Czechy: Poseł złamał zasady lockdownu i… oddał parlamentarny mandat. A jak jest w Polsce?

Pandemia COVID-19 mocno uderzyła w Czechy (Obraz Julius Silver z Pixabay)

Pandemia COVID-19 mocno uderzyła w Czechy (Obraz Julius Silver z Pixabay)

Poseł rządzącej partii ANO i jednocześnie dyrektor czeskiej Narodowej Agencji Sportu Milan Hnilička wziął udział w zamkniętej imprezie, czym złamał obowiązujące w Czechach przeciwepidemiczne restrykcje. W efekcie zrzekł się parlamentarnego mandatu.

 

Milan Hnilička był niegdyś wybitnym hokeistą, a konkretnie bramkarzem. Przez jeden sezon – w 1991 r. – grał nawet w słynnej amerykańsko-kanadyjskiej lidze NHL w barwach New York Islanders. Potem grał w kanadyjskiej lidze CHL oraz niższych ligach amerykańskich. Rozegrał także w 1999 r. trzy mecze w Polskiej Lidze Hokejowej w barwach drużyny SMS Warszawa.

Był także wielokrotnym reprezentantem – najpierw Czechosłowacji, a potem Czech – swojego kraju w hokejowych mistrzostwach świata czy Europy. Dwa razy pojechał też na Igrzyska Olimpijskie – w 1998 r. do Nagano (jako rezerwowy), a potem w 2006 r. do Turynu, już jako zawodnik pierwszego składu.

Politykiem został dopiero kilka lat temu. W 2017 r. uzyskał mandat do Izby Poselskiej z ramienia rządzącej partii ANO 2011. W parlamencie zajmował się m.in. sportem. Stanął też na czele Narodowej Agencji Sportu.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Policja na urodzinach

Kariera polityczna Hnilički skończyła się gdy na jaw wyszło, że wziął udział w zamkniętej imprezie w hotelu w Cieplicach niedaleko Uścia nad Łabą. Były to 50. urodziny lokalnego biznesmena i polityka Petera Bendy.

Sprawę ujawniły czeskie media, a jak się potem okazało w imprezie uczestniczyło kilka znanych z politycznej sceny osób, w tym były premier z ramienia Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej Jiří Paroubek (obecnie nie jest parlamentarzystą) oraz były poseł socjalistów a potem założonej wspólnie z Paroubkiem partii Narodowi Socjaliści – Lewica XXI wieku Jiří Šlégr, który też był kiedyś hokeistą, reprezentantem kraju i zawodnikiem NHL.

Koronawirus: Holandia wprowadza godzinę policyjną – po raz pierwszy od II wojny światowej

Od soboty w życie wejdzie także zakaz przylotów z Wielkiej Brytanii, RPA i państw Ameryki Południowej.

Premier Czech: To było niedopuszczalne zachowanie

Imprezę w hotelu w Cieplicach przerwała policja, która została powiadomiona o złamaniu przeciwepidemicznych restrykcji. Nie wolno bowiem takich spotkań urządzać. Jedyne dozwolone zgromadzenia (wszystko jedno czy w pomieszczeniu czy na powietrzu) mogą być maksymalnie dwuosobowe.

Dodatkowo restauracje czy bary mogą obsługiwać gości tylko na wynos lub z dostawą, a po 21:00 muszą być całkiem zamknięte. Obowiązuje też od tego czasu godzina policyjna. Tymczasem impreza w Cieplicach trwało co najmniej do północy. Jej organizator oraz uczestnicy mogą się więc spodziewać kar finansowych.

Sprawa jednak wzburzyła też lidera partii ANO i jednocześnie premiera Czech Andreja Babiša. Nazwał on zachowanie Hnilički „niedopuszczalnym” i stwierdził, że „musi on teraz wyciągnąć niezbędne wnioski”.

