Wybory do Bundestagu: Zwycięstwo socjaldemokratów

niemcy-wybory-do-bundestagu-merkel-scholz-laschet-baerbock-spd-socjaldemokraci-zieloni-cdu-kanclerz

Najpowazniejszy obecnie kandydat na kanclerza, Olaf Scholz z SPD. Pełni od 2018 r. funkcję wicekanclerza i ministra finansów w rządzie kanclerz Merkel. [flickr / Canva] [flickr]

SPD uzyskało w niedzielnych wyborach do Bundestagu 25,7 proc. głosów, wynika ze wstępnych wyników po policzeniu danych ze wszystkich okręgów wyborczych w Niemczech. Chadecy z CDU/CSU uzyskali 24,1 proc.

 

 

To wynik po podliczeniu głosów oddanych we wszystkich 299 okręgach wyborczych. SPD wyprzedziło CDU/CSU, które uzyskało 24,1 proc. głosów. Dla chadecji jest to najgorszy wynik w historii.

W porównaniu z poprzednimi wyborami (z 2017 r.) CDU/CSU straciło 8,8 punktu procentowego poparcia. Trzecie miejsce w wyborach zajęli Zieloni uzyskując 14,8 proc. głosów. Dla Zielonych jest to najlepszy wynik w historii. Liberalna FDP zdobyła 11,5 proc. głosów.

Skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) uzyskała 10,3 proc. i przestała być trzecią najsilniejszą partią w Bundestagu. Z kolei Lewica ma 4,9 proc. głosów. Dane zaprezentowała niemiecka Państwowa Komisja Wyborcza (Der Bundeswahlleiter).

Scholz: Czas na rząd SPD

Za Niemcami najbardziej emocjonujące wybory od lat. Do końca nie było wiadomo kto zwycięży w niedzielnym głosowaniu. Stan niepewności wzmocniły zaprezentowane tuż po godz. 18:00 – po zamknięciu lokali wyborczych – wyników sondaży exit poll. Te przygotowane na zlecenie stacji ARD wskazywały na techniczny remis między SPD oraz chadekami z CDU/CSU. Oba ugrupowania miały zyskać po 25 proc. poparcia.

Jednak z upływem godzin coraz bardziej klarowało się zwycięstwo faworyzowanych przez przedwyborcze sondaże socjaldemokratów. Według wstępnych wyników po policzeniu danych ze wszystkich okręgów wyborczych różnica między 1. a 2. miejscem wynosi 1,6 pkt proc. Oznacza to, że zwycięzcy do stworzenia stabilnej koalicji będą musieli zaprosić nie jedną a  – po raz pierwszy w historii – dwie partie.

Dlatego niewykluczone, że dojdzie do powyborczej koalicji socjaldemokratów z Zielonymi. Byłby to powrót do formatu sprzed 20 lat z rządu Gerharda Schrödera. A to oznacza trudne powyborcze układanki, oznaczane w Niemczech kolorami nawiązującymi do politycznych barw ugrupowań.

Kandydat SPD na kanclerza Niemiec Olaf Scholz określił wynik socjaldemokratów w niedzielnych wyborach do Bundestagu jako „wielki sukces”. Jego zdaniem wyborcy jasno wyrazili swoje życzenie, „aby następny kanclerz nazywał się Olaf Scholz”. „Pokazaliśmy, że mamy to, czego potrzeba do rządzenia krajem – jedność, która jest popierana przez wszystkich”, zauważył.

„SPD ma mandat do rządzenia. Chcemy, aby Olaf Scholz został kanclerzem – podkreślił sekretarz generalny SPD Lars Klingbeil po ogłoszeniu pierwszych wyników sondaży exit polls, które dawały przewagę socjaldemokratom. SPD powróciło”, dodał.

W wystąpieniu podczas wieczoru wyborczego chadecji, kandydat tego ugrupowania na kanclerza Armin Laschet powiedział, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby utworzyć rząd federalny pod przewodnictwem Unii. Zaznaczył jednak, że członkowie partii „nie mogą być zadowoleni z tego wyniku”.

