Dług źródłem finansowania obietnic wyborczych PiS?

Premier Mateusz Morawiecki w kampanii wyborczej PiS do PE (+bus z nową piątką), źródło pis.org

Premier Mateusz Morawiecki w kampanii wyborczej PiS do PE (+bus z nową piątką), źródło pis.org

Premier Mateusz Morawiecki przyznał w sobotę, że rząd zdecydował się na zwiększenie deficytu budżetowego, by zrealizować obietnice wyborcze PiS. Tymczasem członek Rady Polityki Pieniężnej profesor Eryk Łon radzi państwom UE przyjęcie polskiego pieniądza zamiast euro.

 

Polska zobowiązała się w Traktacie Akcesyjnym do przyjęcia wspólnej waluty, jednak nie została tam określona data wejścia do strefy euro.

Morawiecki: Daliśmy już wszystko, co możliwe

W czasie sobotniego (23 marca) spotkania wyborczego w Strzelinie (województwo dolnośląskie), Mateusz Morawiecki przedstawiał m.in. obietnice rządu, mówił o Polsce silnej i sprawiedliwej oraz o nowych zwycięstwach i zmianach na lepsze.

Europejska deklaracja PiS

“Europa wartości”, “Europa rodziny” i “europejskie wsparcie dla polskiej Wsi”, tak brzmią pierwsze trzy punkty deklaracji europejskiej, jaką przedstawiło na sobotniej konwencji Prawo i Sprawiedliwość. Jednak przyćmiło ją wystąpienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego poświęcone  postawom wobec środowisk LGBT.
 

W  sobotę (9 …

“Chcę powiedzieć z punktu widzenia sytuacji gospodarczej, wzięliśmy wszystko, co jest możliwe na tym etapie naszej dobrej zmiany” – przyznał również. „Zdecydowaliśmy się na zwiększenie deficytu budżetowego do dwóch, może nawet trzech procent  (PKB)” – oświadczył zapewniając “z tym sercem na dłoni”, że rząd dał już  „wszystko, co na ten moment jest możliwe”. Oznacza to – jak tłumaczył – wszystko co udało się uzyskać dzięki uszczelnianiu podatków oraz “wygranym bitwom w Ministerstwie Finansów z mafiami VAT-owskimi, przestępcami podatkowym”.

Morawiecki zapowiedział także, że jego gabinet “będzie się starał” utrzymać ten deficyt poniżej trzech procent, gdyż – jak uzasadniał – “takie są reguły UE, a my jesteśmy dobrym krajem członkowskim UE”.

Morawiecki ostrzega przed opozycją

Według Mateusza Morawieckiego rząd Zjednoczonej Prawicy udowodnił, że wielkie programy społeczne i rozwojowe mogą być finansowane dzięki środkom uzyskanym w wyniku sprawnego zarządzania państwem. Zaapelował przy tym, do mieszkańców Strzelina, żeby nie dali sobie opozycji “omamić umysłów”.

Premier Morawiecki: Chcemy wpływać na los Europy

Premier Mateusz Morawiecki, który na sobotniej konwencji PiS wystąpił po Jarosławie Kaczyńskim, znacznie więcej czasu niż lider PiS poświęcił problematyce europejskiej. Zapowiedział m.in., że politycy tej partii będą w UE walczyć o polskie interesy i o wpływ na los Europy.

“Nie uwierzmy w te zapewnienia – teraz takie padają ze strony opozycji – że teraz to już wszystko wszystkim rozdamy” – ostrzegł. “Ci sami ludzie, którzy mówili `nie ma pieniędzy i nie będzie`, którzy mówili `rozdawnictwo` na nasze programy, pamiętacie to? Ci sami ludzie dzisiaj owijają w bawełnę, jak to się mówi, i mówią, że dadzą jeszcze więcej” – przekonywał premier Morawiecki.

Premier zaniepokoił ekonomistów

W ocenie ekspertów wypowiedź szefa rządu oznacza, że programy socjalne PiS – zarówno te już obiecane, jak i kolejne, które mogą się pojawić przed jesiennymi wyborami do parlamentu krajowego – będą finansowe z nowo zaciągniętego długu. Obawiają się w związku z tym, że stosowana dotychczas polityka fiskalna rządu przestanie być buforem bezpieczeństwa.

“Zadłużanie się u szczytu cyklu koniunkturalnego jest złym pomysłem, pomimo tego, iż ostatnie doniesienia o kondycji polskiej gospodarki skłaniały do optymizmu” – powiedział cytowany w mediach główny ekonomista Credit Agricole, Jakub Borowski. Zwrócił także uwagę, że można się spodziewać zerwania ze strategią stopniowego zmniejszania strukturalnego deficytu sektora finansów publicznych.

