Czy nowa wiceprezydent USA Kamala Harris zamieszka w Białym Domu?

Nowym wiceprezydentem USA zostanie Kamala Harris, źródło: Flickr, fot. Gage Skidmore (CC BY-SA 2.0)

Nowym wiceprezydentem USA zostanie Kamala Harris, źródło: Flickr, fot. Gage Skidmore (CC BY-SA 2.0)

Wiceprezydentem USA po raz pierwszy w historii zostanie kobieta – Kamala Harris. Jakie będą jej obowiązki, gdzie będzie urzędować i gdzie zamieszka?

 

Kamala Harris, choć ani jeszcze nie zaczęła urzędować, ani nawet jej wyboru nie potwierdziło Kolegium Elektorskie, które zbierze się 14 grudnia, już przeszła do historii jako pierwsza kobieta na stanowisku wiceprezydenta USA.

Będzie także pierwszą sprawującą tę funkcję osobą o kolorze skóry innym niż biały, a także pierwszą o korzeniach jamajskich i indyjskich. Ale teraz ma także szansę wykazać się jeszcze mocniej niż jako senator na amerykańskiej scenie politycznej. Jako zastępczyni Joe Bidena na pewno będzie bowiem bardziej widoczna.

Joe Biden: "Maseczka nie jest deklaracją polityczną" / AKTUALIZACJA

Prezydent-elekt ujawnia plan walki z koronawirusem. – RELACJA NA ŻYWO

Czym zajmują się wiceprezydenci USA?

Wiceprezydent to rzadka funkcja w krajach będących republikami, choć występuje nawet w jednym z krajów członkowskich Unii Europejskiej – w Bułgarii. A oprócz tego m.in. w Argentynie, Brazylii, Egipcie, Indiach, Iranie, Laosie, Liberii, Paragwaju czy RPA. Ale to ci amerykańscy są najsłynniejsi.

Jakie jest najważniejsze zadanie wiceprezydenta USA? Bardzo proste – być „zapasowym prezydentem”, czyli zastąpić go w którymś z trzech przypadków: śmierci albo zrzeczenia się lub usunięcia z urzędu prezydenta.

W każdym z tych przypadków wiceprezydent staje się automatycznie prezydentem, czyli dzieje dokładnie tak jak w przypadku sukcesji tronu w rodzinach królewskich. Chodzi o to, aby utrzymać ciągłość władzy państwowej nawet w bardzo dramatycznych okolicznościach.

W USA prezydenci są bowiem nie tylko głowami państwa, ale także szefami rządu. Nie ma bowiem stanowiska premiera. Jeśli nie byłoby wiceprezydenta, krajowi groziłby chaos, bo – jak choćby widać na przykładzie obecnych wyborów – procedura wyborcza może się ciągnąć długo.

Wiceprezydent jest więc w USA osobą numer 2, zaś osobą numer 3 jest spiker Izby Reprezentantów. Obecnie to Demokratka Nancy Pelosi. Na ogół unika się sytuacji, w której prezydent i wiceprezydent znajdują się razem w potencjalnie ryzykownej sytuacji – nie latają na przykład jednym samolotem lub śmigłowcem, ani nawet nie jeżdżą tą samą limuzyną.

Czasem jednak zdarza się, że muszą gdzie zjawić się razem. Nie chodzi oczywiście o jakieś narady w gabinetach Białego Domu, ale o wydarzenia publiczne – takie jak np. zaprzysiężenie czy wystąpienie prezydenta przed połączonymi izbami Kongresu – które rodzą pewne ryzyko na przykłada zamachu terrorystycznego.

Dlatego wówczas wyznacza się jednego z wysokich rangą członków administracji jako tzw. designated survivor, a więc osoba „wyznaczona do przeżycia”. Chodzi o to, aby nawet w takiej (hipotetycznej) tragicznej sytuacji był ktoś, kto może przejąć obowiązki głowy państwa.

„Designated survivor” zostaje na czas wydarzenia gromadzącego wszystkie najważniejsze osoby w państwie umieszczony w jakimś silnie chronionym miejscu. Zwykle jest nim ktoś kto stoi na czele jakiegoś mniej istotnego departamentu, ale wiadomo, że podczas przemówienia prezydenta George’a W. Busha po atakach terrorystycznych na World Trade Center  i Pentagon „designated survivor” stał się właśnie ówczesny wiceprezydent Dick Cheney.

Scenariusz jednoczesnej eliminacji prezydenta, niemal wszystkich sekretarzy i spikera Izby Reprezentantów zaczął być rozważany w czasach zimnej wojny, ale nigdy do niczego takiego nie doszło, jednak po II wojnie światowej dwukrotnie wiceprezydenci stawali się już prezydentami.

Stało się tak w 1963 r. po zamachu na Demokratę Johna F. Kennedy’ego. Gdy 35. prezydent umierał w Parkland Hospital w Dallas, w Waszyngtonie zaprzysięgano już na 36. prezydenta jego dotychczasowego zastępcę Lyndona Johnsona. Johnson dokończył kadencję Kennedy’ego a w 1964 r. wygrał wybory i pozostał na stanowisku do 1969 r.

Ponownie wiceprezydent został prezydentem w 1974 r., gdy po rezygnacji Republikanina Richarda Nixona urząd przejął jego zastępca Gerald Ford. Ford dokończył kadencję Nixona, ale w 1976 r. nie uzyskał reelekcji. Przegrał z Demokratą Jimmym Carterem.

Kamala Harris: Kim jest nowa wiceprezydent-elekt USA?

