Chiny: Dziennikarka, która relacjonowała początki pandemii w Wuhan skazana na karę więzienia

Dziennikarka uważa, że władze Chińskiej Republiki Ludowej łamią podstawowe prawa człowieka i wzywa do uwolnienia przetrzymywanych dziennikarzy. (Zdjęcie via unsplash.com)

Chińska dziennikarka Zhang Zhan, która relacjonowała początki pandemii w Wuhan została skazana na 4 lata pozbawienia wolności.

 

 

Sąd w Szanghaju uznał 37-latkę winną „wszczynania kłótni i wywoływania kłopotów”. Kobieta w rozprawie uczestniczyła siedząc na wózku inwalidzkim, z powodu złego stanu zdrowia. „Czuje się psychicznie wyczerpana, tak jakby każdy dzień był torturą”, powiedział adwokat dziennikarki, która od końca czerwca prowadzi strajk głodowy.

Kara za ukazywanie rzeczywistości?

Zhang Zhan aresztowano w maju, a w listopadzie postawiono jej zarzut rozpowszechniania fałszywych informacji. Zgodnie z aktem oskarżenia, dziennikarka „wysyłała fałszywe informacje poprzez wiadomości, wideo i inne internetowe media, takie jak WeChat, Twitter i YouTube” oraz „złośliwie spekulowała na temat epidemii COVID-19 w Wuhan”. 

Kobieta zaprzeczyła oskarżeniom i powiedziała, że jej relacje dotyczyły reakcji mieszkańców na wybuch epidemii. Publikowane materiały wideo przedstawiały bowiem wywiady oraz komentarze z krematorium, stacji kolejowych, szpitali i Instytutu Wirusologii w Wuhan. 

Reportaże dziennikarki były często krytyczne i nie odpowiadały opartej na cenzurze chińskiej rzeczywistości. Relacje obejmowały przepełnione szpitale i puste ulice w mieście, będącym epicentrum pandemii, co stanowiło obraz sprzeczny z oficjalnymi komunikatami władz.

W Chinach, przez ograniczenia wolności słowa, niemożliwe jest publiczne krytykowanie działań rządzących. Państwowe media przekazują, że epidemia została opanowana i sukces ten przypisują prezydentowi Xi Jinpingowi.

Koronawirus: Kilkuset Brytyjczyków uciekło z kwarantanny w Szwajcarii

Szwajcarskie władze jeszcze przed Bożym Narodzeniem nałożyły wstecznie obowiązek kwarantanny wobec wszystkich, którzy przyjechali z Wielkiej Brytanii od 14 grudnia.

Pandemia wzmacnia represje wobec dziennikarzy?

Zhang Zhan zatrzymano już w 2018 i 2019 r. po tym, jak wspierała aktywistów z Hongkongu. Dziś oskarża władze o łamanie podstawowych praw człowieka i wzywa do uwolnienia dziennikarzy, którzy również relacjonowali sytuację w Wuhan. 

Wśród nich jest między innymi Fang Bin, który w swoich materiałach ukazywał przepełnione szpitale oraz sfilmował policję pukającą do jego drzwi. Od tego momentu nie był widziany i jego miejsce pobytu pozostaje w tajemnicy. 

Z kolei Chen Qiushi, którego zatrzymano w styczniu, został wypuszczony na wolność, jednak jest poddany nadzorowi i nie wypowiada się publicznie. Li Zehua, który udał się do Wuhan po zniknięciu Chena Qiushi, zatrzymano w lutym. Wcześniej filmował między innymi osoby zatrudnione do transportu zwłok zmarłych prawdopodobnie z powodu koronawirusa. 

Podobnie jak Fang Bin, Li Zehua nagrał policję przybywającą do jego domu. Nie był widziany aż do kwietnia, kiedy w krótkim wideo opublikowanym na YouTube powiedział, że został przesłuchany w związku z podejrzeniem zakłócania porządku publicznego, a następnie przymusowo poddany kwarantannie.

Koronawirus: Chiny sfałszowały liczbę zgonów?

Pojawia się coraz więcej głosów mówiących o tym, że epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 mogła zabić w Chinach więcej osób niż oficjalnie podają władze w Pekinie.

Chińska polityka walki z przeciwnikami

Koniec roku już w przeszłości wykorzystywany był przez chińskie władze do wzmożonej aktywności wobec swoich przeciwników. Rządzący mają nadzieję, że ze względu na przerwę spowodowaną świętami Bożego Narodzenia i nowym rokiem, przywódcy państw zachodnich  i organizacje pozarządowe nie będą bacznie śledzić wydarzeń w Chinach.

Niedawno aresztowano dziennikarza Bloomberga pod nieokreślonymi zarzutami dotyczącymi bezpieczeństwa narodowego oraz dwóch innych dziennikarzy pod takim samym zarzutem jak Zhang Zhan.

W poniedziałek rozpoczął się proces 10 Hongkończyków, którzy rzekomo próbowali uciec na Tajwan i oskarżani są o udział w nielegalnym przekroczeniu granicy. Zarówno media jak i rodziny aresztowanych nie mają wstępu na salę sądową, ponieważ ich proces utrzymywany jest w tajemnicy.

Według Washington Post około 99 proc. wyroków wydawanych w Chinach jest skazujących a oskarżonym często odmawia się pomocy prawnej (dane na 2013 r.).