Wybory prezydenckie w Chile: Obrońca osiągnięć dyktatury Pinocheta i lewicowy lider w II turze

chile-wybory-ameryka-lacinska-południowa-kast-boric-pinochet-nierownosci-społeczne

Na zdjęciu Gabriel Boric. Kandydat lewicowego Szerokiego Frontu (Frente Amplio) w wyborach prezydenckich / Foto via Wikipedia/cc-by-2.0. [Wikipedia]

Za miesiąc (19 grudnia) w II turze wyborów prezydenckich zmierzą się kandydat skrajnej prawicy Jose Antonio Kast oraz lewicy Gabriel Boric. Pierwszy odwołuje się do dziedzictwa Augusto Pinocheta, drugi chce podwyższenia podatków dla najbogatszych i bardziej sprawiedliwego Chile.

 

Zostań jednym z Młodych Liderów Europy! Redakcja EURACTIV.pl ogłasza nabór do projektu Young European Leaders for the Future of Europe

 

W niedzielę (21 listopada) w Chile odbyła się I tura wyborów prezydenckich. Wynik głosowania potwierdza ogromną polaryzację wśród Chilijczyków oraz ich niechęć do tradycyjnych partii politycznych. Frekwencja wyniosła poniżej 50 proc.

Chile: Naród pisze nową konstytucję

Świat powinien bacznie przyglądać się eksperymentowi realizowanemu w Chile.

 

Wybory inne niż wszystkie

Przed niedzielnym głosowaniem eksperci wskazywali, że Chile stoi w obliczu najtrudniejszych wyborów od czasu powrotu demokracji w 1990 r.

Niedzielne głosowanie wygrał z blisko 28 proc. głosów Jose Antonio Kast, lider skrajnie prawicowej Partii Republikańskiej. Tuż za nim uplasował się Gabriel Boric (25,8 proc.), kandydat lewicowego Szerokiego Frontu. Frekwencja wyborcza wyniosła poniżej 50 proc., co nie jest zdziwieniem, od kiedy wybory są dobrowolne.

„Wyniki jasno pokazują, że tradycyjne partie straciły oparcie w elektoracie, a nowe nie są jeszcze w stanie zbudować wystarczającej większości. Oznacza to, że ​​ktokolwiek zostanie wybrany na kolejnego prezydenta Chile, prawdopodobnie stanie przed wyzwaniami rządzenia w bardzo niestabilnym środowisku politycznym”, podkreśliła Jenny Pribble, profesorka Uniwersytetu w Richmond.

Na niepewność co do rezultatu II tury wskazują symulacje głosowania, wedle których obaj kandydaci mogą liczyć na około 39 proc. głosów. Kluczowe okażą się więc głosy oddane w I turze na pozostałych pretendentów do zastąpienia Sebastiana Pinery.

Franco Parisi był niespodzianką wyborów, zajmując trzecie miejsce z 12,8 proc., tuż przed centroprawicowym Sebastianem Sichelem 12,7 proc., a centrolewicowa kandydatka Yasna Provoste uzyskała 11,6 proc.

Ciekawostką jest fakt, że ekonomista Parisi na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych i w trakcie kampanii wyborczej nie pojawił się w Chile. Na poparcie jego wyborców liczy zwłaszcza Kast, który choć bardziej prawicowy w kwestiach społecznych, podziela wiele ekonomicznych poglądów Parisiego.

Chile: Przedostatnia prosta przed uznaniem małżeństw osób tej samej płci

Ustawa przegłosowana w Senacie przewiduje, że chilijskie prawo małżeńskie, mające zastosowanie tylko do związków heteroseksualnych, powinno zostać rozszerzone, obejmując te same prawa, w tym adopcję dzieci przez pary tej samej płci.

