Infodemia: Jak media powinny walczyć z dezinformacją?

dezinformacja, fake news, Facebook, konkret24, Jan Kunert, Cristina Helberg, pandemia, szczepionki

Jakie są główne źródła dezinformacji w Niemczech i w Polsce? / fot. via Unsplash [camilo jimenez]

Pandemia pokazała, jak ważna jest skuteczna i szybka walka z dezinformacją. Ofiarami infodemii, czyli epidemii informacyjnej stają się każdego dnia setki tysięcy osób z powodu udostępnianych w mediach społecznościowych fake-newsów. Jakie są główne źródła dezinformacji? Jaką rolę w walce z dezinformacją ma fact-checking?

 

 

Infodemia, czyli pandemia informacji „w tym informacji fałszywych lub wprowadzających w błąd, które są rozprzestrzeniane w środowisku cyfrowym i fizycznym”, stała się szczególnie szkodliwa podczas trwającej pandemii koronawirusa.

Przytoczone powyżej słowa wypowiedziała redaktorka naczelna EURACTIV.pl Karolina Zbytniewska, która moderowała dyskusję podczas zorganizowanej przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, Młodą Redakcję, ZEIT-Stiftung Ebelin und Gerd Bucerius i redakcję EURACTIV.pl debaty „Infodemia. Jak walczyć z dezinformacją?” w ramach 14. edycji polsko-niemieckich Dni Mediów.

Dyskutanci próbowali odpowiedzieć na pytanie: w jakiej mierze media są częścią problemu a w jakiej jego rozwiązaniem?

Are we in the pandemic of disinformation? [PODCAST]

Sara Cerdas explains, how can we reduce vaccine anxiety and make societies less vulnerable to conspiracy theories.

Nienawiść do mniejszości jednym z celów dezinformacji

Cristina Helberg, niezależna dziennikarka zajmująca się factcheckingiem (sprawdzaniem faktów), zaznaczyła, że „nadrzędnym celem dezinformacji jest nienawiść do mniejszości”, w czym celują zwłaszcza prawicowe portale internetowe oraz ugrupowania polityczne, jak Alternatywa dla Niemiec (AFD).

To dzięki dezinformacji, według Helberg, AfD zyskała na popularności, szczególnie w trakcie kryzysu migracyjnego w 2015 r. „W dezinformacji chodzi o pozyskanie jak największej ilości głosów. To cel jak najbardziej polityczny”, dodała.

Porównując sytuację Polski do Niemczech, Jan Kunert, podkreślił, że „jeżeli chodzi o polskie fejki, do tej pory poruszaliśmy się lokomotywą. Kiedy jednak nastała pandemia, przesiedliśmy się do ekspresowego pociągu”. Dziennikarz portalu konkret24 zwrócił uwagę na fakt, że dezinformacja obecnie koncentruje się głównie na kwestiach związanych z pandemią koronawirusa, ale także na mniejszościach, tj. LGBT czy uchodźcach.

Dziennikarz przypomina, że dezinformacja bazuje na emocjach oraz wzbudzaniu sensacji. „Są dwa jej poziomy – wysoki i niski. Niski dotyczy osób, które chcą wykazać, że pandemia została wymyślona, natrafiając na ludzi o tych samych poglądach. Ale jest też gra dużych aktorów, np. państw narodowych, które mieszają w kotle antyszczepionkowym. To duże kraje prowadzą kampanie dezinformacyjne, przykładowo na temat szczepionek koncernów Pfizer czy AstraZeneca”, dodał Kunert, zaznaczając, że w tej kwestii liczą się głównie interesy finansowe.

Rzetelne dziennikarstwo jest najlepszą szczepionką przeciw dezinformacji [WYWIAD]

Pandemia stała się nowym usprawiedliwieniem dla ograniczania wolności mediów, praworządności i demokracji.

Factchecking lekiem na dezinformację?

Na pytanie o to, jak walczyć z dezinformacją, Cristina Helberg podkreśliła rolę tzw. prebankingu. „Zajmując się factcheckingiem jesteśmy zawsze o krok do tyłu. Zajmujemy się czymś, co już opublikowano. Tymczasem dezinformacją powinniśmy zajmować się w sposób prewencyjny. Nauczać o niej w szkołach, na uniwersytetach, w szkoleniu zawodowym – wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, podchodząc do sprawy w sposób masowy. W komunikacji należy być transparentnym. Wszystko inne poddawane jest pod wątpliwość”, dodała.

Jan Kunert zauważył natomiast, że „duże media nie są już podstawowym źródłem informacji. Ludzie konsumują treści nie od dużych graczy, ale sięgają do internetu oraz mediów społecznościowych”.

Według dziennikarza portalu konkret24 przekłada się to na niskie zaufanie do mediów w Polsce i na świecie. Kunert stwierdził, że sposobem na dezinformację jest rzetelne informowanie i sprawdzanie faktów.