Były hokeista postanowił podać się do dymisji jako parlamentarzysta. „Po niepotrzebnym błędzie, który popełniłem, zdecydowałem się zrezygnować z mandatu poselskiego. Jeśli chodzi o stanowisko szefa agencji sportowej, poczekam, jak oceni to środowisko sportowe” – powiedział. Poinformował też, że przekaże 50 tys. koron czeskich na walkę z pandemią.

Koronawirus: Najdłuższa granica w Europie zamknięta. Pierwszy raz od II wojny światowej

Jest jednocześnie najdłuższą zewnętrzną granicą Unii Europejskiej.

Komisarz UE podał się do dymisji za udział w kolacji

W ostatnich miesiącach w Europie doszło do wielu przypadków, gdy politycy lub osoby sprawujące ważne państwowe funkcje złamały reguły lockdownów. Jednym z najgłośniejszych był przypadek pochodzącego z Irlandii komisarza ds. handlu Phila Hogana, który w sierpniu ubiegłego roku wziął udział w kolacji towarzystwa golfowego.

W takich imprezach mogło wówczas brać udział w Irlandii maksymalnie 6 osób (dokładnie dzień wcześniej zmniejszono ją z 50), a w klubie golfowym znalazło się ich nawet 80. Hogan najpierw próbował tłumaczyć się, że nie wiedział, że na kolacji będzie aż tyle osób, ale ostatecznie podał się do dymisji, a w Komisji Europejskiej zastąpiła go inna Irlandka Mairead McGuinness.

Równie głośna była sprawa czeskiego ministra zdrowia Romana Prymuli, który po niespełna 40 dniach urzędowania stracił w październiku ubiegłego roku swoje stanowisko, ponieważ do mediów trafiły zdjęcia, na których widać jak odwiedza restaurację, choć wówczas powinny one z powodu pandemii COVID-19 być zamknięte.

Norwegia: Lockdown w Oslo i okolicach. Wcześniej w jednej z gmin wykryto ognisko nowej mutacji

„Wprowadzamy najsurowsze dostępne środki, podobnie jak zrobiliśmy to 12 marca ubiegłego roku”, zapowiedział norweski minister zdrowia Bent Høie.

A w Polsce? Jadwiga Emilewicz przeprasza, ale posłanką pozostaje

Tymczasem w Polsce takie konsekwencje złamania przez polityków przeciwepidemicznych obostrzeń wcale nie są oczywiste. Gdy była wicepremier, a obecnie posłanka klubu Prawa i Sprawiedliwości Jadwiga Emilewicz została na początku stycznia przyłapana na tym, że mimo zamknięcia hoteli i stoków narciarskich pojechała z synami na narty, usiłowała przekonywać, że przepisów nie złamała, bo jej dzieci mają licencje zawodników sportowych, a to stanowi wyjątek.

Ale media szybko odkryły, że wniosek do Polskiego Związku Narciarskiego w sprawie certyfikatów zawodników-juniorów dla synów Emilewicz został złożony 7 stycznia, czyli… dzień po zakończeniu jej pobytu w górach, gdy wiadomo już było, że została na stoku w Suchem rozpoznana.

Mimo to była wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego nie ma zamiaru zrzekać się swojej poselskiej funkcji, a bardzo długo przekonywała, że nie zrobiła nic złego. Przeprosiła dopiero dziś (26 stycznia).

„Mam nadzieję, że moje narty będą się kojarzyć z matką i politykiem, która co prawda popełniła błąd, ale potrafiła się przyznać, przeprosić i odzyskać zaufanie. Niestety, nie zadałam sobie pytania, czy to wypada. Powinniśmy byli zostać w domu, bo taki jest koszt obowiązków, których się podjęłam” – powiedziała w wywiadzie dla portalu Interia. Dodała, że „mama wygrała u niej z posłanką”.