Charyzmatyczni kandydaci

José Antonio Kast jest prawnikiem i skrajnie prawicowym politykiem, który w przeszłości bronił dyktatury wojskowej w Chile. Za swojego patrona uznaje Augusto Pinocheta, a za politycznych przyjaciół Donalda Trumpa i Jaira Bolsonaro. Kast – prywatnie żarliwy katolik i ojciec dziewięciorga dzieci – w trakcie kampanii krytykował ustępującego prezydenta Sebastiana Piñerę za rzekome zdradzenie dziedzictwa Pinocheta.

W zwycięskim przemówieniu określił II turę wyborów jako wybór między „komunizmem a wolnością”. Zaatakował Borica jako marionetkę Komunistycznej Partii Chile. „Nie chcemy podążać ścieżką Wenezueli i Kuby”, krzyczał Kast. „Chcemy rozwiniętego kraju, którym chcieliśmy się stać, dopóki brutalnie nie powstrzymała nas przemoc i pandemia”.

Kast obiecuje wyborcom obniżkę podatków, poprawę jakości życia oraz zatrzymanie napływu imigrantów z Haiti i Wenezueli. Jest przeciwnikiem społeczności LGBT oraz aborcji, stawiając tradycyjny model chrześcijańskiej rodziny na piedestale, bagatelizuje zmiany klimatu i szydzi z feminizmu.

Z kolei Boric w przeszłości stał na czele buntu studentów przeciw prywatnemu szkolnictwu, a dwa lata temu sprzyjał kolejnej rebelii, która wymogła zastąpienie pinochetowskiej konstytucji nową.

Boric po ogłoszeniu wyników powstrzymał się od atakowania Kasta, apelując do swoich zwolenników do zagłosowania w II turze. „Nasza krucjata ma na celu pokonanie strachu. Naszym obowiązkiem jest dziś przekonać innych, że oferujemy najlepszą drogę do bardziej sprawiedliwego kraju”, mówił.

Został najmłodszym (35 lat) kandydatem na prezydenta Chile. Jeśli zostanie wybrany, mówi, że podniesie podatki dla najbogatszych aby polepszyć stan usług społecznych, służbę zdrowia i wzmocnić wysiłki na rzecz ochrony środowiska. Chce wprowadzić 40-godzinny tydzień pracy oraz wprowadzić darmową edukację. Obiecał, że będzie walczył z nietolerancją, dyskryminacją i nierównością.

Przysiągł, że zlikwiduje prywatny system emerytalny, opodatkuje koncerny górnicze eksploatujące bogactwa mineralne.

Pandora Papers: Chilijski prezydent postawiony w stan oskarżenia. Straci urząd?

W Pandora Papers przewija się około 330 nazwisk obecnych lub byłych polityków z 91 państw.

Dwa lata protestów i Pandora Papers

Niedzielne wybory w Chile nastąpiły po dwóch latach niepokojów społecznych. Jesienią 2019 r. wybuchły bowiem protesty o podłożu społeczno-ekonomicznym. Jego naczelnym hasłem było zerwanie ze spuścizną nierówności materialnych odziedziczonych po dyktaturze i latach liberalnej gospodarki.

Rok później kryzys pogłębiły skutki pandemii COVID-19. Opinia publiczna zarzucała wtedy prezydentowi zbyt wolne reagowanie na kryzys. Od czasu buntu społecznego prawicowy prezydent Sebastian Pinera utracił społeczne poparcie, a jego pozycję pogorszyły rewelacje związane ze śledztwem o nazwie Pandora Papers.

według którego Sebastian Piñera, miał wykorzystać swoją władzę i pozycję w państwie dla własnych korzyści majątkowych, sprzedając kopalnie Dominga swojemu przyjacielowi. Izba niższa parlamentu wprowadziła prezydenta w stan oskarżenia – impeachment, jednak Senat, w którym większość nadal ma partia prezydenta, odrzucił wniosek.

Kto wygra w grudniu, stanie przed wyzwaniem ożywienia systemu gospodarczego. „Bardzo trudno powiedzieć, kto ma przewagę, ponieważ trudno jest stwierdzić, czy wyborcy, którzy głosowali na innych kandydatów, wezmą udział w drugiej turze”, przewiduje prof. Jenny Pribble.