Wydarzenie było zapowiadane od wielu tygodni. Jego współorganizatorem jest „Liberte!”.

Audytorium zostało zapełnione do ostatniego miejsca, wystąpienie było też transmitowane na telebimie przed uniwersytetem. Donald Tusk przed wykładem wziął udział w państwowych obchodach rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja na placu Zamkowym w Warszawie.

Wykład Tuska zaczął z 10-minutowym opóźnieniem. Kiedy wchodził do Auditorium Maximum, powitała go burza oklasków i okrzyki „Donald Tusk”. Oklaski na stojąco zebrał również po przywitaniu go przez rektora Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Marcina Pałysa. W pierwszym rzędzie jego wykładu słuchali politycy Koalicji Europejskiej: Grzegorz Schetyna, Ewa Kopacz, Władysław Kosiniak-Kamysz czy Katarzyna Lubnauer.

– Mam ze sobą notatki, ale nie zwykłem czytać swoich wystąpień. Od czasu pierwszego expose, które zajęło mi 3 godziny, uznałem, że lepiej mówić z głowy i serca. Oprócz notatek wziąłem ze sobą bohaterkę dzisiejszego dnia. Konstytucję. To jest jej święto – rozpoczął Tusk.

– Chciałbym od razu przeciąć wszelkie spekulacje. Rację mają ci, którzy mówią, że jako szef Rady Europejskiej, nie powinienem się włączać w kampanię, zwłaszcza na rzecz konkretnej partii politycznej. Moją rolą jest wspierać Europejczyków, zwłaszcza tych, którzy uparli się wbrew wszelkim okolicznościom, aby ludzi łączyć, a nie dzielić – stwierdził były premier Polski.

Na początku wspomniał też prof. Karola Modzelewskiego, legendę opozycji demokratycznej, wykładowcę UW, który zmarł w niedzielę. Donald Tusk poprosił o minutę ciszy dla niego.

Donald Tusk: Wielkim złem jest gwałt na konstytucji

Szef Rady Europejskiej stwierdził, że od 40 lat aktywnie przeżywa uroczystości uchwalenia Konstytucji 3 maja. Przywołał postać Lecha Bądkowskiego i założony przez niego Klub Myśli Politycznej im. Konstytucji 3 Maja, działający pod auspicjami Solidarności, w którym Tusk działał.

– Rozmawialiśmy wtedy o tym, że niezależnie, kto rządzi, Polska jest jedna i każdy, kto podejmuje walkę o przyszłość, musi mieć w głowie to, jak z ojczyzny zrobić dom dla wszystkich, a nie dla wybranej grupy – stwierdził Tusk.

– Dlaczego tak ważne jest to święto? Tak naprawdę niewielu z nas przywiązywało wagę do treści zapisów tamtej konstytucji. Była symbolem polskiego marzenia o wolności i niepodległości. Obchodząc to święto, robiliśmy na złość ówczesnej władzy. Ale w symbolice tego święta było coś więcej. Wiem, że w dniu święta należy mówić wyłącznie dobrze o bohaterach, czyli Konstytucji 3 maja. Ale z dzisiejszego punktu widzenia nie była zbyt postępowa, gdy porównamy ją z amerykańską, która z poprawkami obowiązuje do dziś. Ale wówczas dawała Polakom nadzieję na zmianę status quo, którym był podzielony kraj – stwierdził premier.

Według Tuska, od czasów uchwalenia Konstytucji 3 maja rozumiemy, jak ważną sprawą jest uchwalenie ustawy zasadniczej i jak wielkim złem jest gwałt na niej.