Kamala Harris jest sojuszniczką mniejszości czy kolejną osobą ze starego establishmentu?

Jakie jeszcze zadania ma wiceprezydent?

Nie jest ich wiele. To przede wszystkim zadania reprezentacyjne, czyli udział w różnych uroczystościach, jubileuszach czy świętach. Czasem też wiceprezydenci zastępują prezydentów podczas podróży zagranicznych, ale to bez wątpienia obniża ich rangę.

Tak odebrano np. wizytę w Polsce zastępcy Donalda Trumpa, czyli Mike’a Pence’a, który był w Warszawie we wrześniu ubiegłego roku. Trump pozostał wówczas w USA. Oficjalnie z powodu huraganu, jaki nawiedzał wówczas część jego kraju, ale media szybko wykryły, że w czasie gdy Pence był w Polsce, Trump grał w golfa.

Z tamtej wizyty najmocniej pozostał w pamięci moment, gdy Pence podziękował polskiemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie za rezygnację z podatku cyfrowego (objąłby głównie działające w internecie wielkie amerykańskie koncerny), choć polski rząd twierdził, że wciąż nad takim podatkiem pracuje. Daniny mimo obietnic premiera Mateusza Morawieckiego do dziś zresztą w Polsce nie wprowadzono.

Również reprezentacyjną funkcją jest de facto przewodzenie przez wiceprezydentów pracom Senatu jako spikerzy wyższej izby amerykańskiego Kongresu. Z racji innych obowiązków przewodniczą tym obradom tylko w najważniejszych sytuacjach. Na co dzień obrady prowadzi jeden z wyznaczonych na „przewodniczącego pro tempora” senatorów. Obecnie to Republikanin ze stanu Iowa Chuck Grassley.

Wiceprezydenci nie mogą też w Senacie głosować, choć istnieje tu jeden wyjątek. Jeśli jakieś głosowanie kończy się remisem – zdanie wiceprezydenta przeważa, w którąś ze stron. Takie sytuacje są jednak niezwykle rzadkie. Mike Pence zagłosował przez ostatnie cztery lata tylko jeden raz. Al Gore podczas dwóch kadencji Billa Clintona tylko cztery razy, a Dick Cheney za czasów George’a Busha – osiem razy.

Rekordzistą pod tym względem jest głosujący 29 razy John Adams, ale to zamierzchłe czasy, bowiem był on pierwszym w historii amerykańskim wiceprezydentem. W latach 1789-1797 sprawował funkcję zastępcy samego ojca amerykańskiej niepodległości George’a Washingtona.

Adams nie był wcale stronnikiem politycznym Washingtona. Do 1804 r., a więc do wejścia w życie 12. poprawki do amerykańskiej konstytucji, wiceprezydentami zostawali ci kandydaci, którzy… zajęli w wyborach prezydenckich drugie miejsce. Jednak ze względu na często utrudniające rządzenie różnice w poglądach postanowiono wyłaniać wiceprezydentów razem z prezydentami.

USA: Joe Biden zdecydował. Kamala Harris powalczy z nim wspólnie o Biały Dom

Senator z Kalifornii Kamala Harris będzie się ubiegać o stanowisko wiceprezydenta USA. Na swoją tzw. running-mate wskazał ją kandydat Partii Demokratycznej i niegdyś właśnie wiceprezydent u boku Baracka Obamy Joe Biden.

Czy wiceprezydent też mieszka w Białym Domu?

Nie. I powód jest taki sam jak w przypadku braku wspólnych podróży z prezydentem – kwestie bezpieczeństwa. Wiceprezydenci mieszkają w Waszyngtonie gdzie indziej niż prezydenci.

Od 1974 r. to budynek Number One Observatory Circle, czyli zbudowana w 1893 r. dawna rezydencja szefów operacji morskich Marynarki Wojennej na terenie Obserwatorium Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych.

Pierwsi wiceprezydenci, którzy mogli się tam wprowadzić – Gerald Ford i Nelson Rockefeller, który został wiceprezydentem u boku Forda – nigdy tego nie zrobili. Pierwszy w Number One Observatory Circle zamieszkał dopiero w 1977 r. zastępca Jimmy’ego Cartera Walter Mondale. Potem zrobili tak wszyscy jego dotychczasowi następcy.

Budynek, choć znajduje się w sercu Waszyngtonu, jest otoczony rozległym parkiem. Po 2001 r., czyli po zamachu na Pentagon i WTC do Number One Observatory Circle dobudowano jednak bunkier dla rodziny i najbliższych współpracowników wiceprezydentów.

O ile jednak amerykańscy prezydenci w Białym zarówno mieszkają, jak i na co dzień urzędują, więc do pracy mają naprawdę blisko, o tyle wiceprezydenci nie mogą przejść z sypialni do biura w kapciach.

Do swojego głównego biura mają bowiem ok. 4,5 kilometra. Mieści się ono bowiem… w Białym Domu. A konkretnie w jednym z gabinetów w Zachodnim Skrzydle niedaleko słynnego Gabinetu Owalnego.

Wiceprezydenci mają też własny zespół współpracowników, którzy w części też urzędują w Białym Domu, a w części w pobliskim budynku EEOB, czyli Eisenhower Executive Office Building. Obsługuje ich również odrębne od prezydenckiego biuro prasowe.

Zastępcom prezydentów, tak jak i samym prezydentom, przysługuje po odejściu z urzędu dożywotnia specjalna emerytura, a także ochrona osobista ze strony agentów Secret Service.