Dezinformacja a nieprawdziwa informacja

„Jeżeli mówimy o fejku, mówimy o celowym działaniu, by kogoś zmanipulować i na niego wpłynąć, osiągnąć określoną korzyść. Nie możemy jednak mówić o fejku jeśli chodzi o błąd. Niestety, media je popełniają. Dziennikarze również się mylą”, dodał Kunert.

Dziennikarz zwrócił uwagę na szczególną rolę edukacji i organizacji factcheckingowych. Podkreślił istotną rolę użytkowników w mechanizmie dezinformacji. „Ważne, byśmy się zatrzymali zanim naciśniemy przycisk udostępnij. Należy się wówczas dokładnie przyjrzeć kto udostępnia daną treść, spojrzeć na opinie ekspertów. Zwolnić, zastanowić się”.

„Wielkie media ponoszą szczególną odpowiedzialność”, podkreśliła z kolei Cristina Helberg. Według dziennikarki użytkownicy internetu powinni być szczególnie ostrożni w kwestii informacji od przyjaciół i rodziny, na które każdy z nas jest bardziej podatny. „Nie powinniśmy przekazywać dalej informacji bez pewności, że są one prawdziwe. Musimy krytyczniej podchodzić do własnych działań”, dodała ekspertka.

Michał Rusinek: Dehumanizacja w języku polityki to koniec demokracji [WYWIAD]

Czym różni się język „dobrej zmiany” od języka innych ugrupowań politycznych?

 

Dlaczego wierzymy w dezinformację?

Jak pokazuje Edelman Trust Barometr 2021, 59 proc. badanych uważa, że przedstawiciele mediów świadomie wprowadzają ludzi w błąd, udzielając fałszywych informacji.

Zapytany o spadające zaufanie do mediów, Jan Kunert zaznaczył, że jednym z celów dezinformacji jest manipulacja społeczeństwem i powstanie tzw. „szumu medialnego”. Podkreślił, że istotne jest, by każdy z użytkowników posiadał sprawdzoną bazę źródeł, skąd może czerpać informacje. „Niektórym dużym graczom chodzi o to, byśmy nie wierzyli instytucjom, byśmy zwątpili w autorytety”, dodał.

Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w projekcie #Webimmunization (#Cyber_odporność) przyjrzeli się źródłom dezinformacji.

„Walka z fake newsami pochłania mnóstwo zasobów, które można by było zagospodarować znacznie efektywniej. Środki, które mogłyby więc służyć na promocję zdrowego stylu życia czy profilaktyki zużywane są np. na to, by prostować fałszywe informacje dotyczące szczepień. A środki, które mogłyby iść na walkę z COVID-19 trzeba przeznaczać na przygotowanie i dystrybucję materiałów odkręcających teorie spiskowe”, powiedział w rozmowie z PAP etyk dr Jan Piasecki z UJ.

Według ekspertów jedną z przyczyn jest nasz aparat psychologiczny – mniej skłonni jesteśmy weryfikować informacje apelujące do emocji. Istotne wydają się być także czynniki ekonomiczne, polityczne i społeczne, a w końcu – aspekt technologiczny.

„Niestety rzadko mamy chęć włączania naszego krytycznego myślenia, bo jesteśmy wciąż bombardowani informacjami. Nie mamy czasu ani możliwości, żeby wszystkie je weryfikować. A w dodatku podlegamy uprzedzeniom, emocjom, przynależymy do rożnego rodzaju obozów”, komentuje ekspert.

Dezinformacja: "W czasie pandemii łatwiej wykorzystać społeczną niepewność w niecnych celach"

Jakie formy przybiera dezinformacja w trakcie pandemii COVID-19?

Ponad połowa polskich internautów styka się z dezinformacją w Internecie

Dezinformacja stała się ogromnym problemem w dobie pandemii. Jednak już przed jej wybuchem, w 2019 r,. ponad połowa polskich użytkowników przyznała, że styka się z nią w internecie.

35 proc. Polaków przyznała wówczas, że ze sfałszowanymi informacjami w sieci spotyka się raz w tygodniu bądź częściej. 19 proc. stwierdziło, że nie sprawdza wiarygodności internetowych informacji ani ich źródeł, wynika z badań przeprowadzonych przez Pracownię Badan Społecznych NASK.

Najczęstszy rodzaj dezinformacji, z jakim spotykali się Polacy przed pandemią, to fake news (29,9 proc.). Wśród miejsc, w których występuje dezinformacja wymieniono portale informacyjne (46,1 proc.), strony o tematyce politycznej na Facebooku (39,5 proc.) oraz fora dyskusyjne (35,6 proc.). Ponadto, działania dezinformacyjne według Polaków najczęściej podejmowali politycy (49,2 proc.).