetu w Kolonii w rozmowie z Agencją Reutera podkreślił, że wynik sondażu pokazuje, jak CDU nie było przygotowane na Schulza. „Założyli, że SPD dalej pozostanie w przedziale 20-25 proc. Zostali kompletnie zaskoczeni” – stwierdził Jäger.

Z tą oceną nie zgadza się natomiast Wolfgang Schäuble, minister finansów i członek CDU. Stwierdził, że „na pewno traktujemy Schulza poważnie. Pomógł on SPD odzyskać odwagę, ale nie uważa się za część naszej wielkiej koalicji [tak w Niemczech nazywane są koalicje rządowe między CDU i SPD – przyp. red.], co jest pewnego rodzaju sprzecznością, jako że jego partia przyczyniła się do obecnego dobrobytu w Niemczech” – tłumaczył minister.