Czechy: 250 tys. ludzi na antyrządowej manifestacji

Demonstracja w Pradze, źródło: Wikipedia, fot. Martin2035 (CC BY 4.0)

Ćwierć miliona osób zjawiło się w parku Letna w Pradze na wielkiej demonstracji przeciw premierowi Andrejowi Babiszowi i prezydentowi Miloszowi Zemanowi. Choć obaj ci politycy reprezentują różne opcje polityczne, budzą u wielu Czechów niechęć.

 

To właśnie w tym samym praskim parku Letna Czesi i Słowacy masowo manifestowali przeciw komunistycznym władzom w 1989 r., co doprowadziło ostatecznie do upadku komunizmu w Czechosłowacji. A dziś (17 listopada) przypada 30. rocznica „aksamitnej rewolucji”.

Babisz i koncern Agrofert

Tym razem manifestanci, których skrzyknęło obywatelskie stowarzyszenie „Milion chwil dla demokracji”, przyszli wyrazić swój sprzeciw wobec postępowania premiera Andreja Babisza. Zanim został on politykiem, był biznesmenem i wciąż jest jednym z najbogatszych Czechów.

Swój majątek Babisz zbudował dzięki koncernowi Agrofert, który obecnie posiada ok. 250 spółek zależnych działających w branżach rolno-spożywczej, logistycznej, chemicznej i wielu innych. W 2013 r., dwa lata po założeniu przez Babisza partii ANO, do katalogu firm Agrofertu dołączył koncern medialny Mafra, właściciel dwóch poczytnych dzienników MF DNES i Lidové noviny oraz popularnego portalu iDNES (a od 2018 r. także czeskich i słowackich tytułów przejętych od niemieckiego Bauer Media). W 2017 r. już jako premier, oficjalnie przekazał swoje udziały w Agrofercie do funduszu powierniczego, aby zapobiec konfliktowi interesów. Miał bowiem wpływ na rozdzielanie funduszy unijnych, z których korzystał stworzony przez niego koncern.

Kiedy okazało się, że w zarządzie funduszu powierniczego zasiadają nie tylko bliscy współpracownicy biznesowi Babisza, ale nawet jego żona, kwestia konfliktu interesów powróciła. W sprawie wszczęła kontrolę Komisja Europejska. Gdy w czerwcu br. wyciekły fragmenty przygotowanego przez kontrolerów raportu, w Czechach wybuchła burza. Okazało się bowiem, że Czechom grozi konieczność zwrócenia do unijnego budżetu aż 18 mln euro nieprawidłowo przyznanych dotacji. KE miała bowiem potwierdzić wystąpienie konfliktu interesów.

Na ulice wyszło wtedy 250 tys. Czechów, najwięcej od 1989 r. Wczoraj frekwencja była prawdopodobnie jeszcze wyższa – policja ocenia ją na 250 tys., zaś sami organizatorzy demonstracji na nawet 300 tys.

Czechy: Premier Babisz przetrwał głosowanie ws. wotum nieufności

Opozycji nie udało się odwołać Andreja Babisza i jego rządu. Wniosek o wotum nieufności miał związek z wyciekiem treści raportu, jaki na temat czeskiego premiera przygotowała Komisja Europejska. Brukselscy kontrolerzy mieli stwierdzić w dokumencie, że doszło do konfliktu interesów, związanego …

Prezydent po stronie premiera

Sam Babisz odrzuca oskarżenia i przekonuje, że wszystko jest polityczną intrygą ukartowaną przez jego przeciwników. W czerwcu br. jego rząd przetrwał głosowanie nad wotum nieufności, choć przewagą ledwie 16 głosów. Partię ANO, której szefuje Babisz, poparła wtedy również koalicyjna Czeska Partia Socjaldemokratyczna oraz wspierająca rząd (choć pozostająca poza nim) Komunistyczna Partia Czech i Moraw.

Jednak wielu Czechów wciąż domaga się, aby Babisz odszedł z polityki. Wczoraj w parku Letna wzywali go do tego nie tylko opozycyjni politycy, ale także dysydenci z czasów komunizmu. Apelowali, aby Babisz albo sprzedał ostatecznie wszystkie udziały w Agrofercie, albo do końca roku podał się do dymisji i wrócił do biznesu. Dostało się także prezydentowi Miloszowi Zemanowi, który kiedyś należał do partii komunistycznej, a dziś wspiera Babisza – który zresztą także ma swoją komunistyczną kartę – jako „agent Bures” miał współpracować z czechosłowacką milicją w latach 1982-1985.

Zdaniem Zemana żaden konflikt interesów u premiera nie występuje. Prezydent przypomina także, że parlament nie odwołał rządu, działa on więc legalnie. Wielu Czechom nie podoba się również to, że Zeman kokietuje Rosję i Chiny, a jednocześnie słynie z ostrych anty-uchodźczych i anty-imigranckich wypowiedzi.

Obchody 30. rocznicy „aksamitnej rewolucji”

Dziś w Muzeum Narodowym w Pradze spotkają się premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej. Oprócz Babisza zjawią się tam Mateusz Morawiecki, Viktor Orban i Peter Pellegrini. Na uroczystości został także zaproszony przewodniczący niemieckiego Bundestagu Wolfgang Schäuble. Wspólnie otworzą dwie rocznicowe wystawy pt. „Aksamitna rewolucja” oraz „Momenty XX wieku”.

Osobne uroczystości rocznicowe odbędą się też w czeskim parlamencie. Polskę będą na nich reprezentować marszałek Sejmu Elżbieta Witek oraz wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

„Aksamitna rewolucja” rozpoczęła się 17 listopada 1989 r., gdy milicja spacyfikowała pokojową manifestację w 50. rocznicę zamknięcia czeskich szkół przez okupacyjne władze niemieckie w czasie II wojny światowej. Organizatorzy tamtej demonstracji spodziewali się ok. 5 tys. uczestników, ale zjawiło się ich 10 razy więcej, co przestraszyło komunistyczne władze.

Ale pacyfikacja demonstracji nie przestraszyła Czechów. Zamiast tego do protestujących studentów zaczęły się przyłączać inne grupy społeczne, organizowano także strajki. Utworzono opozycyjną organizację Forum Obywatelskie. Prawie miesiąc protestów zakończył się ustąpieniem władz komunistycznych. 10 grudnia powstał nowy rząd z udziałem przedstawicieli opozycji. 29 grudnia nowym prezydentem wybrany został jeden z przywódców czechosłowackiego ruchu obywatelskiego Vaclav Havel.

30 lat temu upadł Mur Berliński

Mur dzielił Berlin na dwie części – Wschodnią i Zachodnią – od 1961 do 1991, czyli przez 30 lat. Tyle samo czasu upłynęło także od chwili, którą uważa się za symboliczny początek jego upadku. Choć w samym Berlinie ślady po …