Najlepszy wynik w historii osiągnęła partia Zielonych, ale  – jak podkreśliła kandydatka ugrupowania na kanclerza Annalena Baerbock – „nie możemy się tylko cieszyć”. Przyznała, że wynik nie jest lepszy również z powodu jej błędów.

Kai-Olaf Lang: Angela Merkel była kanclerzem jedności Europy [WYWIAD]

Politycy europejscy jeszcze zatęsknią za Angelą Merkel, mówi niemiecki politolog Kai-Olaf Lang z berlińskiej Fundacji Nauka i Polityka.

Możliwe koalicje

Matematycznie istnieje kilka możliwości sformowania nowej rządzącej większości. Niemcami może więc rządzić koalicja jamajska: chadeków, Zielonych i liberałów. Możliwy jest także wariant koalicji świateł drogowych czyli SPD z liberałami i Zielonymi.

W każdym ze scenariuszy kluczowi okażą się Zieloni oraz liberałowie z FDP. W pamięci Niemców pozostaje szok, jaki cztery lata temu wywołał przywódca liberałów Christian Lindner odmawiając po kilku tygodniach koalicyjnych negocjacji z CDU i Zielonymi. Teraz wydaje się, że FDP jest gotowe do współrządzenia „Jesteśmy gotowi wziąć odpowiedzialność”, powiedział w niedzielę wyborczą.

W Bundestagu zasiądzie 735 posłów. SPD według wstępnych szacunków niemieckiej Państwowej Komisji Wyborczej może liczyć na 206 mandatów, CDU/CSU – na 196, Zieloni – 118, FDP – 92, AfD – 83 zaś Die Linke – 39. I to słaby wynik postkomunistycznej Lewicy, balansujący na granicy 5 proc. progu wyborczego – suma mandatów SPD, Zielonych i Die Linke oscyluje wokół 363, podczas gdy do większości potrzeba 368 mandatów – jeszcze bardziej komplikuje powyborcze układanki.

Tylko odtworzenie tzw. wielkiej koalicji – sojusz CDU/CSU z SPD – dałby około 402 mandatów, pozwoliłby na zbudowanie większości parlamentarnej opartej na dwóch partiach. Do stworzenia innych parlamentarnych koalicji większościowych potrzebny będzie udział trzech partii.

Przy wygranej SPD, za jedną z bardziej prawdopodobnych koalicji uznawana jest opcja czerwono-zielono-żółta – czyli porozumienie SPD z Zielonymi i FDP, które miałoby 416 posłów.

W przypadku tworzenia rządu przez CDU/CSU możliwy jest scenariusz utworzenia koalicji bez socjaldemokratów poprzez zawarcie porozumienia z Zielonymi i FDP; dałoby to łącznie 406 posłów.

Frekwencja wyborcza wyniosła 76 proc., czyli niemalże tyle co w 2017 r. Nadal brakuje ostatecznych danych dotyczących głosowania korespondencyjnego, ale szacuje się, że w ten sposób zagłosowało ponad 40 proc. Niemców, w tym Angela Merkel. W 2017 r. było to 28 proc. głosujących.

Niemcy czekają na bardzo długie negocjacje. Cztery lata temu sformowanie tzw. wielkiej koalicji zajęło Merkel prawie pół roku. Paraliż najbardziej zaludnionego kraju (około 83 mln mieszkańców) i największej gospodarki w Unii Europejskiej grozi reperkusjami we Wspólnocie.

A przecież na horyzoncie pojawiają się istotne wyzwania, jak decyzja w sprawie przywrócenia  reguł fiskalnych zawieszonych na czas pandemii COVID-19 czy odpowiedź na kolejne międzynarodowe kryzysy, w tym Afganistan, nielegalną imigrację do państw UE czy rozmowy ws. autonomii strategicznej UE. 

Niemcy: AfD i Die Linke. Która skrajność przyciąga więcej wyborców?

Zadecydują o tym głównie wyborcy ze wschodniej części kraju.