– Często przywołujemy słowo „Targowica”. Choć może nie my tu siedzący. Ten epitet ma dotknąć politycznych oponentów. Warto przypomnieć istotę tego negatywnego fenomenu. Targowica to jest synonim zdrady i kłamstwa. To wówczas pod hasłami dumy i niepodległości de facto przywrócono w Polsce chaos, zniewolenie chłopów, podległość Rosji, a w konsekwencji wojnę, zamęt i upadek polskiego państwa. Akt konfederacji targowickiej był spektakularnym pokazem cynizmu i propagandy, który odwoływał się do narodowych emocji – powiedział Tusk.

Według szefa Rady Europejskiej lekcja z Targowicy jest ważna dzisiaj, nie tylko w Polsce, bo ma charakter uniwersalny. – To lekcja o tym, jak łatwo odwoływać się do narodowych emocji, działając de facto w sprzeczności z narodowymi interesami. Dzisiaj warto przypomnieć, że istotą targowickiej zdrady było obalenie konstytucji. Konstytucja nie jest świętością ani dogmatem. Można ją zmieniać. Jeśli coś jest święte, to święty jest obowiązek jej przestrzegania przez wszystkich obywateli, zwłaszcza przez władzę.

Tusk: Nie może być tak, że władza raz do roku obchodzi święto konstytucji, a na co dzień ją obchodzi

Donald Tusk przypomniał, że wcześniej uczestniczył z prezydentem Andrzejem Dudą w uroczystościach trzeciomajowych.

– W głowie miałem jedną myśl. Nie może być tak, że władza raz do roku obchodzi święto konstytucji, a na co dzień konstytucję obchodzi – stwierdził. Mówił, że konstytucja to fundament umożliwiający budowę konstrukcji, w której mieszczą się ludzie różni w poglądach, zwyczajach i zachowaniach.

Dla Tuska święto konsytuacji to szacunek dla ludzi inaczej myślących. – To jest istotą Europy. Zjednoczeni w różnorodności. Taka jest i powinna być Polska, niezależnie od tego, że władze polityczne uważają, że społeczeństwo trzeba uczynić jednolitym. Zarówno konstytucja jak i Unia Europejska mają chronić obywateli przed przewagą silniejszych i możniejszych – powiedział Tusk.

Przywołał przykłady Wenecji, starożytnego Egiptu, Indii czy Grecji, które w różnych historycznych momentach uważały się za „pępek świata”. – Kłopot polega na tym, że ta perspektywa przekłada się na pretensję do hegemonii. Konstytucja w kraju, Europa w wymiarze międzynarodowym, to jest zaprzeczenie tej logiki hegemonii i dominacji. Dzisiaj jest modne hasło, że Polska jest sercem Europy. Przestrzegałbym przed takimi porównaniami anatomicznymi. Szwecja jeszcze może się ucieszyć, bo jak patrzę na mapę to będzie głową. Ale sojusznik autorów tego hasła, Wiktor Orban, może się poczuć skrępowany – powiedział Tusk.

Jego zdaniem kluczowe jest dziś uniknięcie alternatywy między dominacją, hegemonią a rozpadem. Te dwie tendencje – próba odbudowania nacjonalizmów i entropia, odsuwanie się od siebie – jako alternatywa, będą zabójcze.

Tusk: „Po co poprawiać konstytucję, jeśli nie jest się w stanie przestrzegać jej fundamentalnych przepisów?”

Tusk odniósł się po raz kolejny do uroczystości z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy: – Jestem dzisiaj szczerze szczęśliwy, choć lekko skonfundowany. Słuchałem dzisiaj słów do niedawna eurosceptyka, dziś euroentuzjasty, z którym nie mogę nawet konkurować w entuzjazmie. Mówił on o potrzebie wpisania członkostwa w UE do konstytucji. Powinienem przyjąć tę deklarację z jak najlepszą wiarą. Tyle będzie warta ta deklaracja, ile będzie determinacji w przestrzeganiu konstytucji. Po co poprawiać konstytucję, jeśli nie jest się w stanie przestrzegać jej fundamentalnych przepisów?

