Chiny liczą na przyjazne relacje z talibami po objęciu przez nich władzy w Afganistanie

Minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi / foto via flickr [G20 Argentina]

Pekin liczy na przyjazne relacje z Kabulem. Po tym, jak w lipcu doszło do spotkania szefa chińskiego MSZ z talibami, wola współpracy nie ustaje. Zagrożeniem dla dobrych stosunków może być jednak sytuacja w przygranicznym Sinciangu.

 

Chiny nigdy nie ingerowały w wewnętrzne sprawy Afganistanu i liczą na rozwój przyjaznych relacji sąsiedzkich z tym krajem” – oświadczyła w poniedziałek (16 sierpnia) rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Chin Hua Chunying.

„Talibowie wielokrotnie wyrażali nadzieję na rozwój dobrych stosunków i obiecali, że nie pozwolą, by terytorium ich kraju wykorzystywane było przeciwko Chinom, co przyjęliśmy z zadowoleniem” – stwierdziła, dodając, że „Pekin szanuje prawo Afgańczyków do niezależnego określenia ich losu i jest skłonny w dalszym ciągu rozwijać dobrosąsiedzkie relacje i przyjazną współpracę oraz odgrywać konstruktywną rolę w staraniach na rzecz pokoju i odbudowy tego państwa”.

Rzeczniczka wezwała talibów do „zapewnienia płynnego przekazania władzy” i dotrzymania obietnic dotyczących negocjacji ws. ustanowienia „otwartego i inkluzywnego rządu islamskiego”. Zaapelowano także o zapewnienie bezpieczeństwa Afgańczykom i obcokrajowcom.

Oświadczono również, że Ambasada Chin w Kabulu nadal działa (chociaż Pekin rozpoczął ewakuację chińskich obywateli już kilka miesięcy temu w związku z pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa). W poniedziałkowym oświadczeniu ambasada zaapelowała do Chińczyków przebywających w Afganistanie, aby ci „zwrócili baczną uwagę na rozwój sytuacji i groźbę niebezpieczeństwa” i nie opuszczali budynków.

Afganistan: Talibowie zajęli Kabul. Trwa ewakuacja zachodnich dyplomatów

Talibowie przejmują kontrolę nad kolejnymi częściami Kabulu, a z międzynarodowego lotniska odlatują kolejne samoloty z obywatelami państw zachodnich.

Sinciang potencjalnym źródłem konfliktu

Chiny i Afganistan przedziela 76-kilometrowa granica. Jak podkreśla w rozmowie z portalem NaTemat.pl sinolog prof. Bogdan Góralczyk, Pekin od pewnego czasu rozwijał w tamtym regionie sieć komórkową, a nawet zabierał się do budowy autostrady i innych projektów infrastrukturalnych.

Kwestią dzielącą oba państwa może być jednak sytuacja muzułmańskich Ujgurów, którzy zamieszkują wschodnią część Sinciangu (chińskiego terytorium przygranicznego). Nie wiadomo, czy talibowie nie będą aktywnie wspierać tej grupy, co mogłoby się zakończyć poważnym konfliktem. „Przenikanie radykalizacji, ekstremizmu i terroryzmu z Afganistanu do Sinciangu było prawdziwym problemem przez ostatnie 20 lat” – ocenił chiński ekspert Victor Gao.

Temat ewentualnego zaangażowania w regionie został poruszony podczas lipcowego spotkania ministra spraw zagranicznych Wanga Yi z odwiedzającą Chiny delegacją talibów. Szef MSZ poprosił ich wtedy o zwalczanie Islamskiego Ruchu Turkiestanu Wschodniego (ETIM), który według Pekinu dąży od odłączenia regionu od reszty kraju.

Talibowie zapewnili, że Afganistan pod ich rządami nie stanie się źródłem napięcia w krajach sąsiedzkich, ale nie wiadomo, czy będą kontrolować przepływ bojowników. W związku z tym Chiny wzmacniają siły zbrojne w Sinciangu i aktywizują współpracę obronną z partnerami z Szanghajskiej Organizacji Współpracy, głównie z Rosją.

Chiny przyjęły delegację talibów. Pekin przejmie rolę USA w Afganistanie?

Zaangażowanie Chin w sytuację w Afganistanie może być „pozytywną rzeczą”, uważa sekretarz stanu USA Antony Blinken.

MSZ Chin złe na Stany Zjednoczone

Szef MSZ Wang Yi w rozmowie telefonicznej z sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem, oskarżył Stany Zjednoczone za chaos towarzyszący przejęciu władzy w Afganistanie. Jak stwierdził minister, winne tej sytuacji było „pośpieszne” wycofanie się wojsk amerykańskich.

„Chiny są gotowe prowadzić komunikatywny dialog z USA, aby uniknąć nowej wojny domowej lub katastrofy humanitarnej… i nie pozwolić, aby Afganistan ponownie stał się wylęgarnią i schronieniem dla terroryzmu” – oświadczył Wang.

Polityk skrytykował również Stany Zjednoczone za usunięcie z listy grup terrorystycznych  ETIM, wskazując, że pokazuje to podwójne standardy USA w zakresie zwalczania terroryzmu.

Blinken: Pozostanie w Afganistanie "nie jest w interesie USA"

Amerykański sekretarz stanu stwierdził, że Waszyngton osiągnął swoje cele, z którymi wkroczył do Afganistanu. Odrzucił też porównania obecnej sytuacji do upadku Sajgonu z 1975 r.

Co zrobią Chiny?

Jak wskazuje chińska prasa, Państwo Środka nie wyśle swoich żołnierzy do Afganistanu, więc nie dojdzie tym samym do próby zastąpienia USA w tym kraju. Próba wprowadzenia kontroli nad Kabulem będzie odbywała się raczej poprzez inwestycje i gospodarkę.

Chiński tabloid „The Global Times” zwrócił uwagę, że Pekin może „przyczynić się do powojennej odbudowy i rozwoju sąsiedniego kraju, rozwijając projekty w ramach proponowanej przez to państwo Inicjatywy Pasa i Szlaku”.

Prof. Góralczyk zaznacza, że nie sądzi, by „Chiny były skłonne – podobnie jak i Rosja – wkroczyć do Afganistanu z „całym dobrodziejstwem inwentarza”, ale bez wątpienia będą odgrywały ważną gospodarczo-polityczną rolę w tej nowej układance”.

„Przez ostatnich 20 lat Chiny obserwowały, w jakie <<bagno>> wpakowali się tam Amerykanie, więc celem ich strategii będzie uniknięcie potencjalnego rozlania się afgańskiego kryzysu na ich kraj” – stwierdził natomiast amerykański analityk Yun Sun, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”.