Również analitycy agencji Fitch zwrócili uwagę, że nowy pakiet fiskalny zapowiadany przez PiS przesuwa nastawienie w polityce fiskalnej na bardziej ekspansywne i w przyszłym roku grozi wzrostem deficytu sektora rządowego i samorządowego do ok. trzech procent PKB z szacowanych na zeszły rok 0,5 proc. PKB.

W opublikowanym na początku marca raporcie przewidują co prawda, że w tym roku skutki nowego pakietu mogą jeszcze nie być tak bardzo odczuwalne, jednak ponieważ niebawem skończą się pozytywne efekty silnego wzrostu gospodarczego, to „piątka Kaczyńskiego” może odbić się negatywnie na deficycie budżetowym. Tzw. nowa piątka PiS, którą prezes partii Jarosław Kaczyński przedstawił na lutowej konwencji Prawa i Sprawiedliwości obejmuje: świadczenie 500 zł na pierwsze dziecko; „trzynastkę” dla każdego emeryta; zniesienie podatku PIT dla pracowników do 26. roku życia oraz niższego PIT-u i przywrócenia połączeń komunikacyjnych PKS.

Wspólną walutą złoty?

Mimo narastających wątpliwości co do kondycji złotego już w najbliższej przyszłości, członek Rady Polityki Pieniężnej profesor Eryk Łon radzi państwom UE przyjęcie  polskiego pieniądza zamiast euro. “Nawet jeżeli mówi się o obowiązku stworzenia w Europie wspólnej waluty, to przecież tą wspólną walutą może być złoty” – stwierdził w wywiadzie dla portalu naszdziennik.pl.

Podkreślił przy tym, że „nie bardzo dostrzega potrzebę dopuszczenia możliwości likwidacji waluty narodowej”. Profesor przekonywał, że złotego trzeba bronić “ze wszystkich sił”, ponieważ jest on „atrybutem naszej suwerenności”. “Do jego obrony wzywam każdą Polkę i każdego Polaka, gdziekolwiek się znajdują” – apelował w zeszłotygodniowym wywiadzie. Przekonywał przy tym, że „zdeklarowani i twardzi zwolennicy euro są nam potrzebni” i wzywał „do pełnego szacunku wobec tych osób”.

Łon zaapelował także do innych państw UE, by zastanowiły się nad przyjęciem złotego zamiast euro. “Życzliwie więc radzę naszym kolegom z banków centralnych krajów strefy euro, aby zlikwidowali euro i zastąpili je złotym, a następnie dobrowolnie i z radością zgodzili się na to, żeby strefą złotego kierował Narodowy Bank Polski z siedzibą w Warszawie” – powiedział zastrzegając jednak, że od „kolegów z banków centralnych” spodziewa się różnych odpowiedzi.

Polska na euro jeszcze poczeka

Każde państwo członkowskie Unii Europejskiej wstępując do wspólnoty zobowiązuje się do realizacji konkretnych ustaleń. Polska od 1 maja 2004 roku jest członkiem Unii Europejskiej i zarazem Unii Gospodarczej i Walutowej (UGiW), ale objętym derogacją. Oznacza to, że obowiązek wprowadzenia euro został bezterminowo uchylony do momentu spełnienia wszystkich warunków formalnych (wyjątek stanowią Dania i Wielka Brytania, które wynegocjowały klauzulę opt-out, na podstawie której pozostają przy swojej walucie).

Polska wciąż nie chce euro

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin uważa, że wejście do strefy euro jest obecnie dla Polski niekorzystne, bo – jak argumentował wczoraj – przyniosłoby to gwałtowny wzrost cen.

W Polsce dyskusja nt. wejścia do strefy euro regularnie powraca. Premier  Morawiecki przyznał co prawda, że Polska “być może w przyszłości” powinna przyjąć wspólną walutę, ale na razie jest na to zbyt wcześnie. W zeszłym roku szef rządu przekonywał, że nad terminem będzie się można zastanawiać nie wcześniej niż wtedy gdy wynagrodzenia w Polsce osiągną 70-80 proc. wynagrodzeń w Niemczech.

Morawiecki: Europie potrzebna jest nowa wizja

Europie potrzebna jest nowa wizja – oświadczył wczoraj (22 marca) w Brukseli premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji “The Brussels Summit: A Future for Europe”, poprzedzającej rozpoczęcie dwudniowych obrad Rady Europejskiej. Podkreślił przy tym, że “ponownego przemyślenia” wymaga strefa euro.

Profesor Eryk Łon

Eryk Łon (ur. 1970) prawnik i ekonomista, jest profesorem nadzwyczajnym w Katedrze Finansów Publicznych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się na tematyce rynku kapitałowego i bankowości (jest m.in. autorem raportu „Dlaczego Polska nie powinna wchodzić do strefy euro” i książki pt. Warto mieć polską walutę).

W 2015 r. Andrzej Duda powołał go do doradzającej prezydentowi Narodowej Rady Rozwoju, a w styczniu następnego roku – Sejm (z rekomendacji PiS) w skład RPP na sześcioletnią kadencję.