Donald Tusk chwalił obecne władze z za dobre relacje z USA. Zwrócił jednak uwagę na pewną pułapkę. – Jest związana z gramatyką. Rządzi słowo „albo”, a chciałbym, żeby rządziło „i”. Sami pomyślcie, jak to brzmi. „My albo oni” porównajcie ze zdaniem „my i oni”. Dzisiaj w polskiej polityce gramatyka oparta na „albo” jest gramatyką konfrontacji. Porównajcie słowa „bezpieczeństwo albo wolność” z „bezpieczeństwo i wolność”. „Jednostka albo wspólnota” z „jednostka i wspólnota” – powiedział.

Mówił też o przesłaniach dotyczących pokonania i unicestwienia przeciwnika. – Ktoś może wygrać wybory 26 maja albo w październiku. Ale będziemy dalej żyli w jednym kraju. Polityka to nie jest mecz, walka o puchar [nawiązał do zwycięstwa Lechii Gdańsk w piłkarskim Pucharze Polski. Tusk jest kibice tego klubu i dzień wcześniej oglądał finał na Stadionie Narodowym]. O pucharze mogę dziś powiedzieć: jest nasz. Ale ktokolwiek będzie wygrywał wybory, nie może powiedzieć: Polska jest moja, nie wasza. Wykluczam was. Dotyczy to zarówno logiki wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Jeżeli ta spirala nienawiści nie zostanie zatrzymana, to przegramy podobnie, jak przegraliśmy, kiedy ustanawialiśmy Konstytucję 3 maja – stwierdził Tusk.

Tusk o klimacie: „Czy istnieje radykalnie prawicowa odpowiedź na wyzwanie związane ze środowiskiem naturalnym?”

Były premier zwrócił uwagę, że nacjonaliści nie mają pomysłu na największe wyzwania, np. na zmiany klimatyczne, dlatego najcześciej tylko im zaprzeczają. Według niego można o tym powiedzieć w kontekście każdego wyzwania XXI wieku.

– Miasto wielkości Sieradza znika rocznie w Polsce z powodu smogu. Wiele w Polsce jest miast takich, że kiedy wyprowadzacie wnuka na spacer, wypala on paczkę papierosów. Czy istnieje radykalnie prawicowa odpowiedź na wyzwanie związane ze środowiskiem naturalnym? Wiem, jakie jest rozwiązanie polityczne: współpraca wszystkich ze wszystkimi, bez wyjątku – powiedział Tusk.

– Trudno, żebyśmy walczyli z nadmiarem plastiku, jeżeli niektóre państwa będą wyrzucały tony plastiku do morza. Miałem niedawno okazję rozmawiać z przedstawicielami Chin. Oni niechętnie mówią o pewnym planie, fenomenie sztucznej inteligencji. Powstaje projekt oparty na zasadzie gigantycznej ilości danych numerycznych. To nie jest powieść science fiction, to nie jest futurologia. To się dzieje dziś, na naszej ziemi, w największym państwie świata. Aby de facto kontrolować nie tylko zachowania, ale potrzeby każdego z miliarda obywateli – mówił Tusk.

I dodawał: – Czy my zastanawiamy się nad tym, że uzależnienie od internetu jest tak samo groźne jak uzależnienie od alkoholu czy hazardu. Każde z was wie coś na ten temat. Nasze dzieci są uzależnione od internetu i będą każdego dnia uzależnione coraz bardziej. Wyobrażacie sobie, że możemy sprostać temu wyzwaniu, jeśli nie chcemy go nazwać?

– Byłem wielokrotnie świadkiem tego, jak Europa na Polskę patrzyła. Wystarczy przestrzegać tych kilka prostych słów i nie lękać się. Nie taki diabeł straszny. Ale jak powiedział Immanuel Kant: nawet jak diabli rządzą, ludzie dadzą sobie radę, jak jest dobra konstytucja. Jestem absolutnie przekonany, że dacie radę – zakończył Tusk.