Nie poinformowała jednak o planach podjęcia jakichkolwiek kroków wobec siebie samej, choć portal Gazeta.pl napisał, że cała sprawa mogła przekreślić powrót Emilewicz do rządu na stanowisko minister klimatu i środowiska, o co miał zabiegać u prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego sam premier Morawiecki.

Koronawirus: Niedobory szczepionek w Hiszpanii zatrzymają akcję szczepień?

Władze medyczne Hiszpanii poinformowały, że do czwartkowego popołudnia wykorzystano ponad 80 proc. wysłanych do tego kraju szczepionek.

Przemysław Czarnek – naruszył lockdown, a został ministrem

Żadnych konsekwencji nie ponieśli też dwaj posłowie PiS i jednocześnie wiceministrowie w resorcie aktywów państwowych Adam Gawęda i Artur Soboń, którzy oglądali dwa tygodnie temu z trybun (mimo, że zakazywały tego zasady lockdownu) mecz siatkarskiej PlusLigi w Jastrzębi Zdroju.

Obaj tłumaczyli się potem, że nie byli na meczu jako kibice, ale był to element ich „gospodarskiej wizyty” dotyczącej inwestycji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która jest sponsorem miejscowego klubu siatkarskiej Jastrzębski Węgiel. Ostatecznie jednak drugi z tych wiceministrów przeprosił za swoje zachowanie. Obaj jednak pozostali członkami rządu i posłami PiS.

Podobnie było w przypadku wówczas tylko posła PiS, a obecnie ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka, który mimo zakazu odwiedzin w szpitalach (odmawiano ich nawet rodzicom ciężko chorych dzieci) odwiedził w październiku oddział rehabilitacji Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie, gdzie przebywała jego babcia.

Później okazało się, że Czarnek jest zakażony koronawirusem. Podobnie  – co ujawniła potem „Gazeta Wyborcza” – jak 90 proc. z 22 pacjentów tego oddziału oraz duża część jego personelu. Nie było jednak potwierdzenia czy infekcję u przyszłego ministra i infekcje w lubelskim szpitalu coś łączyło. Czarnek żadnych konsekwencji swojego postępowania nie poniósł, a krótko potem awansował nawet na członka rządu.

Holandia: Zamieszki na protestach przeciwników zaostrzenia lockdownu

Część z manifestacji zamieniła się w zamieszki, starcia z policją i demolowanie przestrzeni publicznej.

W Polsce ból rządzących lepszy niż obywateli. W Holandii – nie

Trudno się jednak dziwić przypadkom Jadwigi Emilewicz, Przemysława Czarnka oraz Adama Gawędy i Artura Sobonia, skoro najgłośniejszym przypadkiem naruszenia w Polsce obostrzeń była wizyta Jarosława Kaczyńskiego na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie w 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej, choć wówczas obowiązywał zakaz wstępu na wiele nekropolii, w tym tę powązkowską.

Prezes PiS wjechał na ów cmentarz limuzyną w obstawie ochroniarzy za zgodą zarządcy cmentarza. Później okazało się, że tego dnia odwiedził też inne nekropolie. Tłumaczono to „obowiązkami służbowymi”, ponieważ Jarosław Kaczyński miał składać wieńce w imieniu swojego ugrupowania.

Kontrowersji było jednak wiele. Sprawę skomentował m.in. swoją piosenką pt. „Twój ból jest lepszy niż mój” Kazik Staszewski. Tymczasem inaczej sprawa wygląda w Holandii. Gdy w maju w Domu Opieki w Hadze umierała 96-letnia Mieke Rutte-Dilling, jej syn – premier Holandii Mark Rutte – jej… nie odwiedził.

W jego kraju obowiązywał bowiem wówczas zarządzony przez niego samego zakaz odwiedzin w szpitalach i domach opieki. Premier Holandii uszanował więc przepisy, które obowiązywały wówczas wszystkich Holendrów. Swoją matkę po raz ostatni widział dwa miesiące przed śmiercią, gdy odwiedziny były jeszcze dozwolone.